Marcin Bąk: Efekt motyla

Niegdyś wyglądało to inaczej
Ludzie pracujący w pocie czoła gdzieś na mazowieckiej wsi w połowie XVII wieku mogli nic nie wiedzieć o tym, że do kraju weszli z wrogim zamiarem jacyś Szwedzi. Mogli zresztą przez cały czas, do końca wojny, nie zobaczyć żywego Szweda na własne oczy. Skutki ekonomiczne Potopu również odczuwali z pewnym opóźnieniem. A przecież kraj ogarnięty był wojną. Dzisiaj już tak te sprawy nie wyglądają. Wszystko wydaje się być o wiele silniej powiązane, kwestie gospodarcze, polityczny i społeczne tworzą sieć wzajemnych zależności, oplatającą jak można mniemać – cały świat. Przekonaliśmy się wszyscy bardzo dobrze o tym, podczas epidemii, gdy poprzerywane zostały łańcuchy dostaw. Nagle okazało się, że wielu towarów, do których byliśmy przyzwyczajeni, już nie ma w sklepach czy aptekach. Wszystkie produkowane były bowiem bardzo daleko, gdzieś nad Rzeką Żółtą i nie ma ich jak przywieść. Zmiany jakie nastąpiły w ostatnich dekadach i które doprowadziły do ściślejszego powiązania odległych nieraz miejsc i spraw, podzieliłbym na dwie grupy. Zmiany realnie wpływające na nas wszystkich i zmiany pozorne. Do tej pierwszej grupy zaliczył bym takie sprawy jak wspomniane już wahania cen ropy, spowodowane wojną czy choćby tylko pogłoskami wojennymi. To są fakty i odczuwamy je wszyscy prawie natychmiast, chociaż w naszym kraju, nie wiedzieć dlaczego, spadki światowych cen ropy nie zawsze przekładają się na spadki cen paliwa na stacjach. Naukowcy ostrzegają przed czekającymi nas w niedalekiej przyszłości ogromnymi ruchami ludności, przy których dzisiejsze problemy migracyjne mogą okazać się przedszkolem. Afryka posiada najszybciej rozwijającą się populację, w dodatku najmłodszą i ludzi przybywa tam w zadziwiającym tempie. W razie wyczerpania się zasobów, długotrwałej suszy bądź wojny, znaczna część tej populacji może ruszyć z Afryki na Europę, w poszukiwaniu lepszego życia. Już nie tysiące czy dziesiątki tysięcy jak teraz, lecz miliony migrantów zapukają do naszych drzwi. I wszyscy to odczujemy w ten czy inny sposób.
Efekty pozorne
Istnieją również efekty globalizacji, które nazwałbym pozornymi. Wspomniany przeze mnie mieszkaniec mazowieckiej wsi z czasów szwedzkiego Potopu zwyczajnie nie wiedział, bo nie mógł wiedzieć o wielu sprawach, które wykraczały poza granice najbliższej okolicy. Dzisiaj mamy informacje docierające do nas z każdego miejsca na Ziemi, w każdej chwili. Nie musimy już włączać telewizora, jak przed niewielu jeszcze laty i siadać w fotelu. Nasz telefon jest oknem na świat i okno to pozostaje w zasadzie stale otwarte - na wieści o zamachu w Mjanmie, o wybuchu rewolucji gdzieś w Ameryce Południowej, o walkach w Donbasie. Jesteśmy non stop poddawani presji sensacyjnych informacji, których stały napływ może wywołać błędne wyobrażenie o rzeczywistości. Kiedyś rozmawiałem z dość inteligentnymi Świadkami Jehowy i jak to zwykle bywa, otrzymałem pytanie – „Czy nie dostrzega pan czegoś ważnego w tym, że w naszych czasach jest tak dużo wojen, katastrof, trzęsień ziemi i wybuchów wulkanów?”. Ciężko mi było go przekonać, że wojen bywało w przeszłości nawet więcej niż teraz, tylko informacja o niech nie rozprzestrzeniała się tak szybko i znaczna część populacji świata żyła zwyczajnie w błogiej nieświadomości. Tak samo mają się sprawy z katastrofami naturalnymi czy klęskami głodu. To się działo zawsze, tylko mieliśmy mniejszą świadomość wydarzeń, które zachodziły dalej od naszego domu. Oczywiście, warto pamiętać, że na rewolucji w obszarze komunikacji masowej żerują przeróżni szarlatani, kapłani sekt czczących teorie spiskowe, jakieś grupy millenarystyczne i tym podobne zjawiska. Generalnie, kiedy słyszymy frazę „Wyłącz TV, włącz myślenie” to możemy być prawie pewni, że za chwilę poznamy zestaw mniej czy bardziej niesamowitych, najczęściej zupełnie nie dających się zweryfikować, sensacyjnych koncepcji,
bazujących na doniesieniach z całego świata „o wojnach i pogłoskach wojennych” jak powiada Pismo.
Nie przeceniajmy efektu motyla
Jest jeszcze jeden aspekt zjawiska globalizacji. Nadmierna wiara w siłę efektu motyla. To jest rodzaj magicznego myślenia, zgodnie z którym „Gdy podniesiesz z ziemi kamień, ziemia w trym miejscu zrobi się lżejsza a ręka która go podniesie – cięższa. Gdy rzucisz nim przed siebie – wpłynie to na obroty gwiazd” jak pisała Ursula Le Guin w jednym ze swoich utworów. Magiczne myślenie opiera się na przekonaniu, ze wszystko jest ze sobą połączone i zmiana jednego tylko elementu wpływa na
równowagę całości. Podniesienie cen jajek w Laosie może doprowadzić do wybuchu wojny w Europie Środkowej. Wybór lewicowego kandydata na prezydenta w USA może podnieść ceny ropy na całym świecie. To także jest przesada.