Szukaj
Konto

Lwów nie wycofuje się z upamiętnienia UPA. Władze grają na zwłokę

flagi UPA
Źródło: fot. Antanana wikimedia CC BY-SA 3.0
Polskie samorządy ograniczają współpracę z ukraińskimi partnerami, a władze obwodu lwowskiego wciąż nie rozstrzygnęły sprawy kontrowersyjnej uchwały dotyczącej UPA i Romana Szuchewycza. Choć termin jej podpisania już minął, dokument nadal nie został zatwierdzony. Radio Swoboda wskazuje, że lokalne władze próbują przeczekać napięcia wywołane decyzją, która spotkała się z krytyką także w Kijowie.
Co musisz wiedzieć:
  • Lwowska Rada Obwodowa nie rozwiązała sporu o upamiętnienie UPA i Romana Szuchewycza.

  • Termin podpisania uchwały minął, a pełniący obowiązki przewodniczącego rady nie komentuje sprawy.

  • Polskie samorządy ograniczają współpracę, a ukraińskie władze szukają rozwiązania.

Lwów zwleka z uchwałą o UPA i Szuchewyczu

Mimo narastającej krytyki Lwowska Rada Obwodowa nie doprowadziła do rozwiązania sporu dotyczącego ustanowienia 2027 roku rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza, poety i członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Jak poinformowało we wtorek Radio Swoboda, uchwała przyjęta 20 października nadal nie została podpisana przez Jurija Chołoda, pełniącego obowiązki przewodniczącego Lwowskiej Rady Obwodowej.

„Do dziś pełniący obowiązki przewodniczącego Lwowskiej Rady Obwodowej (LRO) Jurij Chołod nie podpisał uchwały LRO z 20 października o ogłoszeniu 2027 rokiem dowódcy UPA Romana Szuchewycza, UPA oraz poety i OUN-owca (członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów) Ołeha Olżycza” - napisał portal. Rozgłośnia zwraca uwagę, że Chołod nie ma prawa zawetować decyzji deputowanych. Co więcej, upłynął już pięciodniowy termin przewidziany na podpisanie dokumentu.

Sytuacja jest tym bardziej zastanawiająca, że wcześniej sam zachęcał radnych do poparcia uchwały. Obecnie nie odpowiada jednak na pytania dziennikarzy i odmawia wyjaśnienia, jakie działania zamierza podjąć. Na stronie internetowej rady nie opublikowano również wyników głosowań przeprowadzonych 20 października.

 

Ukraińskie władze próbują zablokować decyzję?

Według informacji uzyskanych przez Radio Swoboda od kilku deputowanych Lwowska Obwodowa Administracja Wojskowa zwróciła się do nich z prośbą o podpisanie apelu wzywającego Jurija Chołoda do niepodpisywania uchwały. Rozgłośnia postawiła w związku z tym pytanie o odpowiedzialność radnych, którzy zdecydowaliby się poprzeć takie rozwiązanie.

„Czy oznacza to, że deputowani, którzy podpiszą się pod apelem, gotowi są podzielić się odpowiedzialnością za łamanie prawa?” - pyta Radio Swoboda. Na prawne komplikacje zwrócił również uwagę deputowany Stepan Buniak. Jego zdaniem konieczne może okazać się ponowne zajęcie się sprawą przez radę.

„Uchwała nie została podpisana, czyli jej nie ma. Choć jest to sprzeczne z ustawą o samorządzie lokalnym. Mimo wszystko należałoby zwołać nadzwyczajne posiedzenie rady i przyjąć nową uchwałę. Trzeba się naradzić” - powiedział Radiu Swoboda.

Polskie samorządy ograniczają współpracę

Radio Swoboda ocenia, że władze obwodu lwowskiego najwyraźniej liczą na przeczekanie napięć, które uchwała wywołała w Polsce. Tymczasem kolejne polskie samorządy podejmują decyzje o ograniczeniu współpracy z ukraińskimi partnerami. O znalezienie zgodnego z prawem rozwiązania zaapelowała była deputowana ukraińskiego parlamentu i była radna obwodowa Oksana Jurynec. Zwróciła uwagę, że przy podejmowaniu decyzji należy uwzględniać strategiczne znaczenie relacji z Polską.

„Nie może być tak, że tak im się zachciało i nie podpisali uchwały. Powinni znaleźć regulację prawną, by wyjść z tej sytuacji z uwagi na priorytety państwa. Polska jest gospodarczym partnerem Ukrainy i ważnym partnerem ze względów bezpieczeństwa. A połączony potencjał Polski i Ukrainy jest główną osią bezpieczeństwa dla kontynentu europejskiego. I wróg chce zrujnować tę jedność. Jednocześnie za decyzje rady obwodowej ktoś powinien odpowiedzieć” - powiedziała Jurynec Radiu Swoboda.

Kijów zaskoczony decyzją Lwowa

Kontrowersyjna uchwała miała wywołać reakcję również na szczeblu ukraińskiego rządu. Już 21 października źródło PAP w Kijowie określiło decyzję lwowskich deputowanych jako „nieprzyjemne zaskoczenie”. Według przekazanych wówczas informacji dokument nie wszedł jeszcze w życie, a ukraińskie władze prowadziły konsultacje dotyczące możliwości jego zablokowania. Rozważano między innymi niedopuszczenie do podpisania uchwały lub wycofanie poparcia przez część deputowanych.

Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych również skrytykowało inicjatywę, uznając ją za szkodliwą dla stosunków z Polską. Podkreślono przy tym, że decyzja została podjęta na szczeblu regionalnym. Do sprawy odniósł się także premier Donald Tusk. 21 października oświadczył, że nie rozumie „tej samobójczej taktyki”. Dwa dni później poinformował, że rozmawiał na ten temat z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Według relacji Tuska ukraiński przywódca był „bardzo niezadowolony” z decyzji lwowskich władz i dał do zrozumienia, że nie zamierza jej wspierać, jeśli dalszy bieg sprawy będzie zależał od niego.

Inicjator uchwały z zakazem wjazdu do strefy Schengen

Za przygotowaniem kontrowersyjnej uchwały stał Światosław Szeremeta, deputowany Europejskiej Solidarności, ugrupowania byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Szeremeta pełni funkcję sekretarza ukraińskiej międzyresortowej komisji do spraw upamiętnień. Kieruje również komunalnym przedsiębiorstwem „Dola”, które uczestniczyło po stronie ukraińskiej w poszukiwaniach polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów.

Na wniosek ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego deputowany został wpisany do rejestru osób niepożądanych. Otrzymał zakaz wjazdu do strefy Schengen obowiązujący do 20 października 2031 roku.

Szef polskiej dyplomacji wskazał Szeremetę jako inicjatora ustanowienia roku Szuchewycza, określając go również mianem „rekonstruktora Galizien Waffen-SS”.

UPA i zbrodnia wołyńska. Trudny rozdział polsko-ukraińskiej historii

Spór o uchwałę Lwowskiej Rady Obwodowej dotyczy jednej z najbardziej bolesnych kwestii w relacjach Polski i Ukrainy.

Ukraińska Powstańcza Armia oraz Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów są w Polsce kojarzone przede wszystkim ze zbrodniami popełnionymi na polskiej ludności cywilnej podczas II wojny światowej. Według polskich historyków oddziały UPA przeprowadziły w 1943 roku skoordynowane ataki na polskie miejscowości na Wołyniu. W Polsce zbrodnie te określane są jako ludobójstwo wołyńskie.

Na Ukrainie pamięć o UPA i OUN jest natomiast często związana z walką o niepodległość oraz oporem wobec Związku Sowieckiego. Te odmienne sposoby postrzegania historii od lat pozostają źródłem napięć między oboma państwami. Obecny spór pokazuje, że decyzje podejmowane przez ukraińskie władze regionalne mogą mieć konsekwencje dla współpracy z polskimi samorządami.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.10.2026 13:14
Źródło: pap