Gen. Wroński: Wizerunkowy i operacyjny krach u progu TK. Gdzie byli dowódcy, gdy lżono majestat RP?

- Autor zarzuca Policji i Służbie Ochrony Państwa niewłaściwą współpracę oraz brak skutecznego zabezpieczenia przejścia prezydenta.
- Główna krytyka skierowana jest do komendantów i dowódców operacji, którzy zdaniem autora nie podjęli odpowiednich decyzji. Funkcjonariusze zabezpieczający teren mieli jedynie wykonywać otrzymane rozkazy.
- Według autora sytuacja podważyła autorytet instytucji państwowych i negatywnie wpłynęła na wizerunek Polski oraz jej służb mundurowych.
Z perspektywy elementarnej taktyki ochrony i logistyki operacyjnej doszło do sytuacji, która w sprawnie zarządzanym państwie nie miała prawa się wydarzyć. Istnieje nienaruszalny aksjomat: dla głowy państwa procedura „Fast Track” – czyli natychmiastowe, bezkolizyjne i bezpieczne przejście, to nie jest kwestia uprzejmości. To jest bezwzględny, prawny i operacyjny obowiązek.
Służba Ochrony Państwa i Policja nie są autonomicznymi księstwami, które w momentach politycznego przesilenia mogą schować głowę w piasek. Ceremoniał Policji jasno definiuje miejsce Prezydenta RP – na samym szczycie hierarchii państwowej, jako podmiotu, któremu oddaje się najwyższe honory. Jednak w tę krytyczną noc zamiast ucieleśnienia szacunku dla majestatu państwa opinia publiczna i cały świat zobaczyły bezwład i chaos.
Próba zrzucenia winy
Gdzie podziała się koordynacja międzysłużbowa? Gdzie byli oficerowie operacyjni, którzy na bieżąco powinni monitorować trasę przejścia VIP-a?
Tłumaczenie, że szeregowi funkcjonariusze „wykonywali rozkazy trzymania kordonu”, jest próbą zrzucenia winy na najniższy szczebel. Prawdziwa odpowiedzialność ciąży na dowódcach operacji zabezpieczających. To ich paraliż decyzyjny, strach przed podjęciem jednoznacznych kroków i kompletny brak wyobraźni doprowadziły do stworzenia bezpośredniego zagrożenia dla prezydenta RP. Zamiast rozstąpić się, utworzyć korytarz bezpieczeństwa i własną piersią torować drogę głowie państwa, formacje odpowiedzialne za ład dopuściły do upokarzającego klinczu. Rozkazy operacyjne najwyraźniej przerosły zdolności analityczne decydentów, którzy woleli ślepo trzymać się procedur blokadowych, ignorując fakt, na kogo te blokady nakładają.
Sygnał słabości
Państwo, którego służby mundurowe dopuszczają do sytuacji, w której prezydent musi walczyć o fizyczne przejście do gmachu instytucji państwowej, wysyła w świat fatalny sygnał słabości. Wręcz kompromitacji rządu. Dowódcy, którzy swoim zaniechaniem i brakiem decyzji o otwarciu „zielonego korytarza” doprowadzili do tego spektaklu bezradności, powinni ponieść natychmiastowe i surowe konsekwencje służbowe. Bo tej nocy nie zawiedli policjanci z tarczami, zawiodły głowy ukryte w gabinetach generałów, komendantów i dowódców. To trzeba wyjaśnić i rozliczyć natychmiast!
Mieli obowiązek oddać honor
Zgodnie z oficjalnym Ceremoniałem Policji (uregulowanym zarządzeniami Komendanta Głównego Policji) umundurowani funkcjonariusze mają ścisły obowiązek (!) oddawania honorów określonym symbolom i osobom!!! Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej znajduje się na pierwszym miejscu listy osób, którym policjant ma obowiązek oddać honory (salutując w postawie zasadniczej). Katalog ten obejmuje m.in.:
- Prezydenta RP, marszałków Sejmu i Senatu oraz premiera;
- Symbole narodowe: flagę państwową oraz hymn RP;
- Sztandary i insygnia wojskowe/policyjne;
- Miejsca pamięci narodowej oraz konwoje z ciałami poległych funkcjonariuszy/żołnierzy.
Komentarze
Te dane zabolą Donalda Tuska. Ujawniono nowy raport po orędziu

Tragiczna niedziela w Katowicach. Nie żyją dwie osoby

Żurek chce konsekwencji prawnokarnych wobec prezydenta Nawrockiego

Przydacz ujawnia: Zamaskowani policjanci mieli grozić współpracownikom prezydenta

Zastępcy Żurka szykują zawiadomienie ws. zamachu stanu







