Berek miał się odbić od Święczkowskiego. Stanowski opowiedział, co jest na nagraniu rzekomego "ataku"

- Bogdan Święczkowski zaprzecza, że zaatakował Macieja Berka. Prezes Trybunału Konstytucyjnego powiedział w Kanale Zero, że jedynie zasłonił ręką drzwi prowadzące do części sędziowskiej TK, a minister Berek na nią wpadł. „To raczej pan Berek naruszył moją nietykalność cielesną” – stwierdził.
- Berek twierdzi, iż został wypchnięty z korytarza, i złożył zawiadomienie do prokuratury.
- Krzysztof Stanowski obejrzał nagranie z monitoringu i opisał przebieg incydentu. Dziennikarz relacjonował, że Święczkowski dynamicznie podszedł do drzwi i stanął w przejściu, po czym Berek na niego wpadł. „Pan Berek się po prostu od pana odbił. Nie wyprowadził pan ciosu” – powiedział Stanowski.
- Prezes TK nie zgłosił domniemanego naruszenia nietykalności cielesnej. Święczkowski wyjaśnił, że nie przywiązuje wagi do takich sytuacji, a jego celem było uniemożliwienie wejścia do części sędziowskiej osobie, którą uznał za nieuprawnioną. Przebieg zdarzenia znany jest z relacji uczestnika i opisu nagrania przedstawionego przez Stanowskiego.
Święczkowski: To Berek naruszył moją nietykalność
Bogdan Święczkowski był gościem Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero. Podczas rozmowy odniósł się do incydentu z udziałem ministra Macieja Berka, do którego doszło w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego.
Prezes TK stanowczo zaprzeczył, jakoby zaatakował ministra. Przedstawił przy tym własny opis sytuacji.
Ja po prostu ręką zasłoniłem drzwi i pan Berek uderzył w moją rękę. To raczej pan Berek naruszył moją nietykalność cielesną
– powiedział Święczkowski.
Stanowski dopytał wówczas:
Czyli uderzył pana?
Naszedł ciałem na moją rękę
– odpowiedział prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Dlaczego Święczkowski nie zgłosił incydentu?
Prowadzący zapytał również, czy prezes TK zdecydował się zgłosić domniemane naruszenie swojej nietykalności cielesnej.
Święczkowski przyznał, że tego nie zrobił.
Nie, bo ja nie przywiązuję uwagi do takich rzeczy. Ktoś nieuprawniony chciał wtargnąć do części sędziowskiej w Trybunale Konstytucyjnym, więc uniemożliwiłem tej osobie wejście
– wyjaśnił.
Według relacji prezesa TK jego zachowanie miało zatem polegać na zablokowaniu dostępu do części budynku przeznaczonej dla sędziów.
Święczkowski utrzymuje, że nie wykonał żadnego ataku na ministra, a kontakt fizyczny nastąpił wskutek ruchu samego Berka.
Stanowski obejrzał nagranie z monitoringu
Istotnym elementem rozmowy było nagranie z kamery monitoringu, które Bogdan Święczkowski pokazał Krzysztofowi Stanowskiemu jeszcze przed rozpoczęciem programu.
Dziennikarz opowiedział następnie na antenie, co zobaczył na filmie.
Dość żwawo podszedł pan do drzwi, a potem w nich stanął, a pan Berek na pana wpadł. Wydaje mi się, że nie wykonał pan tam żadnego ruchu. Chyba że był to taki mikro ruch, jak z filmów karate
– relacjonował Stanowski.
W dalszej części wypowiedzi prowadzący podkreślił, że na obejrzanym nagraniu nie dostrzegł ciosu ze strony prezesa TK.
Dynamicznie pan podszedł do drzwi, stanął w nich, a pan Berek się po prostu od pana odbił. Nie wyprowadził pan ciosu, nie założył Nelsona
– dodał.
Relacja Stanowskiego wskazuje, że w jego ocenie kontakt fizyczny między politykami nastąpił w chwili, gdy Święczkowski zablokował przejście, a Berek próbował przez nie przejść.
Berek: Święczkowski wypchnął mnie z korytarza
Inną wersję wydarzeń przedstawił Maciej Berek. W rozmowie z Moniką Olejnik w TVN24, 14 października, stwierdził, że do incydentu doszło, gdy wraz z innymi osobami chciał wejść do części sędziowskiej Trybunału Konstytucyjnego na zaproszenie sędziów, którzy mieli tam swoje gabinety. „Sędzia Święczkowski w sensie dosłownym wybiegł zza mnie. Ja wchodziłem do tego korytarza sędziowskiego i z wejścia do tego korytarza mnie wypchnął” – relacjonował Berek. Zaznaczył jednocześnie, że nie doszło do szarpaniny. W związku ze zdarzeniem złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu naruszenia jego nietykalności cielesnej. 16 października prokuratura potwierdziła, że zawiadomienie zostało objęte prowadzonym postępowaniem, a śledczym dobrowolnie przekazano dokumenty i nagrania z monitoringu TK.
Nagranie podważa zarzuty o atak?
Wypowiedź Krzysztofa Stanowskiego jest istotna, ponieważ dziennikarz miał możliwość obejrzenia zapisu monitoringu, do którego odnosił się prezes Trybunału Konstytucyjnego.
Z przedstawionej przez niego relacji wynika, że Święczkowski podszedł do drzwi i stanął w przejściu, natomiast Berek na niego wpadł.
Stanowski zaznaczył, że nie zauważył ruchu, który można byłoby jednoznacznie uznać za wyprowadzenie ciosu.
Nie oznacza to jednak, że sam opis nagrania przesądza o wszystkich okolicznościach incydentu. Maciej Berek przedstawił odmienną wersję wydarzeń, twierdząc, że został wypchnięty z wejścia do korytarza. Pełna ocena przebiegu zdarzenia wymaga analizy oryginalnego monitoringu i pozostałego materiału dowodowego. Sprawą zajmuje się prokuratura.
Spór wokół wydarzeń w Trybunale Konstytucyjnym
Incydent z udziałem Bogdana Święczkowskiego i Macieja Berka wpisuje się w szerszy konflikt dotyczący funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego i relacji między jego obecnym kierownictwem a przedstawicielami rządu.
W centrum sporu znalazła się między innymi kwestia dostępu do pomieszczeń Trybunału oraz uprawnień osób próbujących wejść do części sędziowskiej.
Święczkowski twierdzi, że minister Berek nie był uprawniony do wejścia do tej części budynku i że jego własna interwencja miała na celu uniemożliwienie takiego działania.
Z kolei relacja Stanowskiego z obejrzanego monitoringu wskazuje, że podczas zdarzenia doszło do kontaktu fizycznego, ale dziennikarz nie dostrzegł na nagraniu uderzenia wyprowadzonego przez prezesa TK.
Na tym etapie jest to jednak relacja z nagrania, a nie niezależna analiza udostępnionego publicznie materiału dowodowego.
Komentarze
Wydarzenia przed TK. Komendant Główny Policji staje w obronie funkcjonariuszy

Bartłomiej Mickiewicz: Dwa Trybunały Konstytucyjne? Nie wyobrażam sobie czegoś takiego

Bielan: Tusk będzie pisał wyroki TK, a Berek je publikował

Czarzasty brnie ws. stażu Berka. „W ogóle mnie to nic nie interesuje”

Bartłomiej Mickiewicz: Rząd się boi







