Aleksandra Fedorska: Chciałam zapytać Adriana Zandberga o Paulinę Matysiak. Oto co się stało
Fedorska na świeżym powietrzu
Jednak dla specjalnie dla mnie rzeczywistość okazała się zupełnie inna, co mogło być związane z ewentualnymi niezręcznymi pytaniami dziennikarzy do Zandberga o Paulinę Matysiak i jej nagłe usunięcie z partii Razem. Jako dziennikarce Tysol.pl i redaktor naczelnej Radio Debata, na tym temacie zależało mi szczególnie.
O ile inne ekipy dziennikarskie tego wieczoru miały wolny i swobodny dostęp do wydarzenia, o tyle ja zostałam zatrzymana przez poznańskiego działacza partii Łukasza Garczewskiego mimo wcześniejszej aprobaty ochroniarzy przy wejściu do lokalu. Spędziłam 50 minut czekając w gronie widzów wydarzenia, podczas gdy jednocześnie przedstawiciele innych mediów wchodzili i mieli pełną wolność do relacjonowania ze środka.
Wersja Partii Razem
Na platformie X, gdzie opublikowałam co mnie spotkało tego wieczoru, pojawił się szybko wpis Kacpra Gryglewisza, który stwierdził:
"Totalna bzdura, byłem przy całej sytuacji. Może jest Pani przyzwyczajona do specjalnego traktowania, ale wszyscy czekali w kolejce jak inni".
Pojawił się także inny aktywny działacz partii Razem w Poznaniu Adam Jura-Czarnowiecki, który dodał
"Dementuję. Była pani jedyna proszona o czekanie w kolejce. Wszyscy czekali w kolejce jak inni".
Na co odparłam:
"Pan nie był obecny, gdy @lgarczewski wymógł na ochronie, aby cofnęła mnie, po udzieleniu pozwolenia do wejścia do lokalu. Pana też nie było, gdy mi powiedziano po staniu 20 minut już na korytarzu, że nie chce się mnie wpuścić do głównego pomieszczenia, gdzie byli obecni przedstawiciele mediów."
Kontekst polityczny: Razem pod lupą
Partia Razem, znana z lewicowych postulatów socjalnych i ekologicznych, od lat buduje wizerunek partii otwartej na dialog. Adrian Zandberg, wiceprzewodniczący, jest jedną z twarzy formacji - charyzmatyczny mówca. Spotkania z sympatykami, jak to w Poznaniu, mają wzmacniać lokalne struktury.
Jednak incydent budzi pytania o praktyki wewnętrzne. Być może blokada mogła wynikać z obawy przed pytaniami o panią Matysiak - byłą poseł Partii Razem. To nie pierwszy raz, kiedy Razem jest oskarżana o selektywny dostęp mediów - w 2024 r. podobny skandal wybuchł podczas konwencji w Warszawie.
