Zdzisław Krasnodębski: W jakich latach żyjemy?

- Historia lat 20. i 30. XX wieku nie daje prostych analogii do dzisiejszych konfliktów politycznych.
- Prawica jest reakcją na dominację lewicowego liberalizmu w polityce, kulturze i instytucjach.
- Polska stała się areną wojny kulturowej, a obrona tradycji wymaga świadomego i długofalowego działania.
Podstawą dominującej dziś w Europie właśnie takiej historycznej interpretacji współczesnych wydarzeń politycznych są losy Niemiec – tak jakby było oczywiste, że współczesne demokracje liberalne zemrą podobne jak Republika Weimarska – nie z powodu zamachu stanu, nie przez agresję zewnętrzną, lecz przez zły demokratyczny wybór, brak woli, co sprawi, że demokracji zabraknie demokratów, którzy by chcieli jej bronić. Dlatego rzekomo potrzebna jest „wehrhafte Demokratie” – demokracja walcząca oraz kordon sanitarny, zapora przeciwogniowa, która powstrzyma wrogów demokracji. Na czele ruchu obrony demokracji stają tak wiarygodne postacie, jak Emanuel Macron, Friederich Merz, Ursula von der Leyen, jak Donald Tusk i Péter Magyar. I tylko ludzie małej wiary sądzą, że chodzi im przede wszystkim o swoją władzę i własną skórę.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.






