Polskie dzikie peryferia. Pogranicza

„Jeszcze Polska nie zginęła, wiwat Plemię Lasze, słuszna sprawa górę wzięła, Morskie Oko nasze!” – owe słowa śpiewane na melodię hymnu narodowego wybrzmiały we wrześniu 1902 r. po długiej batalii między sądami galicyjskimi (tj. podlegającymi Austrii) a węgierskimi o przynależność terytorialną Morskiego Oka. Te historie, okupione staraniami lokalnych Polaków, osobistości takich jak Jan Gwalbert Pawlikowski czy działaczy patriotycznych z reszty ziem polskich, utkwiły w pamięci mieszkańców konkretnych miejsc.
Co musisz wiedzieć:
- Polskie pogranicza cierpią z powodu słabej infrastruktury, komunikacji i wieloletnich zaniedbań.
- Wyludnienie, likwidacja miejsc pracy i usług zagrażają przyszłości oraz tożsamości tych regionów.
- Autorka wskazuje, że potrzebna jest długofalowa polityka państwa i większa troska o lokalne wspólnoty.
Lubimy mówić o romantycznych mitach narodowych – i dobrze, bo z tego też się wykuwa tożsamość zbiorowa. Podobnych historii o pograniczach nie brakuje – Sejny, Przemyśl, Śląsk Cieszyński… Ale mówiąc o tych najdalszych skrawkach, warto przyjrzeć się także realiom poszczególnych regionów, a te bynajmniej nie zawsze są romantyczno-pogodne.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.09.2026 06:00
Źródło: Tygodnik Solidarność 38/2026, oprac. Ludwik Pęzioł





