Polityka zagraniczna nie jest wyłączną domeną MSZ

- Dyplomacja otwarta wychodzi z założenia, że współczesnej polityki zagranicznej nie prowadzą już wyłącznie zawodowi dyplomaci.
- Racja stanu zaczyna się tam, gdzie potrafimy myśleć dalej niż perspektywa jednej kadencji, gdzie potrafimy myśleć w kategoriach dobra Rzeczy Wspólnej, Rzeczypospolitej.
- Nauka i szerzej dyplomacja akademicka to jeden z najbardziej niedocenianych polskich zasobów.
– Wiemy, że Niemcy są skuteczne w polityce zagranicznej. Każda partia niemiecka ma w innych krajach swoje fundacje nie tylko w naszej części Europy, ale też np. we Francji czy Włoszech. Pytanie, co my z tym robimy, co zrobiliśmy i co zamierzamy zrobić?
– Niemcy zbudowały bardzo gęstą infrastrukturę obecności za granicą: obok klasycznej dyplomacji działają fundacje polityczne, instytucje kultury, organizacje naukowe, media, biznes i sieci eksperckie. Niemieckie fundacje polityczne są formalnie niezależne od rządu, ale ich projekty zagraniczne korzystają z finansowania publicznego. To pokazuje przede wszystkim, że polityka zagraniczna nie kończy się na ambasadzie. Polska również posiada ogromne aktywa: kulturę, historię, naukę, biznes, samorządy, organizacje społeczne, Kościoły, a przede wszystkim wielomilionową Polonię. Problem polega na tym, że zbyt rzadko traktujemy je jako element jednego ekosystemu polskiej obecności międzynarodowej. Potrzebujemy strategii obliczonej nie na jedną kadencję, ale na dziesięciolecia.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.




