Szukaj
Konto

„Òpi” – kaszubski horror (nie polecam!)

„Òpi” – kaszubski horror (nie polecam!)
Źródło: Pixabay | Autor: JoelFazhari | Licencja: Pixabay | Zdjęcie symboliczne ilustrujące recenzję polskiego horroru.
Lubię Kaszuby, lubię Boczarską, lubię Jastarnię i lubię filmy z dreszczykiem. Wybrałam się zatem na przedpremierowy pokaz polskiego horroru „Òpi” do legendarnego kina „Żeglarz” na Półwyspie Helskim.
Co musisz wiedzieć:
  • „Òpi” – kaszubski horror (nie polecam!) to recenzja polskiego horroru na motywach ludowych, który do kin wejdzie w roku 2027.
  • Autorka docenia warsztatowy kunszt twórców filmu, wskazuje jednak na chaos treściowy dzieła.
  • Przedpremierowe pokazy filmu odbyły się m.in. na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni oraz w kinie "Żeglarz" w Jastarni.

Kino z duszą (i duchami!)

Działo się to w pierwszy piątek jesieni, deszcz nie padał, ale lał, ciemno, choć oko wykol, klimat idealny. Na dodatek przy tej samej uliczce w Jastarni, przy której mieści się kino „Żeglarz”, znajduje się opuszczony, nawiedzony dom, w którym od czasu popełnionej tam straszliwej zbrodni nikt nie jest w stanie zamieszkać – choć dworek jest piękny i położony w świetnym miejscu. 

W Jastarni jesień już zagościła… Bałtyk huczy na wszystkie strony, kutry kołyszą się w porcie, opustoszały mokre uliczki, a Portową spowija mroczna aura… Słowem? Idealne warunki na TAKI pokaz specjalny! Już 25.09 w piątek widzimy się o 19.00 w «Żeglarzyku», by gruuubo przed premierą obejrzeć folk horror pt. «Òpi» wyrastający wprost z kaszubskich wierzeń. Bo gdzie, jak nie tu? Òpi to jeden z najgroźniejszych kaszubskich upiorów. Po śmierci budził się w grobie, pożerał własne ciało wraz z odzieniem, a potem zabierał się za żywych… Jak ten dawny zabobon został odczytany współcześnie? Opowiedzą nam o tym twórczynie we własnej osobie! Kogo będziemy gościć? Martę Giec – reżyserkę i współscenarzystkę, Dominikę Kłoczewiak – scenarzystkę, Wiktorię Kruszczyńską – odtwórczynię głównej roli, 18-letniej Triny, Gabrielę Muskałę – filmową, toksyczną matkę głównej bohaterki, Magdalenę Boczarską – filmową ciotkę Helenę, która po latach pojawia się wraz z nestorką rodu w domu pod numerem 7. Lepi, żebë më sã ùzdrzelë… [Lepiej, żebyśmy się spotkali – po kaszubsku – przyp. aut.] zanim Òpi zobaczy nas”

– zapraszała na wieczór z „Òpim” załoga kina „Żeglarz”.

Załoga jest zresztą świetna, „Żeglarz” to kino z pasją, chyba jedno z ostatnich w Polsce, które zachowało klimat miejsca z duszą, gdzie dyskutuje się o filmach, przesiaduje przy herbacie, spotyka znajomych i wokół którego buduje się społeczność. Goście premiery to bardzo uzdolnieni twórcy, a mimo to uciekłam z kina w popłochu.

I tak byłam twarda – jedna z osób siedzących na widowni bowiem… zemdlała w trakcie pokazu.

Drogi czytelniku

Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.10.2026 06:00
Źródło: Tygodnik Solidarność