Naga broń prawicy

- Część prawicy broni dziś seksualizacji kobiet jako broni przeciw „lewactwu”, podczas gdy lewica zaczęła ją krytykować.
- Autor wskazuje, że obie strony są w tej sprawie hipokrytyczne, a prawica coraz bardziej odchodzi od chrześcijańskich zasad.
- Spór dotyczy też wykorzystywania seksualności w polityce oraz ochrony dzieci przed pornografią i seksualizacją.
Choć wojna o goliznę w przestrzeni publicznej jest stara jak świat, teraz znów weszła w ostrzejszą fazę, a to za sprawą kilku wydarzeń. Pierwsze dotyczy kwestii prezentacji kobiet w sporcie. W tym roku organizacje European Broadcasting Union (Europejska Unia Nadawców) i European Athletics wydały wytyczne, według których operatorzy powinni unikać w transmisjach np. ujęć, spowolnień czy zbliżeń na ciała sportsmenek o ewidentnie seksualnym charakterze. Być może za sprawą mylącego podobieństwa nazwy EBU do Unii Europejskiej szybko doszło do dezinterpretacji, według której miało to być nowe prawo UE. Reakcją była oczywiście fala kpin, że teraz nikt nie będzie oglądał kobiecych sportów, a z drugiej strony protesty przeciwko kolejnym regulacyjnym zapędom Brukseli.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.





