Szukaj
Konto

Jak nie rozwiązywać kryzysów wizerunkowych. Rozmowa z ekspertem

Jak nie rozwiązywać kryzysów wizerunkowych. Rozmowa z ekspertem
Źródło: Beskidy-Konferencja | Autor: Beskidy-Konferencja | Licencja: Promo
– W erze mediów społecznościowych i coraz większego przyspieszenia ich roli, znaczenia, ale i przepływu informacji, wystarczy iskra, zrzut ekranu, pojedyncza strona, by sprawa zaczęła żyć własnym życiem. Internauci „zrobili robotę”, jeżeli chodzi o pewien wiral i o nagłaśnianie sprawy Barbary Mróz-Gorgoń – mówi dr Bartłomiej Machnik, ekspert ds. wizerunku, w rozmowie z Jakubem Pacanem.
Co musisz wiedzieć:
  • Barbara Mróz-Gorgoń popełniła podstawowe błędy komunikacji kryzysowej: zamiast przeprosić, postawiła się w roli ofiary hejtu.
  • W erze mediów społecznościowych jedna wpadka może błyskawicznie przerodzić się w wiral i zdominować wizerunek całej osoby.
  • Odbudowa wizerunku jest możliwa, ale wymaga czasu, przejrzystości, wyjaśnienia błędu i udowodnienia swojej wartości.

Jakub Pacan ("Tygodnik Solidarność"): Pani profesor Barbara Mróz-Gorgoń jest ekspertem od wizerunku. Wyobrażam sobie, że nieraz musiała robić szkolenia z kryzysu wizerunkowego, tymczasem zaliczyła wizerunkowe Pearl Harbor. Zastanawiam się, czy dałoby się uratować wizerunek w sytuacji, która ją spotkała?

Bartłomiej Machnik (ekspert ds. wizerunku): Odpowiadając wprost – dałoby się uratować jej wizerunek, ale błędy zostały popełnione na samym początku. Ja bym to rozdzielił na dwa aspekty: aspekt raportu „Polaków portret własny”, który rzeczywiście jest nie do obrony, i drugi obszar, czyli sposób, w jaki zareagowała na ten kryzys Barbara Mróz-Gorgoń. Według mnie zareagowała źle. Jeżeli rzeczywiście dostała informację i miała pewność, że ten raport – jego wydanie i w ogóle jego kształt – jest jaki jest, to najistotniejszym elementem komunikacji kryzysowej jest transparentność, otwartość i przeproszenie. Pani profesor miała kilka szans – czy to podczas wywiadów na żywo, czy to w trakcie wywiadów pisanych, czy w komunikacji internetowej, żeby po prostu przeprosić po ludzku za ten błąd. Nie zrobiła tego, mam wrażenie, że dolała trochę oliwy do ognia, kiedy zasugerowała – czy wręcz napisała wprost – że stała się ofiarą hejtu.

Drogi czytelniku

Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 08.09.2026 06:00
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 36/2026, oprac. Ludwik Pęzioł