Szukaj
Konto

Dziecko w torebce

Dziecko w torebce
Źródło: Pixabay | Autor: Александра Туркина | Licencja: Pixabay | Zdjęcie symboliczne do artykułu o wychowaniu
To nie jest tekst polemiczny – raczej próba pokazania drugiej strony zjawiska przedstawionego przez mojego redakcyjnego kolegę Ludwika Pęzioła, piszącego o „Dzieciofobii gorszej od faszyzmu” (nr 35 „TS” z 1.09.2026 r.). A co, jeśli ma się dzieci nieodpowiedzialnie, na zasadzie: ot, zdarzyło się, ale przecież to małe nie będzie nas wybijać z zabawowego rytmu?
Co musisz wiedzieć:
  • Monika Małkowska podejmuje w tekście pt. "Dziecko w torebce" temat nieodpowiedzialnego rodzicielstwa.
  • Autorka opisuje zjawisko niedojrzałości rodzicielskiej i jego konsekwencje dla najmłodszych.
  • - Nikt mnie nie przekona, że luzackie traktowanie dzieci to przepis na ich szczęście - stwierdza Małkowska.

Oj, ona już zaczyna się malować

Wakacyjna lektura „It Girl. Historia Jane Birkin” Marisy Meltzer (wyd. Marginesy, Warszawa 2026) przypomniała mi dawnego kolegę ze studiów i jego żonę. Czasy były „porewolucyjne” (tzw. młodzieżowa rewolucja), w PRL-u też naśladowano styl życia dzieci kwiatów. Ci młodzi pobrali się, kiedy ona zaszła w ciążę w wieku 17 lat, jeszcze w liceum. Na pierwszym roku studiów na ASP byli jedynym małżeństwem, jedynymi z chatą, no i jedynymi z dzieckiem. 

Maleństwo nie przeszkadzało w balangach. Ani rodzicom, ani nam, gościom. Czasem córeczka budziła się i raczkowała wśród tańczących, niekoniecznie trzeźwych. Kiedyś malutka dorwała się do kosmetyków mamy i na sobie zrobiła użytek z cieni, szminek i mascar. Ale było śmiechu! Tak, do pewnego momentu było zabawnie, jednak nie skończyło się dobrze.

Dziewczynka, podobnie jak jej matka, szybko uzależniła się od używek i… dziś już jej nie ma. Ta historia dziwnie przypomina losy córek Jane Birkin opisane w biografii „It Girl”. Niektórzy wiedzą, że Birkin zrobiła karierę aktorsko-piosenkarską (występowała też w Polsce); dla niektórych to tylko „ta od upiornie drogiej torby marki Hermès”. Jane także bezstresowo podchodziła do macierzyństwa, bo taka była moda. W ogóle matki ery dzieci kwiatów miały luźne podejście do rodzicielskich zadań. Nieważne, z kim zrobiony dzidziuś, grunt, żeby miał co jeść i ciekawe doświadczenia od najmłodszych lat.

Drogi czytelniku

Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.10.2026 06:00
Źródło: Tygodnik Solidarność