Czy da się odbić Warszawę „uśmiechniętym”?

Czy da się odbić Warszawę „uśmiechniętym”? Stopień trudności tego zadania można chyba porównać tylko do wygrania przez Polskę mundialu w cuglach. Może więc zamiast roić o zdobywaniu stolicy, lepiej pogodzić się z rzeczywistością, uznać Warszawę za teren stracony i skierować siły tam, gdzie zwycięstwo jest choć trochę bardziej prawdopodobne?
Co musisz wiedzieć:
- Dominację lewicowo-liberalnych elit w Warszawie wzmacnia presja na przyjezdnych, by porzucali dawne przekonania.
- Konserwatyści często ukrywają poglądy z obawy przed wykluczeniem towarzyskim i zawodowym.
- Pierwszym krokiem do zmiany musi być budowanie dumy z własnych korzeni i sieci współpracy między rozproszonymi konserwatystami.
Odbić Warszawę. Kiedykolwiek
Choć zwykle jestem antydefetystą, tutaj postawę rezygnacji w pełni rozumiem. Stolica jest tak okopana na pozycjach libkowych, fajnopolackich, postępackich i tęczowych, że samo marzenie o zmianie tego stanu rzeczy musi uchodzić za naiwne. Z drugiej strony, zawsze, gdy widzimy sprawnie funkcjonujący system, można zadać pytanie: co decyduje o trwałości i zabetonowaniu całego mechanizmu? To pozwala postawić pierwsze cele ataku, nawet w sytuacji pozornie beznadziejnej.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.10.2026 06:00
Źródło: Tygodnik Solidarność 41/2026, oprac. Ludwik Pęzioł




