Szukaj
Konto

Były sobie "Lalki" cztery

Były sobie "Lalki" cztery
Źródło: Wikipedia | Autor: Wikipedia | Licencja: Wikimedia Commons | Polska aktorka Beata Tyszkiewicz w roli "Lalki"
Spór o „Lalkę” pokazuje, że przepis na idealną ekranizację dzieła literackiego nie istnieje. Albo jest tych przepisów tyle, ile „grup docelowych”. Szczególnie, kiedy różnice w ocenach pokrywają się z liniami politycznego podziału.
Co musisz wiedzieć:
  • Jarosław Jakubowski analizuje w tekście pt. "Były sobie «Lalki» cztery" dyskusję, jaką wywołały filmowe i serialowe adaptacje powieści Bolesława Prusa.
  • Zdaniem autora artykułu, spór o „Lalkę” pokazuje, że przepis na idealną ekranizację dzieła literackiego nie istnieje.

Burza o "Lalkę"

Spór o „Lalkę” pokazuje, że przepis na idealną ekranizację dzieła literackiego nie istnieje. Albo jest tych przepisów tyle, ile „grup docelowych”. Szczególnie, kiedy różnice w ocenach pokrywają się z liniami politycznego podziału.

Chyba żaden serial w niezbyt długiej historii polskich produkcji Netfliksa nie wywołał takiej burzy, jak „Lalka” w reżyserii Pawła Maślony, według scenariusza Pawła Demirskiego, Jagody Dutkiewicz i samego Maślony. Bo i rzecz została z premedytacją pomyślana jako przedmiot kontrowersji. 

Metoda na wypatroszenie

Po pierwsze, powiedzieć, że twórcy potraktowali powieść Bolesława Prusa nader swobodnie, to nic nie powiedzieć. „Lalka” została wypatroszona z wielu elementów oryginalnej fabuły, a w ich miejsce umieszczono wątki dopisane przez scenarzystów.

Postaciom, również tym kluczowym, całkowicie zmieniono charakterystyki, przez co Izabela Łęcka (przez wielu nieobeznanych z powieścią odbiorców utożsamiana z tytułową „Lalką”) z wytwornej, trochę pustej, a trochę zagubionej arystokratki, stała się ni mniej, ni więcej, tylko zblazowaną emancypantką, rozprawiającą o naprawieniu kobiecych krzywd i marzącą o zakupie pisma „Bluszcz”, nie wiedzieć czemu utożsamionym w serialu z Elizą Orzeszkową jako jego redaktorką naczelną, choć w rzeczywistości była tylko okazjonalną współpracowniczką.

Z kolei Stanisława Wokulskiego wprawdzie poznajemy w momencie, gdy wraca z kapitałem zbudowanym na wojnie (bardzo to współczesne odniesienie), ale w przeciwieństwie do pierwowzoru jest człowiekiem w gruncie rzeczy słabym i psychicznie chwiejnym, co ujawnia się na przykład podczas spotkań z warszawskimi arystokratami, wobec których zachowuje się jak stremowany uczniak. No nie, Wokulski Prusa nie jąkał się na widok wysoko urodzonej socjety, a raczej nią całym sobą gardził, ale nie „klasowo”, bo sam wszak pochodził ze szlachty. 

Drogi czytelniku

Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.10.2026 06:00
Źródło: Tygodnik Solidarność