Szukaj
Konto

Byłem na pogrzebie Przyjaciela

Byłem na pogrzebie Przyjaciela
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Cezary Krysztopa
Byłem na pogrzebie Przyjaciela. Człowieka nieoczywistego, który wymykał się prostym kategoriom. Prywatnie sympatycznego, ciepłego i poczciwego. Publicznie postrzeganego jako skandalista, a często wręcz obiekt nienawiści. Miał co prawda burzliwą młodość, niech pierwszy, kto nie miał burzliwej, rzuci kamieniem, ale tak naprawdę przedmiotem nienawiści był głównie dlatego, że różni ludzie uważali go za swoją własność, a on miał to za nic, chadzając swoimi drogami.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor żegna przyjaciela jako odważnego, wykształconego i serdecznego człowieka.
  • Waldek Krysiak był człowiekiem nieoczywistym, który nie podporządkowywał się oczekiwaniom żadnego środowiska.
  • Wspólnie z Agnieszką Żurek ujawnił tajne czaty transaktywistów.

Tak, był gejem. Waldek Krysiak był gejem. Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie. Wiedział, że uważam homoseksualizm za grzech. Ale jednocześnie nie czuję się jego spowiednikiem. Ja również nie jestem bezgrzeszny. I nie mnie ważyć grzechy. Był człowiekiem wiecznie poszukującym, czasem trudno było za nim nadążyć, spieraliśmy się o różne kwestie, pod koniec jego życia nawet bardzo (dyskusji na temat aborcji i związków partnerskich już nie skończymy), ale nigdy się nie kłóciliśmy, z Waldkiem nie dało się pokłócić, za dużo było w nim serdeczności.

Dalsza część artykułu przeznaczona jest dla osób z subskrypcją premium

Mimo to tak wielu go nienawidziło. Jedni dlatego, że uważali, że „skoro jest gejem, ma obowiązek mieć poglądy gejowskie”, tak jakby orientacja seksualna determinowała, jakim się jest człowiekiem, a drudzy chyba w sumie za to samo, bo nie mogli znieść, że nie siedzi w swojej gejowskiej szafie. Chyba nigdy nie zapomnę, co napisał po jego śmierci bodaj najbardziej znany w Polsce „aktywista LGBT”. Człowiek domagający się od innych tolerancji i akceptacji napisał coś tak odrażającego, że nie warto tego tutaj cytować. A Waldek, jak Tom Bombadil, nie uznawał zasad, które ktoś ordynował, szedł przez życie własną ścieżką, brodaty jegomość jakby w niebieskim kaftanie, żółtych butach i wysokim kapeluszu z piórem, podskakujący i śpiewający wśród drzew: „Tom Bom, wesoły Tom, Tom Bombadillo!”.

 

Dziękuję i przepraszam

Zrobiliśmy razem wiele ważnych rzeczy. Wbrew światu, jak brzmiał jego internetowy pseudonim. Bodaj najważniejszą z nich jest ujawnienie przez Waldka we współpracy z Agnieszką Żurek tajnych czatów transaktywistów, za pomocą których rozprowadzano wśród nieletnich nielegalne hormony i na których pojawiały się również wątki pedofilskie. Prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie. Dlaczego? Być może nigdy się tak naprawdę nie dowiemy. Ale Waldek napisał całe fury tekstów. O katastrofie „rewolucji” trans. O niesprawiedliwościach doświadczanych przez ludzi, którym nie podoba się ideologia LGBT. O zagrożeniach, które spotykają dzieci ze strony wyznawców modnych „idei”. Był człowiekiem odważnym, mądrym, świetnie wykształconym, wręcz erudytą. A jednocześnie człowiekiem nieprawdopodobnie kolorowym.

Dziękuję Ci, Waldek, za te wszystkie lata. Przepraszam, że nie zdążyliśmy Ci pomóc. I mam tylko jeden żal za to, że ukrywałeś swoją Mamę i Babcię. Trzeba było, żebyś umarł, żebym mógł je poznać. Miałeś, chłopie, fart, że żyłeś otoczony ich miłością.
A co do reszty, jeszcze to kiedyś obgadamy.

[Śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.10.2026 06:00
Źródło: Tygodnik Solidarność 41/2026, oprac. Ludwik Pęzioł