Wojna Trumpa z Zełenskim. Tym razem może się skończyć fatalnie dla Ukrainy

-
Między Donaldem Trumpem a Wołodymyrem Zełenskim ponownie doszło do ostrego sporu. Ukraiński prezydent zarzuca amerykańskim partnerom ograniczenia w przekazywaniu informacji wywiadowczych oraz problemy z dostawami uzbrojenia. Przedstawiciele administracji USA kwestionują część tych doniesień.
-
Kijów obawia się konsekwencji dla obrony powietrznej i infrastruktury energetycznej. Szczególne znaczenie mają dostępność pocisków do systemów Patriot oraz informacje umożliwiające wczesne ostrzeganie przed rosyjskimi atakami rakietowymi.
-
Spór ma również wymiar polityczny i gospodarczy. Artykuł łączy go z amerykańską polityką sankcji wobec Rosji, sytuacją na rynku paliw oraz zbliżającymi się wyborami do Kongresu USA. Zależności te wymagają jednak oddzielenia udokumentowanych decyzji od hipotez dotyczących motywacji Trumpa.
W stosunkach między USA a Ukrainą — a dokładniej między Donaldem Trumpem a Wołodymyrem Zełenskim — doszło do najpoważniejszego kryzysu od czasu słynnej kłótni w Gabinecie Owalnym w lutym 2025 roku. Ukraiński przywódca oskarża Amerykanów o przerwy w dostarczaniu danych wywiadowczych (Według AP Zełenski poinformował, że system wczesnego ostrzegania przed rosyjskimi atakami rakietowymi wznowił działanie po rozmowach z przedstawicielami USA, w tym z Markiem Rubio), spowolnienie działania sieci Starlink, opóźnianie dostaw pocisków do Patriotów i faktyczne pomaganie Rosji poprzez tzw. umowę dieslową i zawieszenie „piekielnych sankcji”. Prezydent USA ostro krytykuje Zełenskiego, winiąc go za to, że wciąż toczy się wojna i wręcz wzywając Ukraińców do zmiany przywódcy.
Trump i Zełenski wymieniają oskarżenia. O co chodzi w nowym sporze?
Zełenski potwierdził w poniedziałek, że jego kraj nie został uprzedzony przez partnerów o nocnym ataku balistycznym Rosji, który dotknął głównie Kijów oraz doprowadził do uszkodzenia obiektów energetycznych w ponad 10 obwodach („co najmniej 550 tys. rodzin zostało bez prądu”).
Kiedy blokowane są dostawy rakiet dla ukraińskiej obrony powietrznej, a Rosja uzyskuje złagodzenie sankcji lub odroczenie ich wprowadzenia, jest to niestety zaprzeczanie rzeczywistości przez partnerów – oświadczył ukraiński prezydent.
Jeszcze w niedzielę Zełenski mówił w telewizji NBC, że USA wstrzymały wcześniej wymianę danych wywiadowczych z Ukrainą, lecz już ją odblokowały. Podkreślił, że wyłącznie USA mają zdolność wykrywania w czasie rzeczywistym odpalenia pocisków balistycznych z Rosji. Także w poniedziałek, przed oświadczeniem Zełenskiego, sekretarz stanu Marco Rubio zaprzeczył medialnym doniesieniom, jakoby USA wstrzymały przekazywanie Ukrainie informacji wywiadowczych. Wezwał też Zełenskiego, by skoncentrował się na zakończeniu wojny – dołączając do chóru krytyków ukraińskiego lidera w Waszyngtonie. Tym najważniejszym i największym krytykiem stał się sam Trump.
Trump krytykuje Zełenskiego i broni rozmów z Rosją
W niedzielę gospodarz Białego Domu opublikował wpis, w którym przedstawił swoje stanowisko. Bardzo przychylne Moskwie, bardzo krytyczne wobec Kijowa.
„Prowadzę negocjacje pokojowe w sprawie wojny między Rosją a Ukrainą i nie chcę robić niczego, co z głupoty zniechęciłoby Rosję do udziału w rozmowach i negocjacjach” – napisał Trump.
Uważa, że Rosja i tak nie pomaga Iranowi tak, jak mogłaby, i „dostarcza miliony baryłek taniego oleju napędowego” na światowe rynki. Zełenski natomiast nadal atakuje rafinerie i, zdaniem Trumpa, „nie chce i prawdopodobnie nigdy nie chciał zakończyć tej wojny”. „Dwa lata temu mógł zawrzeć lepszą umowę niż teraz” – podsumowuje Trump. „Jego kraj leży w ruinach, utracono wiele terytoriów, zniknął jego dostęp do oceanów i mórz, a męska część ludności jest nieliczna, ranna i/lub martwa”.
Rosyjski diesel i sankcje USA. Co zmienił Waszyngton?
Wcześniej, w piątek, Trump wstrzymał „piekielne sankcje” wobec Rosji przewidziane w ustawie Lindseya Grahama. Wstrzymanie potrwa 60 dni – czyli obejmie zarówno wybory uzupełniające, jak i grudniowy szczyt G20 w Miami, na który Trump zaprosił Władimira Putina. Jeszcze wcześniej Trump rozmawiał telefonicznie z Putinem, po czym ogłosił zawarcie umowy z Rosją, na mocy której do USA trafi rosyjski olej napędowy.
Zełenski, który po słynnej kłótni w Gabinecie Owalnym nauczył się rozmawiać z Trumpem, biorąc pod uwagę specyficzny styl bycia prezydenta USA i unikając wszelkich zadrażnień, tym razem reaguje ostro na kolejne słowa i decyzje Trumpa. W wywiadzie dla Bloomberga Zełenski faktycznie oskarżył Waszyngton o to, że popycha go do kapitulacji. - Nie chcę powiedzieć, że jest to celem naszych partnerów – zauważył Zełenski. — I nie chcę wierzyć, że amerykańscy partnerzy uważają, iż wojnę z Rosją można zakończyć szybciej kosztem Ukrainy. Ale tak to wygląda. Następnie przedstawił swoje zarzuty: spowolnienie działania Starlink, skrajnie skąpe dostawy rakiet Patriot oraz ograniczenie wczesnych ostrzeżeń o atakach rakietowych.
Rozmowy Trump–Putin–Xi bez Ukrainy? Doniesienia o nowym formacie negocjacji
Tymczasem „The Wall Street Journal” doniósł, że Putin w rozmowie z Trumpem 9 października zaproponował Waszyngtonowi trójstronny format rozmów w sprawie Ukrainy bez Zełenskiego i Ukrainy, w formacie negocjacji „wielkich mocarstw”: z udziałem Putina, Trumpa i przewodniczącego ChRL Xi Jinpinga. Istnienie takiego pomysłu potwierdził Dmitrij Pieskow, Trump jednak nie przyjął tej propozycji, a przynajmniej nie od razu. Do spotkania miałoby dojść podczas szczytu APEC (Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku) w chińskim Shenzhen 18-19 listopada.
Wybory do Kongresu i ceny paliw. Co może wpływać na decyzje Trumpa?
Relacje USA z Ukrainą za obecnych rządów Trumpa przypominają sinusoidę. Raz jest bardzo źle, fatalnie, a potem następuje poprawa. I to się powtarza raz za razem. Tym razem kryzys nastąpił po bardzo długim „miodowym miesiącu” prezydentów USA i Ukrainy. Trump mocno popierał Kijów, było zbliżenie zbrojeniowe, np. kwestia licencji dla Ukrainy na produkcję Patriotów, a zarazem amerykański lider krytykował Putina i pozwalał Kongresowi na przygotowania „piekielnych sankcji” na Rosję. Cóż więc takiego się stało, że nagle ponownie zmienił zdanie na temat tego, kto jest głównym hamulcowym procesu pokojowego?
Wygląda na to, że winne są w tym wypadku… sondaże w USA przed wyborami połówkowymi. Otóż Trump najwyraźniej uznał, że głównym powodem wysokich cen paliw na stacjach amerykańskich nie jest jego przeciągająca się wojna z Iranem, a… Ukraina. Dokładniej jej ataki na rosyjskie rafinerie, co ogranicza poważnie zdolności produkcyjne i sprawia, że na globalnym rynku jest mniej oleju napędowego. Ktoś podpowiedział Trumpowi „deal na dostawy diesla” z Rosjanami (kto wie, może podsunęli to sami Rosjanie Witkoffowi i Kushnerowi podczas ich ostatniej wizyty w Moskwie?) – i zaraz po jego ogłoszeniu USA zmieniły stanowisko. Trump zażądał od Zełenskiego zaprzestania ataków na rafinerie, mimo że Rosjanie nadal atakowali infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Kijów jednostronnie trzymał się tego „energetycznego rozejmu”, ale w końcu wrócił do ataków. W odpowiedzi pojawiły się wspomniane problemy ze wsparciem USA…
Być może obecny okres kryzysu też jest przejściowy. Sęk w tym, że przypadł akurat na bardzo zły dla Ukrainy okres. Zachowanie Amerykanów wpływa na zdolności wojenne Kijowa: to oznacza nieudane ataki rakietowe na ważne obiekty, zmniejszenie skuteczności kierowania dronami średniego zasięgu oraz narastające szkody w obiektach energetycznych w przededniu zimy. Dlaczego więc Zełenski idzie na zwarcie z Trumpem? Ciekawą sondę wśród politologów przeprowadził Reuters. Według większości z nich ukraiński prezydent liczy na osłabienie pozycji Trumpa po niemal nieuniknionej utracie przez republikanów kontroli nad Izbą Reprezentantów (a i w przypadku Senatu nie da się wykluczyć zupełnie czarnego dla republikanów scenariusza). Pozycja prezydenta USA słabnie, a niezadowolenie z widocznego zbliżenia Trumpa z Rosją jest duże również w szeregach GOP: silni kandydaci do Kongresu muszą dystansować się od jego linii polityki zagranicznej.
Wygodny pretekst Zełenskiego
Według informacji serwisu Axios, pomimo zewnętrznej retoryki, Zełenski utrzymuje bliski kontakt roboczy z wysłannikami Trumpa ds. Rosji – Witkoffem i Kushnerem, z którymi rozmawiał w niedzielę przez 40 minut. Dzięki pokazowej kłótni ze Stanami Zjednoczonymi prezydent Ukrainy ma też teraz pretekst, by twierdzić, że Europa pozostała ostatnią nadzieją Ukrainy – a to oznacza, że powinna przeznaczyć kolejne 70 mld euro na wsparcie Kijowa. Europejczycy zapewne ulegną, choćby dlatego, że przecież sami krytykują Trumpa. Sam Zełenski jest przekonany, że stosunki ze Stanami Zjednoczonymi poprawią się po wyborach uzupełniających.
[Lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego amerykańskie wsparcie jest tak ważne dla Ukrainy?" i śródtytuły od Redakcji]
Dlaczego amerykańskie wsparcie jest tak ważne dla Ukrainy?
Spór między Waszyngtonem a Kijowem nie ogranicza się do wymiany ostrych wypowiedzi. Dla Ukrainy szczególne znaczenie mają trzy rodzaje pomocy: informacje o nadchodzących atakach rakietowych, dostęp do pocisków przechwytujących dla systemów obrony powietrznej oraz niezawodna łączność satelitarna.
Ograniczenia w którymkolwiek z tych obszarów mogą utrudnić ochronę ludności cywilnej, infrastruktury energetycznej i jednostek wojskowych. Nie oznacza to jednak, że każda awaria lub opóźnienie dostawy jest wynikiem świadomej decyzji politycznej administracji USA.
Dlatego kluczowe jest ustalenie, które ograniczenia zostały oficjalnie potwierdzone, które opisują ukraińscy przedstawiciele, a którym zaprzecza Waszyngton.
Komentarze
Papież rozmawiał z Putinem. Donald Trump zabrał głos

Trump nie przebierał w słowach. „Zełenski nie jest dobrym człowiekiem”
Co Polska zrobiła dla Ukrainy? Zagadkowe słowa Zełenskiego do Tuska

Baza USA w Polsce. Prezydent ujawnia, kiedy może zapaść decyzja

Ukraina wyczerpała pociski do Patriotów. CNN ujawnia szczegóły

