"Rozważyć inne sojusze". Wyciekły taśmy Hołowni

-
Telewizja wPolsce24 ujawniła 27 października 2026 roku fragmenty nagrań z wewnętrznego spotkania Polski 2050. W rozmowie uczestniczył Szymon Hołownia, który odnosił się do sytuacji ugrupowania i relacji z koalicjantami.
-
Hołownia ocenił, że Polska 2050 nie jest gotowa do natychmiastowego opuszczenia koalicji rządowej. Rozmowa dotyczyła także możliwych konsekwencji utraty stanowisk w administracji.
-
Nagrania pojawiły się w czasie sporu o przyszłość Polski 2050 i obsadę Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Donald Tusk wskazał Agnieszkę Bartol jako następczynię Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
-
Polska 2050 skrytykowała sposób ujawnienia rozmów. Ugrupowanie sprzeciwiło się potajemnemu nagrywaniu spotkań i publikowaniu fragmentów bez pełnego kontekstu.
Nowe taśmy z kryzysowego spotkania Polski 2050, do których dotarła telewizja WPolsce24, nie pozostawiają złudzeń. To, co publicznie sprzedawano jako walkę o podmiotowość i „nową jakość”, za zamkniętymi drzwiami brzmi jak rozliczenie z ochłapkami, które Donald Tusk rzuca koalicjantowi. I z pytaniem, czy warto w ogóle się po nie schylać.
Co Szymon Hołownia powiedział na ujawnionych nagraniach?
Szymon Hołownia na naradzie mówi wprost, że nie chce kierować partią.
„To nie ja kieruję partią. Kieruję klubem i znam swój mandat. (...) na razie uważam, że to naprawdę ktoś mniej polaryzujący niż ja powinien ten mandat od Was otrzymać”.
To nie jest deklaracja pokory. To kalkulacja kogoś, kto wie, że jego twarz przestała być atutem. Ten sam człowiek, który jeszcze w Sejmie groził odejściem z rządu, jeśli Polska 2050 nie dostanie stanowiska po Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz, za drzwiami pyta:
„Czy jesteśmy gotowi od jutra wyjść z koalicji? Nie sądzę, że jesteśmy gotowi”. I dodaje, że „Katarzyna niewykluczone, że pozbawiła nas wpływu na obsadę Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej”.
Gra się tak jak Tusk pozwala
W tej logice własne postulaty schodzą na dalszy plan. O odplatformieniu mediów publicznych Hołownia mówi: „Tylko jaką mamy mieć na nie odpowiedź, jeżeli wśród naszych koalicjantów jest inne stanowisko niż nasze w tej sprawie?”. O ustawie antypolexitowej jeszcze dosadniej: „Jestem w stanie teraz wyjść i powiedzieć, że jeżeli nie, to Adam Rudawski wylatuje z pracy wojewody? Gra się tak, jak przeciwnik pozwala”. Przeciwnik pozwala coraz mniej – Tusk już wskazał Agnieszkę Bartol, spoza Polski 2050. Portparol Szłapka na pytanie o taśmy odpowiada, że ich nie słyszał.
Najciekawszy fragment dotyczy jednak przyszłości. Hołownia widzi, że wybory 2027 nie będą o postulatach:
„Coraz bardziej oczywiste staje się to, że te wybory w następnym roku w znacznie mniejszej stopniu będą o postulatach, w znacznie większym stopniu będą o pewnym poczuciu, które dajemy ludziom i to już nam pokazało zwycięstwo Nawrockiego w 2025 roku”. I zaraz tłumaczy, dlaczego nie da się obiecywać „100 tysięcy dla każdego”: „oni powiedzą, ale cztery lata byliście w rządzie, to dlaczego nie dowiedzieliście tych 100 tysięcy? (...) Jak hydraulik przychodzi i ma mi naprawić kolanko pod zlewem, to ja nie będę słuchał, że on mi opowiada, że miał trudne dzieciństwo albo na przykład, że konkurencja jest taka trudna (...) Ma zrobić i koniec, jak nie, to wezmę następnego”.
To zdanie najlepiej oddaje klimat spotkania. Cztery lata w rządzie, a efektem ma być opowieść o trudnej koalicji i odpowiedzialności za państwo. Hołownia sam dopowiada: „Rację to można mieć na uniwersytecie albo w kościele. W polityce trzeba mieć jeszcze większość. (...) I mówię to Wam ja, który nie aspiruje do żadnego stanowiska rządowego. Nie dajcie się też zwieść jakimś bzdurom, które czytacie. Mnie to kompletnie nie interesuje”.
Czy Polska 2050 rozważa wyjście z koalicji Tuska?
W tle słychać też wewnętrzne żale. Michał Gramatyka opisuje styl zarządzania Pełczyńskiej: kierownictwo ministerstwa kurczyło się, a sposób traktowania wiceministrów „eskalował na cały rząd”. „Myśmy byli w pewnym momencie w takiej sytuacji, że ministrowie konstytucyjni rozmawiali ze sobą, że wszyscy będą tak traktować wiceministrów, jak traktuje ich Kaśka”. Katarzyna Nowakowska broni koleżanki, sugerując, że w innych resortach nie jest lepiej. To nie jest rozmowa o programie. To rozmowa o tym, kto kogo źle traktował i czy warto ryzykować kolejne stołki.
Hołownia proponuje w końcu „formę przetrwalnikową”: „Być mniejszym, ale zostać w obiegu. Albo rozważyć inne sojusze”. Publicznie – groźba odejścia i walka o podmiotowość. Prywatnie – lęk przed utratą stanowisk Nowakowskiej, Gramatyki, Cienkowskiej i innych, oraz świadomość, że „wszystko” z dawnych obietnic nie obejmuje stołków.
Trzy lata po wyborach, które miały przynieść koniec kupczenia fotelami i początek polityki opartej na wartościach, nagrania pokazują partię, która otwarcie rezygnuje z walki o własne zasady, gdy stawką jest kolejny ochłapek. Dla tych, którzy w 2023 r. uwierzyli w Sejmflix i oddolną zmianę, to już nie jest rozczarowanie. To weryfikacja. I pytanie, czy w 2027 r. wystarczy jeszcze raz opowiedzieć tę samą historię o lepszej Polsce, czy też elektorat zacznie pytać, co dokładnie zostało z tych obietnic – poza stołkami, których nikt nie chciał oddać.
Komentarze
Ziobro ostro o Tusku i Magyarze. „Stosują wobec politycznych rywali sowieckie metody”

Ostre spięcie między Pełczyńską-Nałęcz a Giertychem. Poszło o rozmowy z politykami PiS

Matecki do Hołowni: Masz źle ustawione „ustawienia fabryczne”

Pełczyńska-Nałęcz wbija szpilę Hołowni: Kierownik i tak nie doceni

Trzęsienie ziemi w Polsce 2050. Jest decyzja w sprawie Pełczyńskiej-Nałęcz

