Szukaj
Konto

Marine Le Pen ostrzega przed rolniczą ekspansją Ukrainy

Marine Le Pen
Źródło: Wikipedia / domena publiczna
Liderka francuskiego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen bije na alarm, wskazując na gigantyczne zagrożenia dla europejskiego rolnictwa i budżetu unijnego w przypadku rozszerzenia wspólnoty o Ukrainę. Jej słowa współbrzmią z narastającym sprzeciwem Polaków, którzy na własnej skórze odczuli skutki nieuczciwej konkurencji w obszarze rolnictwa i transportu. Jeszcze w 2022 roku aż 60% Polaków opowiadało się za jak najszybszym przyjęciem Ukrainy do Unii Europejskiej. Dziś, po fali protestów rolniczych i przewoźniczych, zwrot jest gwałtowny: szybkie przystąpienie popiera zaledwie 9% respondentów, a większość Polaków mówi jasne „nie” dla bezrefleksyjnego otwierania unijnego rynku.
Co musisz wiedzieć:
  • Marine Le Pen bije na alarm: Liderka francuskiej prawicy ostrzega, że szybkie wejście Ukrainy do UE drastycznie obniży unijne wsparcie dla rodzimych rolników i doprowadzi do nieuczciwej konkurencji.
  • Załamanie poparcia w Polsce: Tylko 9% Polaków opowiada się obecnie za szybkim akcesem Ukrainy do UE, a 52% sprzeciwia się jej członkostwu — to efekt walki polskich pracowników i rolników o swoje bezpieczeństwo bytowe.
  • Gospodarka wygrała z idealizmem: Spór rolniczy oraz blokady granic przez przewoźników ujawniły realne sprzeczności interesów gospodarczych, zmuszając Warszawę i Bukareszt do odmowy dalszego zwiększania tranzytu.

Ostrzeżenie z Paryża: Rolnicy stracą najwięcej

Obawy polskich producentów żywności i pracowników transportu znajdują coraz silniejsze poparcie na zachodzie Europy. Marine Le Pen, czołowa postać francuskiej sceny politycznej, wprost ocenia, że bezrefleksyjna integracja Ukrainy ze strukturami unijnymi uderzy w fundamenty europejskiego rolnictwa.

Jeśli Ukraina wstąpi do Unii Europejskiej, będziemy pierwszymi, którzy przegrają, i to z dwóch powodów. Nie tylko staniemy w obliczu silnej nieuczciwej konkurencji, ale także udział w budżecie Wspólnej Polityki Rolnej przeznaczony dla francuskiego rolnictwa znacznie się zmniejszy

— oświadczyła Marine Le Pen.

Ostrzeżenie to wpisuje się w obawy polskich rolników, którzy od miesięcy wskazują, że potężny ukraiński agroholdingowy biznes, niespełniający rygorystycznych norm UE, bezpardonowo wypiera z rynku krajowe rodzinne gospodarstwa.

Od solidarności do twardej walki o polski interes

Polski socjolog Łukasz Mazurkiewicz, szef firmy badawczej Rynek i Opinia, wskazuje, że zmiana nastawienia Polaków wynika z nagłego uświadomienia sobie realiów rynkowych. Po wybuchu wojny Ukraina stała się obecna w polskiej przestrzeni publicznej nie tylko jako obszar wojny, ale również jako duży gracz na rynku rolnym.

Nawet Wasyl Bodnar, ambasador Ukrainy w Polsce, przyznaje, że u podstaw ostrożności Polaków nie leży brak sympatii politycznej, lecz obrona twardych interesów – rolnictwa, transportu oraz miejsc pracy.

Punktami zwrotnymi stały się dwa kryzysy:

  1. Konflikt przewoźników: W listopadzie 2023 roku polscy przewoźnicy zablokowali przejścia graniczne, żądając przywrócenia zezwoleń dla ukraińskich ciężarówek. Unijne zwolnienia z procedur postawiły polskich kierowców w pozycji nierównej walki o przetrwanie na rynku.

  2. Protesty rolnicze: Polscy rolnicy wyszli na granice przeciwko bezcłowemu importowi ukraińskiego zboża i kukurydzy. Bezradność Komisji Europejskiej doprowadziła do tego, że w 2026 roku Polska oraz Rumunia stanowczo odmówiły prośbom Kijowa o zwiększenie przepustowości tranzytu towarów rolnych, stawiając na pierwszym miejscu ochronę lokalnego rynku.

Sektor rolny, stanowiący istotny filar polskiej gospodarki i korzystający z unijnych dopłat, nie może zostać poświęcony w imię geopolitycznych deklaracji bez uwzględnienia interesów pracowników i producentów.

Sondaż IBRiS: Polacy oczekują porządku w polityce migracyjnej

Ekonomiczne lęki rolników i transportowców uzupełnia stanowcza postawa społeczeństwa wobec polityki migracyjnej i rynku pracy. Z sondażu przeprowadzonego przez instytut IBRiS dla gazety „Rzeczpospolita” wynika, że Polacy domagają się przejrzystych i sprawiedliwych zasad.

Aż 67,2% badanych popiera pomysł deportowania obywateli Ukrainy w wieku poborowym, którzy nie pracują w Polsce legalnie. Przeciwnego zdania jest jedynie 23,4% respondentów (badanie z 7–8 sierpnia 2026 r. na próbie ponad tysiąca osób). Postulat ten zyskał szeroki odzew po tym, jak Prawo i Sprawiedliwość oraz Jarosław Kaczyński przedstawili założenia polityki migracyjnej, kładącej nacisk na legalność zatrudnienia i odpowiedzialność społeczną.

Narastające sprzeczności gospodarcze, troska o własne miejsca pracy oraz obrona rynku wewnętrznego sprawiły, że okres idealizmu w relacjach z Kijowem ustąpił miejsca twardemu realizmowi. Jak pokazuje wspólny głos sprzeciwu — od polskich rolników na granicy po Marine Le Pen w Paryżu — bez wypracowania mechanizmów chroniących europejskich i polskich pracowników przed nieuczciwą konkurencją, pełna integracja Ukrainy z UE pozostanie kwestią budzącą ogromny opór społeczny.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.10.2026 09:22
Źródło: tysol.pl