Remigiusz Okraska: Kaszmirowe berety Tuska

- PO, niegdyś wyśmiewająca PiS jako „partię staruchów”, dziś ma największe poparcie wśród seniorów.
- Autor przeciwstawia solidarnościowe pokolenie dawnych emerytów „kaszmirowym beretom”, wychowanym w kulcie indywidualizmu.
- Zdaniem autora polityczne wybory starszego pokolenia sprzyjają antyspołecznej polityce liberałów.
Kilkanaście lat temu Prawo i Sprawiedliwość było wyśmiewane jako „partia staruchów” nierozumiejących świata, niemających kontaktu z rzeczywistością, niezainteresowanych przyszłością Polski i sytuacją innych grup wiekowych. Jednym słowem: „moherów”.
Tak brzmiała pogardliwa narracja „nowoczesnych”, bo na prawicę ponadprzeciętnie chętnie głosowali seniorzy – choć przecież nie tylko oni.
Życie dopisało puentę do tamtych obelżywych wywodów. Dzisiaj to Platforma Obywatelska jest „partią staruchów”.
Emeryt emerytowi nierówny
Niedawno odbyły się wybory prezydenckie w Krakowie po tym, jak w referendum odwołano Aleksandra Miszalskiego z PO. Jedyną grupą wiekową, w której nowa kandydatka partii Donalda Tuska nawiązała walkę z Łukaszem Gibałą, byli ludzie w wieku 60+. Wśród nich przewaga Gibały wyniosła „tylko” ponad 4 punkty procentowe. W każdej innej grupie wiekowej było to co najmniej kilkanaście punktów. Wśród ludzi do 29. roku życia Gibała miał szokujące 50 punktów procentowych przewagi: 75 do 25% poparcia.
To tendencja ogólnopolska. Sondaże, które analizują wiek wyborców, pokazują, że wśród osób 60+ poparcie dla partii Tuska wynosi 40–50%, a PO jest liderem wśród seniorów.
Oczywiście to nie są ci sami emeryci, co dawniej. Część starszych wyborców zmarła w międzyczasie, a do grupy wiekowej 60+ dołączyli nowi ludzie. Emeryt emerytowi nierówny. Prawo i Sprawiedliwość swego czasu zagospodarowywało elektorat emerytalny z roczników dziś już mocno przetrzebionych zgonami. Tych ludzi znacznie mocniej dotknęła „transformacja ustrojowa”. To osoby z pokolenia Solidarności. Miały one doświadczenia kształtujące sensowne postawy: pracę kolektywną, solidarność branżową i zawodową, rozmaite wspólnotowe zwyczaje i formy spędzania czasu.
Ideowe dzieci Balcerowicza
Natomiast dzisiejsi „młodsi emeryci” zaczynali kariery w latach 80., wielu z nich w drugiej połowie tamtej dekady. W najczarniejszym okresie „transformacji” byli młodzi, niesterani życiem. Byli wtedy w wieku, w którym łatwiej sobie poradzić z wyzwaniami – z racji zdrowia, braku nawyków, zobowiązań itp. W dodatku wychowano ich w kulcie egoizmu, indywidualizmu, nieoglądania się na innych. To ideowe dzieci Balcerowicza. „Kaszmirowe berety”.
Ta generacja jest dziś zapleczem Polski niesolidarnej, antyrozwojowej, podporządkowanej obcym interesom. To nie oznacza, że cała grupa wiekowa jest taka. Nie oznacza też, że młodzi są z automatu lepsi. Wśród młodych jest sporo pogubienia i ślepych uliczek. Ale statystyka nie kłamie: antyspołeczne i antypolskie rządy liberałów wynikają w dużej mierze z postaw wyborczych starszego pokolenia. A raczej: PO-kolenia.
Chciałoby się powiedzieć: „W 2027 r. zabierz babci dowód”. Ale tacy jak ja, w przeciwieństwie do „demokratów” i „tolerancjonistów”, nie zamierzają nikogo wykluczać z demokracji ani dzielić na lepszych i gorszych według kryterium wiekowego.
[Śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]





