Waldemar Żyszkiewicz: Fanfary i fanfaronady
19.08.2019 23:33

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Zdegustowani błazenadą, oburzeni serią bezczelnych prowokacji tęczowych agitatorów Polacy otrząsnęli się z gnuśności i wyrazili zdecydowany protest wobec ataków na katolickie świętości oraz narodowe imponderabilia, wspierając aktywne już wcześniej środowiska prolajferów, niepodległościowców, wolnościowców, prawników z Ordo Iuris.
Zrobiło się głośno i ciekawie, bo sorosowcy mocno przeszarżowali, niezbyt inteligentnie zakładając, że wystarczy skopiować taktykę, która zadziałała dwie, trzy dekady temu na Zachodzie. Rezultat? Społeczne ożywienie i nieodległy termin wyborów parlamentarnych sprawiły, że zaniepokojony rozwojem sytuacji prezes PiS Jarosław Kaczyński wskoczył w Stalowej Woli na falę i przemówił stanowczo niczym trybun całej tej konserwatywnej irredenty. A przecież jeszcze tak niedawno temu minister Witek przepraszała za "konserwatywny" Białystok.
Gwoli sprawiedliwości i dla ochrony własności intelektualnej, trzeba jasno powiedzieć, że efektowna fraza o wdzieraniu się do szkół i przedszkoli po nieswoje dzieci została użyta już trzy tygodnie wcześniej przez Roberta Tekielego, o czym można przeczytać w portalu Tysol.pl. Nie miałbym oczywiście nic przeciwko wykorzystaniu skrzydlatych słów Tekielego w dobrej sprawie, gdyby nie jedno drobne "ale"...
Otóż gdy premier Ewa Kopacz, łamiąc sumienia konserwatywnych członków PO, przepychała w polskim parlamencie konwencję stambulską (CAHVIO), stanowiącą fundament prawny dla działań aktywistów LGBTQ pragnących od najmłodszych lat seksualizować w przedszkolach i szkołach dzieci (cudze, bo własnych z definicji mieć nie mogą), wówczas posłowie PiS głosowali przeciwko jej ratyfikacji. Co więcej, wśród obietnic wyborczych Zjednoczonej Prawicy z roku 2015 znalazła się jasna deklaracja jak najszybszego po zdobyciu władzy wypowiedzenia tej konwencji.
Cztery lata właśnie mijają, ale PJK nie zdecydował się jakoś w tym przypadku na zrobienie użytku z maszynki sejmowej, którą dysponuje i której efektowne działania nieraz przyszło nam obserwować nawet nocą... Np. bardzo potrzebną Polsce ustawę o IPN zdenowelizowano w kilkanaście godzin, natomiast groźna dla spoistości rodzin i zdrowia psychicznego dzieci konwencja ze Stambułu trwa sobie nadal w najlepsze. Dlatego też buńczuczne pohukiwania Prezesa w Stalowej Woli nie robią na mnie niestety dobrego wrażenia.
Z przypomnianej historii można jednak wyprowadzić także pożyteczne wnioski, w tym przypadku są one dość oczywiste. Otóż każdemu politycznemu taktykowi zależy przed wyborami na jak najszerszym poparciu społecznym, dlatego warto taką sytuację umiejętnie wykorzystać. Nie można jednak zadowolić się samymi pięknie brzmiącymi obietnicami. Trzeba umieć powiedzieć "sprawdzam", i to jeszcze w trakcie kampanii. Konwencja stambulska oraz ustawa S. 447 świetnie się do tego nadają.
Waldemar Żyszkiewicz
(19 sierpnia 2019)
Gwoli sprawiedliwości i dla ochrony własności intelektualnej, trzeba jasno powiedzieć, że efektowna fraza o wdzieraniu się do szkół i przedszkoli po nieswoje dzieci została użyta już trzy tygodnie wcześniej przez Roberta Tekielego, o czym można przeczytać w portalu Tysol.pl. Nie miałbym oczywiście nic przeciwko wykorzystaniu skrzydlatych słów Tekielego w dobrej sprawie, gdyby nie jedno drobne "ale"...
Otóż gdy premier Ewa Kopacz, łamiąc sumienia konserwatywnych członków PO, przepychała w polskim parlamencie konwencję stambulską (CAHVIO), stanowiącą fundament prawny dla działań aktywistów LGBTQ pragnących od najmłodszych lat seksualizować w przedszkolach i szkołach dzieci (cudze, bo własnych z definicji mieć nie mogą), wówczas posłowie PiS głosowali przeciwko jej ratyfikacji. Co więcej, wśród obietnic wyborczych Zjednoczonej Prawicy z roku 2015 znalazła się jasna deklaracja jak najszybszego po zdobyciu władzy wypowiedzenia tej konwencji.
Cztery lata właśnie mijają, ale PJK nie zdecydował się jakoś w tym przypadku na zrobienie użytku z maszynki sejmowej, którą dysponuje i której efektowne działania nieraz przyszło nam obserwować nawet nocą... Np. bardzo potrzebną Polsce ustawę o IPN zdenowelizowano w kilkanaście godzin, natomiast groźna dla spoistości rodzin i zdrowia psychicznego dzieci konwencja ze Stambułu trwa sobie nadal w najlepsze. Dlatego też buńczuczne pohukiwania Prezesa w Stalowej Woli nie robią na mnie niestety dobrego wrażenia.
Z przypomnianej historii można jednak wyprowadzić także pożyteczne wnioski, w tym przypadku są one dość oczywiste. Otóż każdemu politycznemu taktykowi zależy przed wyborami na jak najszerszym poparciu społecznym, dlatego warto taką sytuację umiejętnie wykorzystać. Nie można jednak zadowolić się samymi pięknie brzmiącymi obietnicami. Trzeba umieć powiedzieć "sprawdzam", i to jeszcze w trakcie kampanii. Konwencja stambulska oraz ustawa S. 447 świetnie się do tego nadają.
Waldemar Żyszkiewicz
(19 sierpnia 2019)

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Tagi
Data publikacji: 19.08.2019 23:33
Finlandia: Byłej szefowej MSW grozi więzienie. Sądzona za obronę tradycyjnego modelu małżeństwa
31.08.2023 18:00

Komentarzy: 0
Fińska polityk Päivi Räsänen jest w tym tygodniu sądzona za stosowanie „mowy nienawiści” i „agitację etniczną” po tym, jak w 2019 r. publicznie podzieliła się swoimi biblijnymi, religijnymi poglądami na małżeństwo między jednym mężczyzną a jedną kobietą. 63-letnia Räsänen jest sądzona za naruszenie fińskich przepisów dotyczących mowy nienawiści poprzez wykorzystanie wersetów biblijnych do wyrażenia swojego poparcia dla tradycyjnego małżeństwa. Jej proces odbędzie się w dniach 31 sierpnia i 1 września.
Czytaj więcej
Kukiz: "Rzepa" wykupiona przez Sorosa
26.08.2023 14:39

Komentarzy: 0
Spółka Pluralis B.V., której akcjonariuszem jest Soros Economic Development Fund, zwiększyła swoje udziały w Gremi Media S.A. Dzięki temu ma ich już łącznie 57 proc. W związku z tym kontroluje wydawcę wydawanych w Polsce dzienników "Rzeczpospolita" oraz "Parkiet.
Czytaj więcej
Miss Holandii został właśnie mężczyzna, który przeszedł tzw. operację zmiany płci
09.07.2023 19:36
Dziecko trans nowym produktem marketingowym?
05.10.2022 21:30

Komentarzy: 0
Za postępującym sukcesem ideologii transgender stoją międzynarodowe organizacje, które, mimo że nie mają do tego mandatu, przepychają odniesienia prawne i nowy kompas moralny. Według Pauline Quillon, nie bez znaczenia pozostawać tu mają ogromne pieniądze przekazywane na lobbing przez miliarderów, wśród których jest m.in. organizacja George’a Sorosa. Przekonująca o tym Pauline Quillon jest francuską dziennikarką i autorką książki „Ankieta nt. dysforii płciowej. Dobrze zrozumieć, by naprawdę pomóc dzieciom (matkom)".
Czytaj więcej
"UE chce zakazać krytyki genderyzmu". Nawet dwa lata pozbawienia wolności
04.07.2022 17:50

