Rosemann: Lodołamacz Kaczyński
29.01.2017 12:43

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Wszystko co się dzieje, dzieje się w ramach meblowania Polski zgodnie z wizją Kaczyńskiego. Trudno zatem dziwić się, że ma on, obok determinacji by to robić, potrzebę doprowadzenia tego dzieła do końca. By mógł to doprowadzić, konieczna jest jego obecność.
Tempo, zasięg i kierunek zmian, wprowadzanych przez PiS po wyborczym zwycięstwie budzi, często także wśród mniej "żelaznych" zwolenników tej partii co najmniej mieszane uczucia. Sam bardzo często miewam momenty, w których pewien jestem, że coś jest robione nie tak. Że nie powinno być albo tak szybko albo tak bardzo.
Jednak nawet wówczas rozumiem logikę tych działań. Rozumiem bo doskonale znam decydujący czynnik odpowiadający za te zmiany. Tym czynnikiem jest Jarosław Kaczyński a ściślej mówiąc jego wizja polityczna.
Wiem, że nie będzie to chyba teza zbyt popularna ale w najnowszej historii Polski trudno poza Jarosławem Kaczyńskim wskazać innego polityka, którego działania można by jednoznacznie postrzegać jako urzeczywistnianie czegoś, co faktycznie byłoby jakimś całościowym i konsekwentnym planem. Pewnie byłby to Geremek i w jakiejś części Leszek Miller.
Nie mam zamiaru zestawiać tych wizji ani ich oceniać bo nie o tym chcę pisać. Zostańmy przy Kaczyńskim i tym jak zmienia Polskę a nie co w niej zmienia.
Zestawienie tempa i zasięgu zmian ze szczerym życzeniem niektórych by "było tak jak było" faktycznie może stać się źródłem oskarżeń o dyktatorskie zapędy. Szczególnie gdy zechce się zestawić rok władzy PiS i Kaczyńskiego z minionymi ośmioma latami, podczas których wizja polityczna sprowadzała się poza lepszym lub gorszym administrowaniem państwem do bardziej lub (chyba częściej mniej racjonalnego wydawania sporych środków z Unii Europejskiej. I przekonywania, że "na świecie liczą się z nami". Do dziś nie odczułem ani nawet nie usłyszałem jakichś konkretnych przykładem szczególnego "liczenia się z nami". Uprzedzam, że nie jest dla mnie przykładem wyniesienie Tuska na stanowisko w Unii bo poprzednia ekipa sama przyznała, że było to efektem naszych zabiegów, które na dodatek przez jakiś czas stanowiły większość aktywności międzynarodowej naszej dyplomacji.
Teraz chyba naprawdę liczą się z nami. Sądząc z liczby przytaczanych przez niektóre nasze media "zagranicznych ech sytuacji politycznej w Polsce" (pomińmy to, że znaczna ich część powstaje w kooperacji z ekipą z czerskiej) z międzynarodowej "czarnej dziury", ginącej często w takich drobiazgach jak drobna różnica między "Poland" i "Holland" staliśmy się bardzo rozpoznawanym podmiotem. A nazwisko Kaczyński to od czasów Wałęsy chyba pierwsze nazwisko polskiego polityka kojarzony szerzej niż tylko w politycznym mainstreamie.
Ale wróćmy do "dyktatury Kaczyńskiego". Czy faktycznie wszystko musi dziać się w sposób, który jakoś tam uprawnia tezę o autorytarnych zapędach PiS i Kaczyńskiego? Musi. Z jego punktu widzenia musi.
Myślę, że nawet przeciwnicy Kaczyńskiego, oczywiście poza tymi, którzy operują argumentami na poziomie "kurdupla z Żoliborza", widzą, jaki jest format tego polityka na naszej scenie politycznej i jak w porównaniu z nim prezentują się pozostali. Nie obrażając nikogo wygląda to tak, że jest Kaczyński a potem długo nic. Jego głowni polityczni konkurenci to poziom solidnego urzędnika średniego szczebla i przewodniczącego szkolnego samorządu.
Tak więc jest Kaczyński…
A Kaczyński ma swoje ograniczenia. Nie, nie chodzi mi o to, że "nie był nigdzie, świata nie widział" bo nawet jeśli nie widział, gorzej świadczy to tylko o tych co widzieli ale w niczym im to nie pomogło. Największym ograniczeniem Kaczyńskiego jest jego wiek. On doskonale wie, że jest z pokolenia polityków, którzy już odchodzą.
Wiem, że wśród zwolenników (a pewnie i polityków) PiS mocne jest przekonanie, że obecna władza ma pewną albo prawie pewną kolejna kadencję. Nawet jeśli to warto pamiętać, że nie wszystko podlega regułom demokracji.
Wszystko co się dzieje, dzieje się w ramach meblowania Polski zgodnie z wizją Kaczyńskiego. Trudno zatem dziwić się, że ma on, obok determinacji by to robić, potrzebę doprowadzenia tego dzieła do końca. By mógł to doprowadzić, konieczna jest jego obecność.
Pewnie gdzieś tam w środku siedzi w Kaczyńskim i taka ludzka potrzeba zobaczenia na własne oczy efektów własnego działania.
I na tym chyba polega tajemnica impetu, z jakim kolejne góry lodowe kruszy "lodołamacz Kaczyński".
Jednak nawet wówczas rozumiem logikę tych działań. Rozumiem bo doskonale znam decydujący czynnik odpowiadający za te zmiany. Tym czynnikiem jest Jarosław Kaczyński a ściślej mówiąc jego wizja polityczna.
Wiem, że nie będzie to chyba teza zbyt popularna ale w najnowszej historii Polski trudno poza Jarosławem Kaczyńskim wskazać innego polityka, którego działania można by jednoznacznie postrzegać jako urzeczywistnianie czegoś, co faktycznie byłoby jakimś całościowym i konsekwentnym planem. Pewnie byłby to Geremek i w jakiejś części Leszek Miller.
Nie mam zamiaru zestawiać tych wizji ani ich oceniać bo nie o tym chcę pisać. Zostańmy przy Kaczyńskim i tym jak zmienia Polskę a nie co w niej zmienia.
Zestawienie tempa i zasięgu zmian ze szczerym życzeniem niektórych by "było tak jak było" faktycznie może stać się źródłem oskarżeń o dyktatorskie zapędy. Szczególnie gdy zechce się zestawić rok władzy PiS i Kaczyńskiego z minionymi ośmioma latami, podczas których wizja polityczna sprowadzała się poza lepszym lub gorszym administrowaniem państwem do bardziej lub (chyba częściej mniej racjonalnego wydawania sporych środków z Unii Europejskiej. I przekonywania, że "na świecie liczą się z nami". Do dziś nie odczułem ani nawet nie usłyszałem jakichś konkretnych przykładem szczególnego "liczenia się z nami". Uprzedzam, że nie jest dla mnie przykładem wyniesienie Tuska na stanowisko w Unii bo poprzednia ekipa sama przyznała, że było to efektem naszych zabiegów, które na dodatek przez jakiś czas stanowiły większość aktywności międzynarodowej naszej dyplomacji.
Teraz chyba naprawdę liczą się z nami. Sądząc z liczby przytaczanych przez niektóre nasze media "zagranicznych ech sytuacji politycznej w Polsce" (pomińmy to, że znaczna ich część powstaje w kooperacji z ekipą z czerskiej) z międzynarodowej "czarnej dziury", ginącej często w takich drobiazgach jak drobna różnica między "Poland" i "Holland" staliśmy się bardzo rozpoznawanym podmiotem. A nazwisko Kaczyński to od czasów Wałęsy chyba pierwsze nazwisko polskiego polityka kojarzony szerzej niż tylko w politycznym mainstreamie.
Ale wróćmy do "dyktatury Kaczyńskiego". Czy faktycznie wszystko musi dziać się w sposób, który jakoś tam uprawnia tezę o autorytarnych zapędach PiS i Kaczyńskiego? Musi. Z jego punktu widzenia musi.
Myślę, że nawet przeciwnicy Kaczyńskiego, oczywiście poza tymi, którzy operują argumentami na poziomie "kurdupla z Żoliborza", widzą, jaki jest format tego polityka na naszej scenie politycznej i jak w porównaniu z nim prezentują się pozostali. Nie obrażając nikogo wygląda to tak, że jest Kaczyński a potem długo nic. Jego głowni polityczni konkurenci to poziom solidnego urzędnika średniego szczebla i przewodniczącego szkolnego samorządu.
Tak więc jest Kaczyński…
A Kaczyński ma swoje ograniczenia. Nie, nie chodzi mi o to, że "nie był nigdzie, świata nie widział" bo nawet jeśli nie widział, gorzej świadczy to tylko o tych co widzieli ale w niczym im to nie pomogło. Największym ograniczeniem Kaczyńskiego jest jego wiek. On doskonale wie, że jest z pokolenia polityków, którzy już odchodzą.
Wiem, że wśród zwolenników (a pewnie i polityków) PiS mocne jest przekonanie, że obecna władza ma pewną albo prawie pewną kolejna kadencję. Nawet jeśli to warto pamiętać, że nie wszystko podlega regułom demokracji.
Wszystko co się dzieje, dzieje się w ramach meblowania Polski zgodnie z wizją Kaczyńskiego. Trudno zatem dziwić się, że ma on, obok determinacji by to robić, potrzebę doprowadzenia tego dzieła do końca. By mógł to doprowadzić, konieczna jest jego obecność.
Pewnie gdzieś tam w środku siedzi w Kaczyńskim i taka ludzka potrzeba zobaczenia na własne oczy efektów własnego działania.
I na tym chyba polega tajemnica impetu, z jakim kolejne góry lodowe kruszy "lodołamacz Kaczyński".

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.01.2017 12:43
Nie żyje Barbara Skrzypek. Była przesłuchiwana w sprawie „dwóch wież”
15.03.2025 20:49

Komentarzy: 0
Jak poinformowała Telewizja Republika, w wieku 66 lat zmarła Barbara Skrzypek, wieloletnia współpracowniczka Jarosława Kaczyńskiego. Przez trzy dekady była związana z Prawem i Sprawiedliwością, pełniąc funkcję szefowej kancelarii i dyrektor biura prezydialnego partii. Była również pełnomocniczką Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego.
Czytaj więcej
Nowe stanowiska w PiS. Jarosław Kaczyński zdecydował
18.10.2024 21:36

Komentarzy: 0
Prezes PiS Jarosław Kaczyński powołał w piątek europosła Jacka Ozdobę oraz wicedyrektora klubu PiS Mateusza Kurzejewskiego na wicerzeczników Prawa i Sprawiedliwości. Decyzja jest konsekwencją połączenia ugrupowania z Suwerenną Polską - powiedział PAP rzecznik PiS Rafał Bochenek.
Czytaj więcej
Śmierć polskiego żołnierza. Prezes PiS zabrał głos
07.06.2024 16:05

Komentarzy: 0
Prezes PiS Jarosław Kaczyński złożył znicz przed Wojskowym Instytutem Medycznym, w którym w czwartek zmarł żołnierz ugodzony nożem na granicy polsko-białoruskiej. Obecne rządy w sensie moralnym są odpowiedzialne za tą śmierć - oświadczył.
Czytaj więcej
Kaczyński: Tusk prężył muskuły, a został ograny jak dziecko
02.06.2024 17:58

Komentarzy: 0
Musimy mieć w Parlamencie Europejskim taką reprezentację, która będzie twardo walczyła przeciwko temu, by pakt migracyjny, który już został uchwalony, po prostu nie wszedł w życie - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkaniu wyborczym w Klwatce Królewskiej (Mazowieckie).
Czytaj więcej
Kaczyński: Miałem do czynienia z agresją i ogromną dawką głupoty
25.05.2024 19:25

Komentarzy: 0
Miałem do czynienia z agresją, a jednocześnie z ogromną dawką po prostu zwykłej głupoty – mówił w sobotę we Wrześni prezes PiS Jarosław Kaczyński. Przesłuchuje się tych, którzy po prostu chcieli wykonać obowiązek wynikający z konstytucji i grozi się im prokuratorem, sądem – podkreślał.
Czytaj więcej