Szukaj
Konto

O człowieku, który „wygrał Polskę na fortepianie”

11.02.2023 17:10
Komentarzy: 0
O człowieku, który „wygrał Polskę na fortepianie”

Ignacy Jan Paderewski wyprzedził swoją epokę. Był chyba pierwszym artystą - celebrytą na długo przed gwiazdami muzyki pop z lat 1960-tych i późniejszymi. Nie śniło się jeszcze o "chłopcach z Liverpoolu" - Beatlesach, a widownia na koncertach polskiego artysty w USA szalała. Zwłaszcza jej żeńska część. Zdejmowanie z siebie niektórych elementów garderoby na koncertach polskiego wirtuoza miało miejsce przed I wojną światową, a więc bez mała pół wieku przed taką właśnie w amerykańskiej i nie tylko pop-kulturze.

Napisałem tyle o Paderewskim - muzyku, a nie Paderewskim - polityku, bo przecież o panu Ignacym Janie mówiono powszechnie, może z pewną przesadą, iż "wygrał Polskę na fortepianie" .Co by nie powiedzieć jego aktywność publiczna, także poprzez koncerty i życie artystyczne, miała z jednej strony wpływ na prezydenta USA Woodrowa Wilsona i jego "Deklarację Niepodległości", ale też na pewno nie mniejszą na tysiące Polaków w Ameryce, którzy gremialnie zgłaszali się do polskiego przecież wojska - późniejszej "Błękitnej Armii" generała Józefa Hallera, aby na Starym Kontynencie bić się o powrót Rzeczypospolitej na mapę Europy.

Paderewski nie był politycznym wizjonerem ani twórcą geopolitycznych strategii. Był polskim patriotą, który swoją olbrzymią popularność, bardzo umiejętnie przez niego podsycaną umiał wykorzystać nie tylko i może nie głównie dla własnego ego, a dla Sprawy Polskiej. Był dla Polaków w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie przecież mieszkał wiele lat, ale także dla Polaków w kraju, podzielonych granicami zaborów - KIMŚ. Świadczy o tym choćby fakt, że od manifestacji patriotycznej na jego cześć, gdy przyjechał do Poznania, rozpoczęło się Powstanie Wielkopolskie. Skądinąd jedno z nielicznych wygranych polskich powstań (dodajmy tu może jednak w jakiejś mierze powstania śląskie i powstanie suwalskie - wszystkie w podobnym czasie)…

Paderewski dzięki swojej międzynarodowej popularności był dla odradzającego się Państwu Polskiemu człowiekiem bardzo potrzebnym . Dlatego, choć pochodzili z Piłsudskim z różnych politycznych planet, to właśnie ten arcypolski artysta - muzyk, został premierem i przewodniczącym delegacji polskiej na Konferencję Pokojową w Wersalu. A konferencja ta w dużym stopniu stanowić miała przyszłe granice państw europejskich. Przypomnijmy, że wiceprzewodniczącym tej delegacji był Roman Dmowski. Charakterystyczne, że współpraca "staroświeckiego patrioty", za jakiego zapewne uznać trzeba Paderewskiego i autora "Myśli nowoczesnego Polaka" Dmowskiego była znakomita.

Nieszczęściem II Rzeczypospolitej był fakt, że nie potrafiła Paderewskiego odpowiednio do jego doświadczenia i międzynarodowej renomy oraz popularności w narodzie wykorzystać. Był to strategiczny błąd ówczesnego obozu władzy. Paderewski bowiem przyzwyczajony - także w polityce! - do "wielkich sal" koncertowych musiał politycznie komponować w ramach Frontu Morges raczej kameralne koncerty. Dla dobra Polski na arenie międzynarodowej trzeba było jego osobą-za zgodą kompozytora- dysponować. Tego nie uczyniono. Ze strony władz II RP było to, mówiąc językiem teologii , "grzechem zaniechania".

Artykułowi o I. J. Paderewskim napisanym dla jednego z tygodników dałem tytuł: "Paderewski -romans z Ojczyzną i inne romanse…". Jak widać, w tym tekście ograniczyłem się tylko do tego najważniejszego romansu: miłości do Polski - z wzajemnością…

*tekst ukazał się na portalu kalejdoskophistoryczny.pl

Komentarzy: 0
Data publikacji: 11.02.2023 17:10