Szukaj
Konto

Marek Lewandowski: Zohydzą pracownikom wolną niedzielę

02.03.2018 11:31
Marek Lewandowski: Zohydzą pracownikom wolną niedzielę
Źródło: Fot. Marcin Żegliński/Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
Zapowiedzi dużych sieci handlowych wprowadzenia niekorzystnych dla swoich pracowników zmian w czasie pracy, są elementem długofalowej, negatywnej kampanii – takiej jak na Węgrzech – której celem jest wywołanie niechęci pracowników marketów do wprowadzonych zmian. Równolegle – za duże pieniądze – toczy się zmasowana nagonka medialna, mająca wykazać jak źle nam wszystkim bez handlowej niedzieli.
Plan jest prosty i już na Węgrzech wypróbowany. Pracownikom tak dalece utrudnia się życie, tłumacząc to koniecznością rzekomego dostosowania się do niedzielnych ograniczeń, ochrony poziomu obrotów, a w konsekwencji obrony miejsc pracy, aby sami zainteresowani chcieli powrotu handlowych niedziel. Nie ma bowiem żadnego ekonomicznego uzasadnienia otwierania marketów o 0.15 w poniedziałek (już widzę te kolejki po koszyki). Ma za to jednoznaczny wymiar logistyczny. Pracownicy o tak chorej godzinie po prostu nie będą mogli dojechać do pracy, bo komunikacja publiczna nie jeździ. Problematyczna i pod dużym znakiem zapytania dla pracowników stanie się też sama wolna niedziela. Ale o to właśnie chodzi.

Równolegle jesteśmy świadkami zmasowanej nagonki medialnej. To też obserwowaliśmy na Węgrzech. Pojawia się całe mnóstwo tekstów sponsorowanych, przeróżni eksperci pojawiają się w stacjach radiowych i telewizyjnych, szczególnie komercyjnych i opowiadają - bez żadnych dowodów - jakie dramatyczne skutki dla gospodarki i rynku pracy będą miały wprowadzone rozwiązania.

Szczególnie przoduje tu portugalska sieć Biedronka, mająca w upadlaniu pracowników wieloletnie doświadczenia. Warto przypomnieć sławne obozy pracy sprzed kilku lat, czy przywołać całkiem nowe i liczne protokoły pokontrolne Państwowej Inspekcji Pracy, potwierdzające nagminne łamanie praw pracowniczych.

Dzisiaj Biedronka zapowiada zmiany w regulaminie pracy, tak aby praca w sobotę kończyła się o 23.45, a zaczynała w poniedziałek o 0.15. Aby to zrobić pracodawca musi uzyskać zgodę związków zawodowych, które jednak takiej zgody nie wyrażają. Problem w tym, że jeśli w firmie jest więcej niż jeden związek zawodowy, a w Biedronce są cztery, muszą wobec pracodawcy mieć wspólne stanowisko. Ale i na to Biedronka znalazła rozwiązanie. Jakiś czas temu kierownictwo założyło swój własny związek zawodowy (tzw. żółty). Od tej pory nie ma wspólnego stanowiska związków zawodowych i pracodawca może niemal robić co chce.

Ta kampania będzie się nasilała. Nie miejmy co do tego wątpliwości. Trzeba ją spokojnie wytrzymać. Na szczęście mamy dobrą sytuację na rynku pracy i dobrą koniunkturę gospodarczą. W samym handlu brakuje ponad 10 tys. pracowników. Jeśli więc np. Biedronka w taki sposób traktuje swoich pracowników, powinni oni rozejrzeć się za innym pracodawcą. Takim, dla którego pracownik to nie jakiś przedmiot do pomiatania.

Marek Lewandowski
Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.03.2018 11:31