Dariusz Łaszyca: Perekińczyk to zdrajca Ojczyzny
08.10.2018 14:27

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Maria Rodziewiczówna napisała w „W byli i będą” (1908): „I prawa ma, ojoj, i synów wychowuje na rządowym koszcie i też zbogaciał. Tylko nie szlachcic on, a przechrzta, perekińczyk, pies, on to za mnie za ten krzyż donos dał. Takich wielu teraz jest, tacy tu u siebie, a nie my”. O kim pisała ta znana polska autorka?
"Prawo i Sprawiedliwość jest partią polską. Mamy też taką głęboką ekumeniczną nadzieję, że i inne partie będą partiami polskimi, że będą szły w ślady naprawy Rzeczypospolitej" - mówił Mateusz Morawiecki na konwencji w Jesionce pod Rzeszowem. To słowa o znaczącym i mocnym sensie, zarzucające tak zwanej "totalnej opozycji" działalność na rzecz interesów obcych krajów.
Zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo jakże inaczej nazwać donosy na swój ojczysty kraj do rządzących, neoliberalnych elit Niemiec, Francji oraz lewackich polityków w Brukseli. Jak nazwać wzywanie obcych krajów do interwencji w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej? Jak inaczej nazwać wyśmiewanie fundamentów naszej polskiej tożsamości: katolicyzmu, tradycyjnego patriotyzmu i poczucia narodowości?
"Perekińczyk" to rzadkie słowo, nie wszystkim znane. "To taki człowiek, który przewrotnie i obłudnie podchodzi do rzeczywistości" - mówił premier Mateusz Morawiecki. W lwowskim i ukraińskim przedwojennym światku to był wręcz synonim zdrajcy.
Wydaje się, że Mateusz Morawiecki użył właściwego słowa! To strzał w dziesiątkę!
Oburzeni przedstawiciele totalnej opozycji czują się dzisiaj obrażani, ale nie potrafią właściwie zareagować na to określenie. Korupcja materialna i polityczna zostały już im udowodnione. Historyczne przekleństwo polskiej zdrady powtarza się. Przedrozbiorowy, schyłkowy okres Rzeczypospolitej słynął zdradami magnackich domów. Totalna opozycja próbuje podobnej metody jak ówczesna Targowica. Mamy jednak to szczęście, że rząd Prawa i Sprawiedliwości ma duże i stale powiększające się społeczne poparcie. Obnażane są niecne plany totalnej opozycji, która już jawnie staje po stronie obcych państw i neguje polskie prawo.
Najwyższy czas nazywać wszystko po imieniu!
Czas nazywać współczesnych perekińczyków - zdrajcami Ojczyzny!
Dariusz Łaszyca
Zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo jakże inaczej nazwać donosy na swój ojczysty kraj do rządzących, neoliberalnych elit Niemiec, Francji oraz lewackich polityków w Brukseli. Jak nazwać wzywanie obcych krajów do interwencji w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej? Jak inaczej nazwać wyśmiewanie fundamentów naszej polskiej tożsamości: katolicyzmu, tradycyjnego patriotyzmu i poczucia narodowości?
"Perekińczyk" to rzadkie słowo, nie wszystkim znane. "To taki człowiek, który przewrotnie i obłudnie podchodzi do rzeczywistości" - mówił premier Mateusz Morawiecki. W lwowskim i ukraińskim przedwojennym światku to był wręcz synonim zdrajcy.
Wydaje się, że Mateusz Morawiecki użył właściwego słowa! To strzał w dziesiątkę!
Oburzeni przedstawiciele totalnej opozycji czują się dzisiaj obrażani, ale nie potrafią właściwie zareagować na to określenie. Korupcja materialna i polityczna zostały już im udowodnione. Historyczne przekleństwo polskiej zdrady powtarza się. Przedrozbiorowy, schyłkowy okres Rzeczypospolitej słynął zdradami magnackich domów. Totalna opozycja próbuje podobnej metody jak ówczesna Targowica. Mamy jednak to szczęście, że rząd Prawa i Sprawiedliwości ma duże i stale powiększające się społeczne poparcie. Obnażane są niecne plany totalnej opozycji, która już jawnie staje po stronie obcych państw i neguje polskie prawo.
Najwyższy czas nazywać wszystko po imieniu!
Czas nazywać współczesnych perekińczyków - zdrajcami Ojczyzny!
Dariusz Łaszyca

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 08.10.2018 14:27