Jest ranking najbardziej popadających w samozachwyt polityków w Polsce

Współczesna polityka to nie tylko walka o władzę – to także niekończące się zawody w pompowaniu własnego ego. Kto przez ostatnie dekady wysunął się na czoło w tej szlachetnej konkurencji?
Sejm, zdjęcie podglądowe
Sejm, zdjęcie podglądowe / PAP/Rafał Guz

Co musisz wiedzieć?

  • Powstał ranking najbardziej popadających w samozachwyt polityków w Polsce.
  • Na liście nie zmieścił się publicysta i redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Adam Michnik.
  • Zabrakło także na liście marszałka Sejmu Szymona Hołowni.
  • Na pierwszym miejscu najbardziej popadających w samozachwyt polityków znalazł się były prezydent Lech Wałęsa.

 

Przed Państwem ranking osobowości tak napęczniałych od samozachwytu, że nie mieszczą się już w kadrach telewizyjnych. Zanim jednak przejdziemy do naszej listy, oddajmy sprawiedliwość tym, którym zabrakło zaledwie odrobiny pychy, by znaleźć się w finałowej siódemce. Nie zmieścił się na niej Adam Michnik – choć jego wrażliwość na własny autorytet wywołała niejeden epicki napad furii, to ostatnio zbyt rzadko raczy objawiać nam swoje oblicze, by zakwalifikować się do naszego turnieju próżności. Poza stawką pozostał również Grzegorz Braun – choć jego wystąpienia mogłyby służyć za instruktaż dla młodego guru, wciąż nie wiemy, ile w tym reżyserii, a ile wiary we własne boskie posłannictwo.

Wreszcie – nie zakwalifikował się Szymon Hołownia, choć atutów w rodzaju kaznodziejskiego tonu i celebrowania własnego dowcipu mu nie brakowało, inni błyszczeli jeszcze bardziej. Wszystkim wyżej wymienionym dziękujemy za wysiłek i zachęcamy do dalszego nadęcia w przyszłych edycjach. A teraz – czas na laureatów!

 

Miejsce siódme – Grzegorz Kołodko

Kluczowy współtwórca polskiej transformacji ustrojowej. Niestety – nie jedyny, bo gdyby mógł zarządzać wtedy wszystkim własnoręcznie, Polska już dawno przewyższyłaby pod względem PKB Włochy i Hiszpanię (a może i San Marino!). Niestety, zdecydowano się na kogoś innego, a przecież jako jednemu z największych autorytetów ekonomicznych świata i najczęściej cytowanemu (zwłaszcza przez siebie samego) polskiemu ekonomiście, pozycja głównego rachmistrza Rzeczypospolitej należała się jak psu zupa! Jeszcze mniej roztropnie postąpili światowi przywódcy – lekkomyślnie ignorując wskazówki zawarte w jego książce „Wędrujący świat”, które pozwoliłyby im uniknąć kryzysu z 2008 roku. Być może w naszej epoce do świadomości ludzi przebijają się tylko głośni barbarzyńcy, a jemu – człowiekowi poważnemu – nie przystoi konkurować w tak niskich dyscyplinach jak internetowe awanturnictwo. Cóż, skoro ludzie z uporem zaciskają oczy na ich największe dobro narodowe, to najwidoczniej wolą klepać biedę – i nie wolno im tego zabronić. Najpewniej otworzą oczy, kiedy profesor zamknie swoje.

 

Miejsce szóste – Michał Kołodziejczak

„Kura, która zniosła jajko, gdacze tak, jakby zniosła asteroidę” – pisał Mark Twain o tych, którzy robią wokół siebie dużo hałasu, choć ich dokonania są raczej skromne. Z pewnością nie miał na myśli Michała Kołodziejczaka: lidera Agrounii, dziś walczącego o prawa rolników z pozycji najbardziej niezależnego z wiceministrów. Zawistnicy twierdzą, że to tylko koncesjonowany aktywista Donalda Tuska i rozbijacz protestów rolniczych, ale przecież to on jest jedynym paladynem walczącym o dobro polskiej wsi! I ma ku temu wszelkie przymioty: psychikę chłodną jak cholera i niespotykany wśród istot żywych poziom samokontroli. Nic dziwnego, że się go boją – na każdym kroku inwigilowany, zastraszany, przekupowany... niedoczekanie! Jeżeli ktoś myśli, że takie numery przejdą z Kołodziejczakiem, to najwyraźniej nie wie, z kim ma do czynienia: to prawdziwy terminator, który dla dobra polskiej wsi rozkwasi każdego farbowanego antysystemowca. 

 

Miejsce piąte – Rafał Trzaskowski

Gdy wchodził do Piwnicy pod Baranami, najwybitniejsi artyści polskiej estrady natychmiast porzucali swoje zajęcia, zrywając się z miejsc, by otoczyć Rafała wianuszkiem i okazać mu specjalne względy. Skoro nawet oni nie pozostawali obojętni na magnetyzm jego osobowości – cóż dopiero pospólstwo! Dlatego, gdy Rafał po raz pierwszy startował w wyborach, nie mówił, co zrobi dla swoich krajan, lecz pytał z billboardów i klipów, co krajanie mogą zrobić dla niego. To przecież naturalna kolej rzeczy, że służymy chodzącej doskonałości – a Rafał to człowiek pozbawiony wad. Bo ta jedyna, do której się przyznaje, czyli niecierpliwość, i tak naprawdę okazuje się zaletą, ponieważ dzięki niej łapczywie zaczyna czytać kolejną książkę, nim skończy wcześniejszą, co sprawia, że jest „obtrzaskany” dosłownie we wszystkim! I nie ma sobie nic do zarzucenia także jako prezydent Warszawy – bardzo chciałby znaleźć jakiś błąd czy nietrafioną inwestycję, by zadowolić malkontentów, ale cóż zrobić, skoro takowej nie było?

 

Miejsce czwarte – Tomasz Grodzki

Już dekadę temu zagrożona internowaniem przez bojówki kaczystowskie opozycja demokratyczna dostrzegła w profesorze swojego świeckiego papieża i dlatego nadała mu przydomek „Habemus”. Ten już w pierwszych orędziach dał do zrozumienia, że doskonale rozumie doniosłość swojej misji odnowienia polskiej demokracji. Oczywiście wielu to przeszkadzało – na przykład „przyjaciele”, którzy przypominali, że profesor musi liczyć się w swoich decyzjach z koalicjantami senackimi z PSL i SLD. Profesor na szczęście posiada dystans do takich spraw – potraktował ich z pobłażliwym uśmiechem i zaoferował mistrzowskie pouczenie. Pomazańca nie mogą przecież ograniczać ani koalicjanci, ani sam rząd – za który czasem trzeba przepraszać (na przykład ukraińskich parlamentarzystów, gdy przez Polskę wciąż przejeżdżają tiry na Białoruś). Do tego wszystkiego jeszcze niewdzięczne media brużdżą – zamiast zainteresować się obchodami jubileuszu izby senackiej, dopytują o jakieś poprawki do ustaw o prawie autorskim… cóż za brak wyczucia priorytetów!

 

Miejsce trzecie – Janusz Korwin-Mikke

„Krul” zapytany, jak należy się do niego zwracać, odpowiada, że wystarczy zwykłe „ekscelencjo”. Jakże inaczej niż poprzez żart radzić sobie z ponurą rzeczywistością, w której głupi motłoch nie rozumie, że potrzebny mu wolnorynkowy monarcha. Zrobiłby porządek z ekonomiczną ciemnotą, która panuje od czasów Bismarcka, i wystrzelał całe to plugastwo: kretynów, złodziei, złoczyńców, wariatów, debili, bałwanów i agentów, którzy się z nim nie zgadzają. To przez nich cała scena polityczna została urządzona tak, by jedyna prawdziwa prawica spod szyldu Korwina nie mogła dojść do władzy. Już w Magdalence spiskowano przeciwko niemu, by polski lud nie dostrzegł tego jedynego, który nie chce ani dawać, ani zabierać – a gdyby tylko dano mu szansę – miesiąc burdelu i później wzrost 20% PKB rocznie, co przecież potwierdza profesor Robert Gwiazdowski, więc nie może być inaczej. Ech, szkoda tylko, że Jaruzelski zdał sobie sprawę dopiero na łożu śmierci, że trzeba było Korwina posłuchać i zlikwidować socjalizm, a zostawić zamordyzm...

 

Miejsce drugie – Radosław Sikorski

Łączy w sobie wszystko, co najlepsze z arystokratycznego dworku i bydgoskiego podwórka: potrafi odnaleźć się i na salonach światowych, i w okopach, i w telewizyjnym studiu. Niestety, jego wszechstronności nie doceniono w NATO – mógł zostać szefem tej struktury już trzykrotnie... ale cóż, woleli kogoś bardziej mdłego. Z kolei w prawyborach w Platformie zdecydowano się na zawodnika bardziej... miękkiego. Cóż, chyba nie żyjemy w najlepszym ze światów, skoro rywalizację wygrywa się ułomnościami. Dla dobra NATO i partii Sikorski nie kruszył jednak o to kopii, choć wszyscy wiedzą, że z racji zażyłości z brytyjskimi i amerykańskimi politykami posiadałby unikalny dostęp do międzynarodowych kręgów, gdzie jego dokonania cieszą się wielkim uznaniem. To przecież dzięki niemu Amerykanie zaczęli rozmawiać z Rosjanami o Syrii, Ukraina została uchowana od hekatomby, a Zjednoczone Emiraty Arabskie… hmm, o tym może nie mówmy.

 

Miejsce pierwsze – Lech Wałęsa

Potomek rzymskiego cesarza Walensa, po owinięciu sobie wokół palca bezpieki, własnoręcznym obiciu rosyjskiego niedźwiedzia i uratowaniu wolnego świata przed widmem komunizmu, niestety nie spotkał się z należytą wdzięcznością własnego narodu. Zdawałoby się, że jako narzędzie boskiego planu nie może zostać tak potraktowany, a jednak – ludzka niegodziwość i zawiść nie znają granic. Odsunięty na boczny tor nie przestawał jednak suflować pomysłów na zakończenie kolejnych wojen, rozwiązywanie kryzysów i rozbrajanie pułapek cywilizacyjnych – niestety, bez skutku. Może dlatego że nie rozumieliśmy, z jakiego poziomu duchowego i intelektualnego mówił do nas ten laureat Pokojowej Nagrody Nobla, i zapowiadane przez niego pałowanie Solidarności to i tak wspaniałomyślne potraktowanie jak na naszą niewdzięczność.


 

POLECANE
Kandydat PiS na premiera. Kaczyński: Dzisiaj ważny dzień dla Polski z ostatniej chwili
Kandydat PiS na premiera. Kaczyński: Dzisiaj ważny dzień dla Polski

Dziś w Krakowie PiS wskaże polityka, który ma poprowadzić partię do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych. "Czas zejść z kursu na katastrofę i wrócić na drogę rozwoju, bezpieczeństwa i dobrych perspektyw dla naszych obywateli" – podkreśla jeszcze przed konwencją prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Incydent w pobliżu Pałacu Prezydenckiego. Zatrzymano dwóch mężczyzn z ostatniej chwili
Incydent w pobliżu Pałacu Prezydenckiego. Zatrzymano dwóch mężczyzn

Dwóch młodych mężczyzn zostało zatrzymanych po incydencie z użyciem dronów w centrum Warszawy. Jak informuje Radio ZET, urządzenia miały latać w rejonie objętym ścisłym zakazem lotów w pobliżu Pałacu Prezydenckiego. Sprawa trafiła do sądu, a zatrzymanym grozi nawet kilka lat więzienia.

77 lat temu majorowi „Zaporze” strzelił w tył głowy pijany kat tylko u nas
77 lat temu majorowi „Zaporze” strzelił w tył głowy pijany kat

7 marca 1949 r. komunistyczne władze zamordowały jednego z najsłynniejszych dowódców polskiego podziemia – mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”. Wyrok wykonano w więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie. Strzał w tył głowy oddał funkcjonariusz bezpieki Piotr Śmietański, nazywany później „katem Mokotowa”.

Trump: Dzisiaj Iran zostanie bardzo mocno uderzony z ostatniej chwili
Trump: Dzisiaj Iran zostanie bardzo mocno uderzony

Dzisiaj Iran zostanie bardzo mocno uderzony! Ze względu na złe zachowanie Iranu poważnie rozważa się całkowite zniszczenie i pewną śmierć obszarów i grup ludzi, które do tej pory nie były brane pod uwagę jako cele – poinformował w sobotę prezydent USA Donald Trump.

Spotkanie u prezydenta ws. „polskiego SAFE 0 proc.”. Podano szczegóły z ostatniej chwili
Spotkanie u prezydenta ws. „polskiego SAFE 0 proc.”. Podano szczegóły

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował w sobotę, że potwierdzony jest udział premiera Donalda Tuska i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza we wtorkowym spotkaniu u prezydenta Karola Nawrockiego ws. „polskiego SAFE 0 proc.”. Obecny ma być także prezes NBP Adam Glapiński.

Polacy zatrzymani w Iraku. Sikorski zabrał głos z ostatniej chwili
Polacy zatrzymani w Iraku. Sikorski zabrał głos

Pięciu Polaków zatrzymanych w Iraku zostało już zwolnionych – oświadczył w sobotę minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Wśród zatrzymanych był znany youtuber Dawid Faza Fazowski, twórca kanału "Przez Świat Na Fazie".

Iran zmieni stanowisko? Prezydent deklaruje wstrzymanie ostrzałów na sąsiednie kraje z ostatniej chwili
Iran zmieni stanowisko? Prezydent deklaruje wstrzymanie ostrzałów na sąsiednie kraje

Prezydent Iranu Masud Pezeszkian oświadczył w wyemitowanym w sobotę przemówieniu, że tymczasowe najwyższe kierownictwo kraju zaaprobowało wstrzymanie ostrzałów sąsiednich krajów, o ile nie będą z nich prowadzone ataki wymierzone w Iran.

Sytuacja na granicy. Straż Graniczna podała dane z ostatniej chwili
Sytuacja na granicy. Straż Graniczna podała dane

Straż Graniczna nie wpuściła do Polski 6,4 tys. cudzoziemców, dzięki nowoczesnemu narzędziu Entry/Exit System (EES) – wynika z najnowszego komunikatu Straży Granicznej.

Ważny komunikat dla mieszkańców Katowic z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Katowic

Mieszkańcy Katowic ponownie będą mogli zdecydować, na co przeznaczyć część miejskich pieniędzy. Już w marcu rozpocznie się nabór projektów do kolejnej edycji Budżetu Obywatelskiego. Do rozdysponowania jest ponad 24,7 mln zł, czyli o 1,3 mln zł więcej niż rok wcześniej.

Dziś poznamy kandydata PiS na premiera. Miejsce nie jest przypadkowe z ostatniej chwili
Dziś poznamy kandydata PiS na premiera. Miejsce nie jest przypadkowe

Dziś w Krakowie PiS wskaże polityka, który ma poprowadzić partię do kolejnych wyborów parlamentarnych. Nazwisko przyszłego kandydata na premiera ma ogłosić Jarosław Kaczyński.

REKLAMA

Jest ranking najbardziej popadających w samozachwyt polityków w Polsce

Współczesna polityka to nie tylko walka o władzę – to także niekończące się zawody w pompowaniu własnego ego. Kto przez ostatnie dekady wysunął się na czoło w tej szlachetnej konkurencji?
Sejm, zdjęcie podglądowe
Sejm, zdjęcie podglądowe / PAP/Rafał Guz

Co musisz wiedzieć?

  • Powstał ranking najbardziej popadających w samozachwyt polityków w Polsce.
  • Na liście nie zmieścił się publicysta i redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Adam Michnik.
  • Zabrakło także na liście marszałka Sejmu Szymona Hołowni.
  • Na pierwszym miejscu najbardziej popadających w samozachwyt polityków znalazł się były prezydent Lech Wałęsa.

 

Przed Państwem ranking osobowości tak napęczniałych od samozachwytu, że nie mieszczą się już w kadrach telewizyjnych. Zanim jednak przejdziemy do naszej listy, oddajmy sprawiedliwość tym, którym zabrakło zaledwie odrobiny pychy, by znaleźć się w finałowej siódemce. Nie zmieścił się na niej Adam Michnik – choć jego wrażliwość na własny autorytet wywołała niejeden epicki napad furii, to ostatnio zbyt rzadko raczy objawiać nam swoje oblicze, by zakwalifikować się do naszego turnieju próżności. Poza stawką pozostał również Grzegorz Braun – choć jego wystąpienia mogłyby służyć za instruktaż dla młodego guru, wciąż nie wiemy, ile w tym reżyserii, a ile wiary we własne boskie posłannictwo.

Wreszcie – nie zakwalifikował się Szymon Hołownia, choć atutów w rodzaju kaznodziejskiego tonu i celebrowania własnego dowcipu mu nie brakowało, inni błyszczeli jeszcze bardziej. Wszystkim wyżej wymienionym dziękujemy za wysiłek i zachęcamy do dalszego nadęcia w przyszłych edycjach. A teraz – czas na laureatów!

 

Miejsce siódme – Grzegorz Kołodko

Kluczowy współtwórca polskiej transformacji ustrojowej. Niestety – nie jedyny, bo gdyby mógł zarządzać wtedy wszystkim własnoręcznie, Polska już dawno przewyższyłaby pod względem PKB Włochy i Hiszpanię (a może i San Marino!). Niestety, zdecydowano się na kogoś innego, a przecież jako jednemu z największych autorytetów ekonomicznych świata i najczęściej cytowanemu (zwłaszcza przez siebie samego) polskiemu ekonomiście, pozycja głównego rachmistrza Rzeczypospolitej należała się jak psu zupa! Jeszcze mniej roztropnie postąpili światowi przywódcy – lekkomyślnie ignorując wskazówki zawarte w jego książce „Wędrujący świat”, które pozwoliłyby im uniknąć kryzysu z 2008 roku. Być może w naszej epoce do świadomości ludzi przebijają się tylko głośni barbarzyńcy, a jemu – człowiekowi poważnemu – nie przystoi konkurować w tak niskich dyscyplinach jak internetowe awanturnictwo. Cóż, skoro ludzie z uporem zaciskają oczy na ich największe dobro narodowe, to najwidoczniej wolą klepać biedę – i nie wolno im tego zabronić. Najpewniej otworzą oczy, kiedy profesor zamknie swoje.

 

Miejsce szóste – Michał Kołodziejczak

„Kura, która zniosła jajko, gdacze tak, jakby zniosła asteroidę” – pisał Mark Twain o tych, którzy robią wokół siebie dużo hałasu, choć ich dokonania są raczej skromne. Z pewnością nie miał na myśli Michała Kołodziejczaka: lidera Agrounii, dziś walczącego o prawa rolników z pozycji najbardziej niezależnego z wiceministrów. Zawistnicy twierdzą, że to tylko koncesjonowany aktywista Donalda Tuska i rozbijacz protestów rolniczych, ale przecież to on jest jedynym paladynem walczącym o dobro polskiej wsi! I ma ku temu wszelkie przymioty: psychikę chłodną jak cholera i niespotykany wśród istot żywych poziom samokontroli. Nic dziwnego, że się go boją – na każdym kroku inwigilowany, zastraszany, przekupowany... niedoczekanie! Jeżeli ktoś myśli, że takie numery przejdą z Kołodziejczakiem, to najwyraźniej nie wie, z kim ma do czynienia: to prawdziwy terminator, który dla dobra polskiej wsi rozkwasi każdego farbowanego antysystemowca. 

 

Miejsce piąte – Rafał Trzaskowski

Gdy wchodził do Piwnicy pod Baranami, najwybitniejsi artyści polskiej estrady natychmiast porzucali swoje zajęcia, zrywając się z miejsc, by otoczyć Rafała wianuszkiem i okazać mu specjalne względy. Skoro nawet oni nie pozostawali obojętni na magnetyzm jego osobowości – cóż dopiero pospólstwo! Dlatego, gdy Rafał po raz pierwszy startował w wyborach, nie mówił, co zrobi dla swoich krajan, lecz pytał z billboardów i klipów, co krajanie mogą zrobić dla niego. To przecież naturalna kolej rzeczy, że służymy chodzącej doskonałości – a Rafał to człowiek pozbawiony wad. Bo ta jedyna, do której się przyznaje, czyli niecierpliwość, i tak naprawdę okazuje się zaletą, ponieważ dzięki niej łapczywie zaczyna czytać kolejną książkę, nim skończy wcześniejszą, co sprawia, że jest „obtrzaskany” dosłownie we wszystkim! I nie ma sobie nic do zarzucenia także jako prezydent Warszawy – bardzo chciałby znaleźć jakiś błąd czy nietrafioną inwestycję, by zadowolić malkontentów, ale cóż zrobić, skoro takowej nie było?

 

Miejsce czwarte – Tomasz Grodzki

Już dekadę temu zagrożona internowaniem przez bojówki kaczystowskie opozycja demokratyczna dostrzegła w profesorze swojego świeckiego papieża i dlatego nadała mu przydomek „Habemus”. Ten już w pierwszych orędziach dał do zrozumienia, że doskonale rozumie doniosłość swojej misji odnowienia polskiej demokracji. Oczywiście wielu to przeszkadzało – na przykład „przyjaciele”, którzy przypominali, że profesor musi liczyć się w swoich decyzjach z koalicjantami senackimi z PSL i SLD. Profesor na szczęście posiada dystans do takich spraw – potraktował ich z pobłażliwym uśmiechem i zaoferował mistrzowskie pouczenie. Pomazańca nie mogą przecież ograniczać ani koalicjanci, ani sam rząd – za który czasem trzeba przepraszać (na przykład ukraińskich parlamentarzystów, gdy przez Polskę wciąż przejeżdżają tiry na Białoruś). Do tego wszystkiego jeszcze niewdzięczne media brużdżą – zamiast zainteresować się obchodami jubileuszu izby senackiej, dopytują o jakieś poprawki do ustaw o prawie autorskim… cóż za brak wyczucia priorytetów!

 

Miejsce trzecie – Janusz Korwin-Mikke

„Krul” zapytany, jak należy się do niego zwracać, odpowiada, że wystarczy zwykłe „ekscelencjo”. Jakże inaczej niż poprzez żart radzić sobie z ponurą rzeczywistością, w której głupi motłoch nie rozumie, że potrzebny mu wolnorynkowy monarcha. Zrobiłby porządek z ekonomiczną ciemnotą, która panuje od czasów Bismarcka, i wystrzelał całe to plugastwo: kretynów, złodziei, złoczyńców, wariatów, debili, bałwanów i agentów, którzy się z nim nie zgadzają. To przez nich cała scena polityczna została urządzona tak, by jedyna prawdziwa prawica spod szyldu Korwina nie mogła dojść do władzy. Już w Magdalence spiskowano przeciwko niemu, by polski lud nie dostrzegł tego jedynego, który nie chce ani dawać, ani zabierać – a gdyby tylko dano mu szansę – miesiąc burdelu i później wzrost 20% PKB rocznie, co przecież potwierdza profesor Robert Gwiazdowski, więc nie może być inaczej. Ech, szkoda tylko, że Jaruzelski zdał sobie sprawę dopiero na łożu śmierci, że trzeba było Korwina posłuchać i zlikwidować socjalizm, a zostawić zamordyzm...

 

Miejsce drugie – Radosław Sikorski

Łączy w sobie wszystko, co najlepsze z arystokratycznego dworku i bydgoskiego podwórka: potrafi odnaleźć się i na salonach światowych, i w okopach, i w telewizyjnym studiu. Niestety, jego wszechstronności nie doceniono w NATO – mógł zostać szefem tej struktury już trzykrotnie... ale cóż, woleli kogoś bardziej mdłego. Z kolei w prawyborach w Platformie zdecydowano się na zawodnika bardziej... miękkiego. Cóż, chyba nie żyjemy w najlepszym ze światów, skoro rywalizację wygrywa się ułomnościami. Dla dobra NATO i partii Sikorski nie kruszył jednak o to kopii, choć wszyscy wiedzą, że z racji zażyłości z brytyjskimi i amerykańskimi politykami posiadałby unikalny dostęp do międzynarodowych kręgów, gdzie jego dokonania cieszą się wielkim uznaniem. To przecież dzięki niemu Amerykanie zaczęli rozmawiać z Rosjanami o Syrii, Ukraina została uchowana od hekatomby, a Zjednoczone Emiraty Arabskie… hmm, o tym może nie mówmy.

 

Miejsce pierwsze – Lech Wałęsa

Potomek rzymskiego cesarza Walensa, po owinięciu sobie wokół palca bezpieki, własnoręcznym obiciu rosyjskiego niedźwiedzia i uratowaniu wolnego świata przed widmem komunizmu, niestety nie spotkał się z należytą wdzięcznością własnego narodu. Zdawałoby się, że jako narzędzie boskiego planu nie może zostać tak potraktowany, a jednak – ludzka niegodziwość i zawiść nie znają granic. Odsunięty na boczny tor nie przestawał jednak suflować pomysłów na zakończenie kolejnych wojen, rozwiązywanie kryzysów i rozbrajanie pułapek cywilizacyjnych – niestety, bez skutku. Może dlatego że nie rozumieliśmy, z jakiego poziomu duchowego i intelektualnego mówił do nas ten laureat Pokojowej Nagrody Nobla, i zapowiadane przez niego pałowanie Solidarności to i tak wspaniałomyślne potraktowanie jak na naszą niewdzięczność.



 

Polecane