loading
Proszę czekać...
avatar
Marcin Brixen

Marcin Brixen: Zatrzymanie w Walentynki
15.02.2018
Trudno opisać ile zabiegów, knucia i podstępów musiała zastosować siostra Łukaszka, aby wcielić w życie swój misterny plan. Plan miał na celu usidlenie chłopaka siostry i składał się z czterech punktów.

screen YouTube
Trudno opisać ile zabiegów, knucia i podstępów musiała zastosować siostra Łukaszka, aby wcielić w życie swój misterny plan. Plan miał na celu usidlenie chłopaka siostry i składał się z czterech punktów.

1. Wysłać wszystkich z domu
2. Przychodzi chłopak siostry
3. Wspólne oglądanie filmu
4. Seks

Punkty 1 i 2 siostra wzięła na siebie. Tak samo punkt 4. Najgorzej przedstawiał się punkt 3. Tutaj na szczęście siostrze pomogła jedna z przyjaciółek o imieniu Nikola. Otóż, jak sama oznajmiła, miała ona bogatą kolekcję filmów, która wręcz zachęcała oglądających do przejścia z punktu 3 do punktu 4.
Siostra po upleceniu misternej sieci intryg została sama w domu. Wkrótce rozległ się dzwonek do drzwi. Wszedł chłopak siostry, przywitał się ładnie i wręczył kwiaty. W środku siostry coś śpiewało z radości - że wykonała już pięćdziesiąt procent planu! I właściwie dalej już z górki - bo wystarczy tylko włączyć film!
Siostra ulokowała chłopaka na kanapie i podeszła do telewizora. Piętrzył się tam stosik płyt pożyczonych od Nikoli.
- Obejrzymy film.
- Dobrze, a jaki? - spytał chłopak.
- Grey - oznajmiła zwięźle siostra Łukaszka. Nacisnęła play i tygrysim skokiem znalazła się przy swoim chłopaku.
Rozpoczął się film. Akcja zawiązała się błyskawicznie.
- To jest na pewno Grey? - spytał zakłopotany chłopak.
- O tak - siostra pilnie śledziła wydarzenia na ekranie. - Dwa razy sprawdziłam na okładce. Sasha Grey.
Chłopak się zakrztusił i w tym momencie rozległ się dzwonek.
Siostra Łukaszka niechętnie wstała z kanapy i poczłapała ku drzwiom, a jej umysł pracował w błyskawicznym tempie. Kto to mógł być? Dziadek był w kościele, babcia w osiedlowym domu kultury, tata w pracy, mama na proteście, a Łukaszek w kinie...
Wyjrzała ostrożnie przez wizjer.
Policja! Antyterroryści w kominiarkach!
Siostra odwróciła się od drzwi i zakryła usta dłonią. A więc mama miała jednak rację! W kraju grasuje faszyzm! Służby wpadają do mieszkań o szóstej rano i aresztują wszystkich uprawiających nielegalny seks!
- Która teraz godzina? Szósta rano? - zawołała półgłosem w stronę pokoju.
- Trzynasta, a bo co? - zza drzwi wyjrzał chłopak.
- To nas nie aresztują - odetchnęła z ulgą siostra i otworzyła drzwi.
Na progu stało dwóch antyterrorystów z długą bronią. I nagle jeden z nich zrobił coś nieoczekiwanego: zdjął kominiarkę! Spojrzała na siostrę gęba poczerwieniała z gorąca, poczochrana i przede wszystkim znajoma. To był chłopak Nikoli.
- Natan?!
- Ano ja - przyznał Natan.
- Nie wiedziałam że jesteś antyterrorystą!
- Bo to tajne.
- Acha. A już nie jest? No bo zdjąłeś kominiarkę...
- Nie, to nadal tajne, ale sytuacja jest poważna. O... O coś chcielibyśmy spytać... E... Nikola mówiła, że... Masz zamszowe kajdanki... I... Czy mogłabyś je nam pożyczyć?
- Teraz???
- Tak. Potrzebujemy je z kolegą...
Zapadła niezręczna cisza.
- Czy... - siostra oblizała wargi. - Czy wy...
- Nie, nie, nie - zaprotestował Natan, a kolega antyterrorysta energicznie pokręcił głową w lewo i prawo. - My je potrzebujemy do zatrzymania pewnego obywatela.
- Czy... Wy... Z nim...
- Nie, nie, nie... - Natan ponownie zaprzeczył a na policzkach wykwitł mu rumieniec.
Siostra cofnęła się do pokoju i na oczach osłupiałego chłopaka wyjęła z szuflady zamszowe kajdanki. Chłopak pisnął i cofnął się pod ścianę, lecz ku jego zdumieniu siostra potrząsnęła akcesoriem miłości i rzekła:
- Przyszła policja. Chce pożyczyć.
- Co, własnych już nie mają? - i chłopak poczłapał za siostrą.
- Proszę - siostra wręczyła kajdanki Natanowi. Natan spojrzał wgłąb mieszkania i ujrzała chłopaka.
- Czy... Wy...
Siostra radośnie pokiwała głową.
- O mega sorki w takim razie!
- Po co wam te kajdanki? - spytał ponownie chłopak.
- Zaraz zobaczycie - odparł Natan. - Dzieci z kwiatami już są?
- Czekamy jeszcze tylko na dywan - wybełkotał antyterrorysta zza kominiarki. - O! Już jest!
Zza narożnika korytarza wyłoniła się grupa antyterrorystów. Biegli parami niosąc na ramionach czerwoną wykładzinę. Rozwinęli ją na korytarzu i stanęli rzędem wzdłuż ściany. Przeszła za nimi grupa urzędników z pakunkami. Stanęli pod drzwiami na końcu korytarza i zadzwonili.
Drzwi się otworzyły.
- Jaśnie wielmożny pan profesor admirał biskup ekscelencja dziekan imperator megatron szach mat kierownik imć pan Fradysław-Własyniuk? - zapytał jeden z panów, a reszta przyklęknęła. Ktoś podał mówiącemu tacę.
- Tak to ja.
- Z całego serca błagamy chlebem i solą aby raczył pan z nami pojechać do prokuratury! - to mówiący podsunął tacę. - Jest pan zatrzymany!
Zatrzymany skosztował chleba i soli i wyszedł. Skuto mu ręce kajdankami siostry i poprowadzono po dywanie do windy.
- Lecimy schodami! - zakrzyknął chłopak. - Muszę to zobaczyć!
Siostra westchnęła ciężko, ale cóż było robić, zamknęła drzwi na klucz i pognali schodami w dół.
Konwój wyprowadzający Fradysława-Własyniuka wychodził właśnie z bloku. Na początku szły mażoretki, za nimi orkiestra dęta. Za orkiestrą dzieci sypiące kwiaty. Później młodzież w pocztach sztandarowych i czirliderki. Następnie w asyście antyterrorystów postępował zatrzymany, po obu stronach eskortowany przez negatywnie urodziwe kobiety.
- To feministki - wyjaśnił Natan. - Miały być hostessy, ale feministki to oprotestowały bo to ponoć uwłacza kobietom.
- Kto to właściwie jest? - spytała siostra. - Po każdego tak przychodzicie?
- To legenda opozycji, wiele lat temu walczył o demokrację. Dlatego nie przychodzimy o szóstej, tylko o trzynastej. Z taką oprawą. To człowiek, który się prawu nie kłaniał, więc prawo kłania się jemu.
- Łał - podsumował chłopak. - A co zrobił?
- Nie zapłacił OC za ciężarówkę.
Wrócili do mieszkania. Siostra ponownie posadziła chłopaka na kanapie i już miała ponownie włączyć film, gdy znów ktoś zadzwonił do drzwi. Siostra zgrzytnęła zębami i poszła otworzyć. D mieszkania wpadła zaaferowana mama Łukaszka.
- Widzieliście?! Słyszeliście?! - krzyczała biegając po mieszkaniu. - Zaczęło się! Aresztowali Fradysława-Własyniuka! Przyszli po niego bestialsko o szóstej rano!
- A wcale że nie, bo o trzynastej - odezwała się siostra. - Widzieliśmy.
- No to co tak stoicie?! Trzeba iść, bronić, walczyć, protestować! Jutro mogą przyjść i po was! No, dalej, organizujcie się, widzimy się pod prokuraturą!
I wybiegła. Siostra po raz kolejny posadziła chłopaka na kanapie... Znów zabrzmiał dzwonek. Siostra westchnęła ciężko myśląc o swoim czteropunktowym planie i otwarła drzwi. To była mama Łukaszka.
- Już z powrotem?
- Sadyzm tego satrapy nie zna granic - sarkała mama. - Wypuścili go! Co za świństwo! Nawet nie zdążyliśmy się zorganizować z protestem a tu bach i po wszystkim! No nic, lecę na moją pierwotną demonstrację.
I pobiegła.
Siostra z godną uporu konsekwencją chciała znowu posadzić chłopaka na kanapie, ale ten się zbuntował.
- Grey chyba nam już wystarczy - rzekł ku rozpaczy siostry. - Może teraz ja coś wybiorę? Coś spokojniejszego, adekwatniejszego do sytuacji... W końcu walentynki dzisiaj...
Przeglądał stosik filmów od Nikoli ale wszystkie tytuły brzmiały mu podejrzanie. Wreszcie zdecydował się na ostatni film.
- Może ten. Biograficzny film wojenny.
siostra Łukaszka rzuciła okiem. Wewnętrznie aż pisnęła z uciechy, zaś na zewnątrz powiedziała chłodno:
- Dobrze, ale pamiętaj, że to ty wybierałeś! I oglądamy do końca!
Chłopak dał się nabrać i ochoczo przytaknął. Ułożyli się obok siebie na kanapie i chłopak siostry nacisnął play. Na ekranie pojawił się tytuł.
Generał Kuf Drahrepus.
-------------
marcinbrixen.pl
http://www.wydawnictwo-lena.pl/brixen3.html - blog w formie książki
https://pl-pl.facebook.com/marcin.brixen
21
Nasi partnerzy
(49 artykułów)
Marcin Brixen: Zatrzymanie w Walentynki
Marcin Brixen: Tolerancja wybiórcza
Marcin Brixen: Przemyt ludzi w dobrej sprawie
Marcin Brixen: Siedzimy na schodach przeciwko rządom pięści
Marcin Brixen: "Dzień z samochodem"
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Adam Andruszkiewicz [K'15]: Głosowałem w obronie ministra Macierewicza i już tłumaczę dlaczego
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.