loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Policja stanowczo odpowiada dziennikarzowi "Polityki"
Opublikowano dnia 19.09.2018 14:07
- Po zapoznaniu się z artykułem zamieszczonym w jednym z czołowych tygodników, z przykrością zauważamy, że dziennikarz Piotr Pytlakowski na podstawie zaledwie trzech przykładów wyprowadza tezę o stosowanych rzekomo przez wszystkich policjantów torturach. Ubolewamy, że zaledwie trzy sprawy, które jak sam autor przyznaje nie są jeszcze zakończone, a przedstawione wersje pochodzą od jednej tylko strony, wystarczyły, by rzucać oskarżenia wobec 100 tys. policjantek i policjantów, którzy każdego dnia z narażeniem życia i zdrowia służą obywatelom - Piotrowi Pytlakowskiemu, dziennikarzowi "Polityki" odpowiada polska policja.

Policja logo

W żadnej z przedstawionych spraw prokuratura nie dopatrzyła się do chwili obecnej przestępstwa i żaden z funkcjonariuszy nie usłyszał zarzutów. Sprawy są w toku. Podobnie prowadzone równolegle i niezależnie postępowania kontrolne trwają i na tym etapie zbyt wcześnie jest, by ferować wyroki. Na chwilę obecną nie stwierdzono, aby funkcjonariusze popełnili przestępstwo. Ważne jest, aby szczegółowo wyjaśnić wszystkie okoliczności.
Oczywistym jest, że każda ze stron w sprawach spornych przedstawiać będzie swoją, wygodną dla siebie wersję. Pod wątpliwość należy tutaj poddać rzetelność dziennikarską, kiedy autor tekstu przygotowując tak poważne oskarżenia uogólniane na całą formację i wszystkich policjantów, nawet nie próbował uzyskać komentarza czy stanowiska rzecznika prasowego Policji. Czy pozwala to twierdzić, że dziesiątki tysięcy dziennikarzy w Polsce to kłamcy i manipulatorzy? Takie oświadczenie wywołałoby słuszną reakcję oburzenia i sprzeciwu. Oczekujemy zatem, by te same standardy stosować w dwie strony. Wysuwanie tezy, że wszyscy policjanci biją, "bo sprawia im to przyjemność" to znieważenie ludzi, którzy codziennie z dużym poświęceniem dbają o bezpieczeństwo Polaków. Robią to niewątpliwie z poświęceniem własnego zdrowia, a często i życia.
Gdyby dziennikarz zachował rzetelność i zwrócił się zapytaniem do Komendy Głównej Policji, dowiedziałby się np. że zgodnie z dokumentacją medyczną (czy takowa jest dla autora wiarygodna?) mężczyzna, który miał odbyć karę więzienia w związku z przestępstwem narkotykowym badany był w szpitalu o godzinie 9:34, zaś do zakładu karnego dotarł o godzinie 10:40. O tej godzinie lekarz więzienny podjął działania reanimacyjne. Dowiedziałby się także, że ze względu na nagłe przewiezienie zatrzymanego z pomieszczenia dla osób zatrzymanych do szpitala, w jednostce policji pozostały jego rzeczy osobiste. Policjanci w drodze ze szpitala do zakładu karnego cofnęli się po nie. Nawet, gdyby przyjąć, że transport odbył się bezpośrednio ze szpitala do zakładu karnego, to i tak twierdzenie, że trwało to godzinę i czterdzieści minut, a w tym czasie podejrzany był bity,  jest przekłamaniem i manipulacją. Dowiedziałby się, że żaden z policjantów pełniących służbę nie posiadał na wyposażeniu paralizatora. Dowiedziałby się wreszcie, że w dokumentacji medycznej widnieją zapisy o "drgawkach alkoholowych i syndromie ZZA" (zespołu zależności alkoholowej) oraz związanymi z tym urazami. Takie urazy posiadał zatrzymany, a nie ślady pobicia. Dowiedziałby się, gdyby tylko zapytał.
Czy autor tekstu podjął trud zadać sobie proste pytanie: dlaczego 76 letni mężczyzna który potrącił w Warszawie rowerzystę nie chciał wykonywać poleceń policjantów? Wystarczyło oddać próbkę krwi, na podstawie badania której biegły precyzyjnie określiłby kiedy i w jakiej ilości zatrzymany spożywał alkohol. A może jednak kierował autem pod wpływem alkoholu lub innego środka, a historia o późniejszym piciu w domu jest jedynie wymówką zainteresowanego, by uniknąć odpowiedzialności karnej za spowodowanie kolizji? Czym kierował się podejrzany odmawiając się poddaniu badaniu na zawartość alkoholu i innych substancji? Czy tak trudno domyślić się, że zasinienia i otarcia mogą być efektem szarpania się mężczyzny podczas próby obezwładnienia i pobrania krwi do badań? Oczywiście, że nietrudno. Wystarczy odrobina dziennikarskiej rzetelności oraz uczciwości.
Podobnie w sprawie mężczyzny zatrzymanego w związku z niszczeniem i okradaniem nagrobków. Badający go lekarz pogotowia stwierdził, że mężczyzna nie posiadał żadnych widocznych zmian pourazowych, zarówno zewnętrznych, ani wewnętrznych. Stosowny zapis znajduje się w szpitalnej karcie informacyjnej. O tym wszystkim dziennikarz dowiedziałby się robiąc chociażby krótki research. Informacje na ten temat od trzech tygodni znajdują się na stronie policji w Rykach.
To tylko niektóre pytania, których w tekście zabrakło. Przykro nam, że tak łatwo zadawać pytania oskarżające i samemu sobie na nie odpowiadać poddając w wątpliwość służbę tysięcy policjantek i policjantów. Przykro nam, że feruje się wyroki zanim jeszcze prokurator zakończył postępowania, a sądy zapoznały się ze sprawą. Przykro nam wreszcie, że autor nawet nie pofatygował się zapytać nas o zdanie. Łatwo obraża się policjantów, którzy nawet poprzez swojego rzecznika nie mogą się obronić. Niestety takie manipulacje narażają policjantów na utratę zaufania koniecznego do wykonywania zawodu. Jesteśmy jednak przekonani, że czytelnicy, którzy, na co dzień darzą zaufaniem swoją Policję, z łatwością dostrzegą manipulacje i kłamstwa zawarte w artykule.
Sprytnie na końcu artykułu Pan Piotr Pytlakowski napisał "nie przesądzamy, że przebieg opisanych wyżej zdarzeń był całkowicie zgodny z wersjami poszkodowanych...". Jednak mimo to, jako wiarygodne przyjmuje tylko wersje osób, które mają interes w tym, aby fałszywie oskarżać policjantów. Każda z osób podejrzanych może przyjąć dowolnie swoją linię obrony, również atakując bezpodstawnie policjantów. O ile nieraz już spotykaliśmy się z nieuzasadnionym atakiem na policjantów osób, które wcześniej same naruszyły prawo, to od dziennikarza wymaga się chociaż odrobinę uczciwości i rzetelności, którą nakazuje również Prawo prasowe.
Na koniec dziennikarz przywołał liczby dotyczące skazań funkcjonariuszy za stosowanie tortur. W latach 2008 - 2016 były to czterdzieści cztery osoby spośród ok. 103 tys. policjantów i policjantek. Oczywiście o czterdzieści cztery za dużo w przeciągu 8 lat (5 przypadków rocznie), jednak to nadal promil w ogromnej prawie 130 tys. formacji. Nie ma akceptacji na takie działania funkcjonariuszy i kierownictwo policji działa w takich sprawach szybko i zdecydowanie, a materiały niezwłocznie przekazuje do prokuratury. Każdy taki przypadek jest powodem do smutku i refleksji nad sposobami i formami realizacji zadań. Nie zgadzamy się jednak, by te incydentalne fakty rzutowały na dobre imię całej formacji. Każdego roku policjanci i policjantki podejmują miliony różnych działań wobec obywateli. Robią to z zaangażowaniem, narażając własne życie i zdrowie, czego smutnym przykładem jest prawie 120 tabliczek epitafijnych poległych policjantów na Tablicy Pamięci.


- poinformowała policja.
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Prof. Romuald Szeremietiew: Polska może wrócić do pozycji mocarstwowej
Blogi
avatar
Marian
Panic

M.Panic: Instytucja do zwalczania antysemityzmu w Niemczech: "Nasze spojrzenie musimy kierować na Polskę"
W Niemczech w niektórych landach istnieje specjalna instytucja (osoba) oddelegowana do zwalczania antysemityzmu (tzw. Antisemitismusbeauftragte). Teraz powołano coś takiego również w Nadrenii Północnej-Westwalii. 
avatar
Marek
Lewandowski

Marek Lewandowski: Kaźmierczak w Radzie Dialogu Społecznego. To groteska
Cezary Kaźmierczak, szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, która stała się organizacją reprezentatywną i weszła do Rady Dialogu Społecznego, dał się poznać w 2013 roku, gdy w liście do Piotra Dudy, szefa Solidarności napisał, że przedsiębiorcy mają w dupie płacę minimalną i jak trzeba będą zatrudniać na czarno. Teraz ogłasza tezę, że z powodu wprowadzenia ograniczenia handlu w niedzielę upadnie w 2018 r. 15 tys. małych i średnich sklepów. A to manipulacja.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: "Parlament Europejski woli rozmawiać o Czechach czy Polsce, a nie o Francji…"
Jeszcze gorzej potraktowano propozycję, którą zgłosiłem w imieniu grupy politycznej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów odnośnie „Kryzysu demokracji we Francji”. Zawnioskowałem o to na początku ostatniej w tym roku sesji Parlamentu Europejskiej w Strasburgu, proponując, aby debata odbyła się w środę. Uzasadniałem, że skoro demonstracje w tym jednym z dwóch największych krajów UE trwają cztery weekendy z rzędu, skoro wzięły w niej udział setki tysięcy obywateli, skoro doszło do aresztowań paru tysięcy osób, a w zamieszkach rannych zostało niemal 900 osób − to europarlament nie może o tym milczeć. Podkreśliłem, że skoro parlament zajmował się sytuacją w Polsce i na Węgrzech, ostatnio w Rumunii, a nawet chwilę wcześniej przyjął wniosek grupy Zielonych o debatę na temat sytuacji w Republice Czeskiej (w kontekście premiera Czech Andreja Babisza), to nie może milczeć o krajach Europy Zachodniej, w tym Francji. Inaczej − argumentowałem – pojawią się zarzuty o hipokryzję i podwójne standardy europarlamentu. Propozycję EKR poddano pod głosowanie, ale – wbrew głosowaniom wcześniejszym – przewodniczący PE, Włoch Antonio Tajani nie podjął decyzji o głosowaniu elektronicznym, lecz o głosowaniu tzw. „optyczną większością” czyli przez podniesienie rąk.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.