loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
[WYWIAD] Michał Jach [PiS]: powinniśmy mieć fregaty, wkrótce poznamy plan modernizacji marynarki
Opublikowano dnia 11.06.2018 19:37
O dotychczasowych problemach z modernizacją techniczną Marynarki Wojennej RP, znaczeniu sił morskich dla bezpieczeństwa Polski oraz o ich przyszłym kształcie w rozmowie z Portalem Stoczniowym mówi Michał Jach, poseł PiS, przewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

screen YouTube

Materiał Portalu Stoczniowego.

Portal Stoczniowy: Mamy sytuację następującą: nie ma planu modernizacji technicznej, nie ma też dokumentów precyzyjnie regulujących kwestię rozwoju Sił Zbrojnych, w tym Marynarki Wojennej RP. Co dalej z naszymi siłami morskimi, co z ich modernizacją?

Michał Jach: W przeciągu kilku miesięcy powinien zostać przyjęty nowy plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. I kierunek modernizacji technicznej floty wojennej będzie tam określony. Marynarka Wojenna jest Polsce niezbędna, ponieważ stoją przed nią ważne zadania, które nie zawsze są zrozumiałe nie tylko dla ogółu społeczeństwa, ale nawet dla ludzi Marynarki Wojennej. Kiedy rozmawiam z marynarzami, spotykam się z sytuacją, że oni nie za bardzo rozumieją zadania, jakie stoją przed współczesną marynarką. Często mówią o bitwach morskich i klasycznych operacjach wojennych. A tymczasem główne zadanie marynarki wojennej to projekcja siły państwa, nie tylko militarnej, ale także gospodarczej, zabezpieczenie transportu handlowego dla potrzeb gospodarki narodowej oraz udział w akcjach związanych ze zobowiązaniami sojuszniczymi. Dlatego niewątpliwie powinniśmy mieć okręty wojenne, które będą w stanie operować nie tylko na Bałtyku, ale także na większych akwenach. Powinniśmy mieć, powiedzmy, fregaty, a także okręty uzbrojone w broń, która będzie spełniać wymagania stawiane przed bronią odstraszającą. I do tego najbardziej nadają się pociski manewrujące. Powinniśmy mieć takie okręty, które będą wyposażone właśnie w takie pociski.

W lutym podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Obrony Narodowej wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz powiedział, że marynarka otrzyma okręty obrony wybrzeża „Miecznik”. Wskazał nawet konkretne lata, w których będą realizowane dostawy. Rozumiem więc, że to oznacza, iż w nowym planie modernizacji budowa okrętów „Miecznik” zostanie uwzględniona i będzie zajmowała ważną pozycję.

Program modernizacji jest intensywnie budowany. Myślę, że w stosunkowo krótkim czasie otrzymamy odpowiedź na pytanie o to, jak będzie wyglądał PMT na kolejne dziesięć, a być może na 15 lat. I ten plan rozwieje wszelkie wątpliwości. Najważniejsze jest to, że ministerstwo obrony narodowej – mam na myśli zarówno poprzednie, jak i obecne kierownictwo resortu – uważa, że powinniśmy mieć marynarkę wojenną, która będzie mogła spełniać wymienione przeze mnie funkcje. Wkrótce poznamy kierunki jej modernizacji.

Ale pozostaje pytanie: jak ta marynarka ma wyglądać i jak będzie wyglądała, jakie okręty w najbliższych latach dostaną polscy marynarze? I jeśli spojrzymy na ten problem z perspektywy okresu już po wyborach wygranych przez Zjednoczoną Prawicę, widzimy ogromne zamieszanie. Na początku mieliśmy budować okręty różnego typu. Rozumiem, że ze względów budżetowych nie jest możliwa jednoczesna realizacja programów dotyczących okrętów podwodnych, nawodnych wielozadaniowych okrętów bojowych, niszczycieli min itd.  Ale w pewnym momencie nastąpiła stanowcza zmiana priorytetów i MON postawił na program Orka. Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie resort zaczął się z tego wycofywać. Czy oznacza to, że teraz priorytetem będzie budowa okrętów nawodnych?

W tym miejscu wracamy do pytania o termin. Plan modernizacji technicznej opracowuje Sztab Generalny Wojska Polskiego i jeszcze nie znam terminów czy kolejności realizacji poszczególnych programów. Mam nadzieję, że – jak deklaruje kierownictwo MON – będziemy inwestować zarówno w okręty nawodne, jak i w okręty podwodne.

W ujawnionej części Strategicznego Przeglądu Obronnego, który widnieje na stronie ministerstwa obrony, ani razu nie pada sformułowanie „okręty nawodne”. Czy dokument, w którym w ogóle nie mówi się o bojowych okrętach nawodnych, powinien być podstawą do projektowania nowego planu modernizacji technicznej?

SPO nie jest dokumentem formalnie obowiązującym, ponieważ nie został zatwierdzony, ale jest ważnym dokonaniem, które zresztą bardzo wysoko oceniam. Jest to jednak dokument, który jedynie nakreśla kierunki, w jakich powinny się rozwijać Siły Zbrojne, choć trzeba przyznać, że nakreśla je bardzo precyzyjnie. Ale w SPO nie zostało powiedziane, że nie potrzebujemy okrętów nawodnych. Jest tam raczej powiedziane, że inne okręty powinny być traktowane bardziej priorytetowo. Chodzi o potencjał odstraszania oraz o nasze potrzeby na Bałtyku. Oczywiście nie mówię o bitwie morskiej na Bałtyku. Kiedy rozmawiałem z twórcami SPO, nigdy od nich nie słyszałem, że marynarka nie powinna istnieć. Ale niestety wiele spraw rozbija się o pieniądze. Mam nadzieję, że zarówno okręty nawodne, jak i podwodne zostaną umieszczone w nowym PMT i że pan minister Błaszczak będzie te projekty realizował.

Zobacz też: TKMS w tarapatach. Czy Niemcy wyprzedadzą stocznie?

Dzisiaj blisko 90 proc. transportu światowego to transport morski. Jednym z zadań floty wojennej w czasie pokoju jest także zabezpieczenie strategicznych dostaw dla naszego kraju, np. ropy czy gazu. Czy nasza marynarka będzie w stanie ochronić nasze dostawy w przypadku wybuchu jakiegoś kryzysu czy konfliktu, jeśli za priorytet uznamy pozyskanie okrętów podwodnych?

Jesteśmy w NATO. Jestem daleki od tego, żeby zrzucać odpowiedzialność za nasze dostawy na Sojusz, ale w sytuacji kryzysu powinniśmy oczekiwać od naszych sojuszników wsparcia, nawet jeśli mamy słabsze siły morskie.  Cały czas udowadniamy, że zasługujemy na to wsparcie, ponieważ wielu naszych żołnierzy bierze aktywny udział w różnych misjach. Tymi działaniami pokazujemy naszym sojusznikom, że nie myślimy tylko o własnym podwórku, ale jesteśmy gotowi ponosić odpowiedzialność za sprawy, które bezpośrednio nas nie dotyczą. Na tym polega solidaryzm NATO.

Czy to na pewno poprawne rozumowanie? Na poziomie globalnym mówi się, że siłą odstraszania Polski jest siła odstraszania Sojuszu. Czy budując trzy okręty podwodne, rzeczywiście wzmocnimy tę siłę odstraszania i Polski, i Sojuszu? Przecież dysponując nowoczesną flotą wielozadaniowych okrętów nawodnych będziemy mogli w znacznie większym stopniu wywiązywać się ze zobowiązań sojuszniczych. Taka flota mogłaby brać udział w operacjach wymierzonych np. przeciwko terroryzmowi, piractwu, nielegalnej masowej imigracji, a także ochraniać strategiczne dostawy surowców.

Mamy okręty, które mogłyby częściej brać udział w stałych grupach morskich. Zresztą nasze okręty nawodne biorą udział w operacjach sojuszniczych. Ostatnio przez ponad pół roku całą grupą przeciwminową na Morzu Śródziemnym przewodził nasz Kontradmirał Xawery Czernicki, zresztą z wielkimi sukcesami, chociaż szkoda, że media informowały o tym bardzo lakonicznie. Takim udziałem pokazujemy, że Polska jest w stanie uczestniczyć w morskich misjach NATO. Oczywiście, chciałbym, żeby to uczestnictwo było jeszcze szersze i częstsze, ale już teraz wśród sojuszników nasz udział w takich misjach jest bardzo dobrze odbierany. Takimi misjami pokazujemy, że tam, gdzie trzeba, jesteśmy solidarni, i również my oczekujemy solidarnej odpowiedzi sojuszników na nasze największe zagrożenie, jakim jest niewątpliwie Rosja.

Z jednej strony mamy „Strategiczny Przegląd Obronny”, który powtarza tezy dotyczące marynarki wojennej zawarte w przygotowanym przez Narodowe Centrum Studiów Strategicznych raporcie pt. „Geografia Wojskowa Bałtyku. Wnioski dla kierunków modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP” z 2013 r. Nie ma się czemu dziwić, skoro pod oboma dokumentami jest to samo nazwisko. Z drugiej strony mamy przygotowaną przez zespół Biura Bezpieczeństwa Narodowego „Strategiczną Koncepcję Bezpieczeństwa Morskiego RP”. Czy pana zdaniem właśnie ta strategia powinna być podstawą, punktem wyjścia do przygotowania nowego planu modernizacji technicznej?

W przygotowanie SKBM byłem osobiście zaangażowany jako członek Rady Budowy Okrętów. Ale również ta strategia nie jest dokumentem obligującym instytucje państwa do zastosowania zawartych w niej propozycji. Nawet sam prezydent Andrzej Duda we wstępie zaznaczył, że jest to temat do dyskusji. Ale jest to chyba pierwszy oficjalny dokument po 1989 roku, który dość precyzyjnie ujmuje strategię morską. Można mieć odmienne zdanie, jak widać to w SPO. Ale w moim przekonaniu właśnie Strategiczna Koncepcja Bezpieczeństwa Morskiego otworzyła publiczną debatę na temat rozwoju sił morskich. Ostatni dokument rządowy dotyczący tej kwestii, przygotowany przez naszych poprzedników z uwagi na wymagania unijne, jest, powiedzmy, mało konkretny.

Zapytam inaczej. Dzisiaj w Polsce nie ma żadnego formalnie obowiązującego dokumentu strategicznego, regulującego kwestie rozwoju marynarki wojennej oraz jej modernizacji technicznej. Ale kiedy nie ma dokumentów planistycznych, mówią fakty. A fakty są takie, że programy budowy bojowych okrętów nawodnych zostały skasowane, ponieważ za priorytet uznano pozyskanie okrętów podwodnych. To jednak też nie doszło do skutku i nie wiadomo, co dalej. Z drugiej strony państwo polskie postanowiło kupić nowe niszczyciele min, holowniki oraz okręty ratownicze dla okrętów podwodnych Orka, których przecież nie kupiliśmy. Co to wszystko znaczy? Przecież to są zakupy, które nie zwiększają naszego potencjału militarnego na morzu ani nie podnoszą naszego ogólnego poziomu bezpieczeństwa. Dzisiaj na morzu jesteśmy kompletnie bezbronni. Czy nie uważa pan, że potrzebny jest narodowy program odbudowy marynarki wojennej?

Holowniki niewątpliwie są potrzebne. Tak samo co najmniej jeden okręt ratowniczy. Wynika to m.in. ze zobowiązań sojuszniczych i unijnych. Musimy to mieć. A co do narodowego programu, zgadzam się. Ale sam myślałem, że szybciej uda się przygotować dokumenty strategiczne, np. Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Ale kiedy przejęliśmy władzę, okazało się, że nie było nawet zarysów tych dokumentów. Nie było też żadnych zespołów dedykowanych do tych zadań. Dlatego z tak dużym uznaniem wypowiadam się na temat SKBM i SPO, które zostały przygotowane w sposób naprawdę profesjonalny. Zgadzam się, że obecna sytuacja Polski wymaga szybkich decyzji. Ale stoimy przed dylematem: czy zrobić szybko, czy zrobić dobrze. A żeby zrobić dobrze, musimy mieć dokumenty strategiczne obejmujące wiele kolejnych lat. Trzeba spojrzeć na to zagadnienie apolitycznie i postrzegać ją w dłuższej perspektywie czasowej.

Zobacz też: Kaliningrad: zwodowano kolejny okręt desantowy dla rosyjskiej marynarki wojennej.

Priorytetem obecnego rządu jest lokowanie produkcji w polskich fabrykach. Czy nasz przemysł stoczniowy jest przygotowany do realizacji zaawansowanych programów morskich? Nie chodzi przy tym tylko o technologię, ale też o systemy zarządcze w tych stoczniach i kapitał ludzki.

Są w Polsce ludzie, którzy kierowali bardzo nowoczesnymi stoczniami jeszcze na przełomie wieków. Są też znakomici specjaliści do wykorzystania. Są też bardzo doświadczeni konstruktorzy naprawdę zaawansowanych jednostek. Obecnie nie są oni zagospodarowani przez państwo polskie. Uważam, że polskie stocznie mogą to zrobić, oczywiście nie od razu. Być może rozpoczęcie odbudowy floty wojennej od fregaty byłoby niezwykle trudne, ale budowanie najpierw mniejszych jednostek pozwoli, żeby ludzie nabrali doświadczenia. To jest dobra droga.

Według informatorów Portalu Stoczniowego już zapadła decyzja o przejęciu przez ministra gospodarki wodnej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka nadzoru nad stoczniami, które dzisiaj znajdują się w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. To dobry ruch?

Pierwsze słyszę, żeby jakakolwiek decyzja w tej sprawie zapadła. Ale myślę, że byłoby to dobre rozwiązanie. Usytuowanie stoczni w funduszu MARS spowoduje, że ogon potężnych problemów finansowych tego funduszu będzie się ciągnął za stoczniami przez wiele lat.

Podpis: łp

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
reklama_pionowaNajnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe drogą do społecznej gospodarki rynkowej" - Piotr Duda
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Niech KOD wymyśli coś nowego
Jeżeli protest społeczny ma odnieść pożądany przez jego organizatorów skutek, to musi być ciekawy i różnorodny.
avatar
.
Rosemann

Rosemann: Rabaty pełne Cybów
Jednym z ulubionych komentarzy zwolenników PiS, udzielających się w sieci w odniesieniu do przejawów czystej nienawiści pojawiających się w wypowiedziach zwolenników radykalnej opozycji jest ostrzeżenie przed wyhodowaniem kolejnego Cyby. Ja mam poważniejsze obawy. Wydaje mi się, że chodzi nie o hodowlę kolejnego Cyby a o cale rabaty Cybów. Rosnące, niestety, prawdopodobnie po obu stronach. Już nie sporu a pełnej zajadłości i pozbawionej zasad wojny.
avatar
Adam
Zyzman

Adam Zyzman: Powrót do "ery pary"
"Parowozjada" w Chabówce
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.