loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Cezary Krysztopa dla "TS": Mój Przyjaciel Facebook
Opublikowano dnia 13.02.2018 20:00
Facebook złożył mi życzenia z okazji „Dnia Przyjaciela”. Nie miałem zielonego pojęcia o istnieniu takiego święta, a tu proszę. Dostałem ładny obrazek z sympatycznym ludzikiem i paroma miłymi słowami. Zrobiło mi się o tyle miło, że nie zdawałem sobie dotąd sprawy, jak przyjacielskie uczucia żywi do mnie Facebook. Właściwie, to w swojej małości podejrzewałem nawet, że raczej mnie nie lubi.

pixabay.com
No, ale skoro już okazaliśmy się przyjaciółmi i wymieniliśmy się uprzejmościami, to może mój Przyjaciel Facebook zechciałby oddać mi zasięgi mojej strony, które jednego dnia ściął o dziewięćdziesiąt procent? Najpierw pozwolił mi ją mozolnie przez kilka lat rozwijać, a kiedy już zdobyła zasięg, to jednego dnia go straciła. Rad bym go dla niej odzyskać. Muszę przyznać, że tkwi we mnie pewna zadra, żal i poczucie krzywdy. W końcu jednak mój Przyjaciel Facebook ukradł mi sporo pracy i wysiłku. Między przyjaciółmi to jakoś nie uchodzi.

Właściwie to może nie powinienem być takim egoistą, zapewne „Dzień Przyjaciela” nie dotyczy wyłącznie mojej intymnej relacji z Facebookiem, ale jest udziałem wielu jego użytkowników. Może więc Facebook z jego okazji wyjaśni im uczciwie, z jakich powodów jednego dnia zarżnął kilkaset konserwatywnych profili? No bo tłumaczenie tego „usterką techniczną” jest trochę obraźliwe dla ich inteligencji. Ciekawa to bowiem „usterka techniczna”, która zarzyna akurat profile konserwatywne.

A może z okazji „Dnia Przyjaciela” Facebook zechciałby zacząć traktować równo swoich klientów? Niezależnie od tego, czy ich poglądy są zbieżne z poglądami Marka Zuckerberga, czy nie? Tak się bowiem składa, że przy rejestracji nigdzie nie jest napisane, że mają być zbieżne, a potem się okazuje, że jeśli ktoś prowadzi sklep rowerowy, w związku z czym zdarza mu się używać słowa „pedał”, to ma kłopoty, ale jeśli na kilkudziesięciotysięcznej grupie modlitewnej umieści fotomontaż Bramy Auschwitz, zamieniając napis „Arbeit macht frei” na (wybaczcie, że nie zacytuję) taki sugerujący seks z nieletnimi św. Jana Pawła II, to zasadniczo „jest to zgodne ze standardami społeczności Facebooka”.

Nie wiem, czy w tej nieodpartej ckliwości nie posunę się za daleko, ale skoro już jesteśmy przy tych wszystkich duserach, to może… Choć wiem, że proszę o wiele, ale może tak Facebook zechciałby w swojej przyjaźni zacząć respektować polskie prawo? Czy to w zakresie zawartego w konstytucji zakazu cenzury prewencyjnej, czy też w zakresie prawa konsumenckiego? Bo to tak jakoś nie teges, że przyjacielsko do nas nastawiony wprawdzie, ale jednak działający na naszym terytorium Facebook nie uznaje polskiego prawa. Myślę jednak, że skoro już jesteśmy na takim poziomie zażyłości, to załatwienie tych paru drobiazgów nie powinno stanowić żadnego problemu.

Cezary Krysztopa

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (07/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
reklama_pionowa
Wideo "Konstytucja dla obywateli, nie dla elit". Wywiad z Ewą Tomaszewską
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Czy Trzaskowski złoży też wniosek o delegalizację KPP?
Jeśli nie podoba mu się tylko ON-R, a nie przeszkadza mu KPP to znaczy, że jest stronniczy, wybiórczo traktuje przytoczone wyżej artykuły Konstytucji i Kodeksu karnego oraz wyraźnie sympatyzuje z komunistami.
avatar
Przemysław
Jarasz

Lekarz ginekolog podejrzany o zgwałcenie pacjentki i molestowanie innych. Został zatrzymany przez policję
50-letni lekarz ginekolog z Zabrza jest podejrzany o zgwałcenie, a także doprowadzenie czterech pacjentek do poddania się tzw. innym czynnościom seksualnym. Został już zatrzymany przez miejscową policję prowadzącą śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Zabrzu. Podejrzany medyk został objęty m.in. policyjnym dozorem i absolutnym zakazem wykonywania zawodu. Grozi mu kara do 12 lat więzienia. Śledczy nie wykluczają, że ofiar lekarza może być więcej i apelują do kobiet, które mogły być pokrzywdzone przez zatrzymanego ginekologa, o zgłaszanie się na policję lub do prokuratury.
avatar
poseł Janusz
Szewczak

Janusz Szewczak: Jan Vincent Rostowski pluje pod wiatr
Ciekawe, kogo chciał obrazić i sprowokować Sztukmistrz z Londynu Jan Vincent Rostowski; Kornela Morawieckiego, premiera Mateusza Morawieckiego, a może śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w związku z 10-tą rocznicą jego odważnej akcji w Gruzji, swym ostatnim, głupawym i aroganckim wpisem w mediach społecznościowych.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.