Szukaj
Konto

To by trudny rok, ale wydajny. Warto było!

21.11.2016 20:52
To by trudny rok, ale wydajny. Warto było!
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
O dialogu społecznym, w szczególności o ostatnim roku prac Rady Dialogu Społecznego, z przewodniczącym NSZZ „Solidarność” i pierwszym przewodniczącym Rady rozmawia Anna Grabowska

Anna Grabowska: Jest 26 czerwca 2013 r. W ówczesnej Trójstronnej Komisji pojawia się ówczesny premier Donald Tusk. A Pan ogłasza śmierć dialogu społecznego w Polsce o opuszcza salę. Radykalne stwierdzenie i radykalna decyzja. Dlaczego?

Piotr Duda: To była trudna decyzja, na którą miałem zgodę KK Solidarności. Jeśli po raz kolejny potwierdzi się to, że rząd traktuje Komisję Trójstronną jak skrzynkę, do której wrzuca informacje i przekazuje co dalej ma zamiar zrobić, to mam wolną rękę co do wyjścia z Komisji Trójstronnej z zawieszeniem w niej prac przez związek zawodowy Solidarność.

Wcześniej starałem się jednak rozmawiać z moimi kolegami z Forum Związków Zawodowych i OPZZ, bo przecież przeżywali to samo. Wiedzieli, że dialog nie funkcjonuje tak, jak powinien.

Zapadła trudna decyzja. Zostałem okrzyknięty bandytą politycznym, rozrabiaką, człowiekiem, który zerwał dialog społeczny, a rząd go kontynuował.

Tamta Komisja Trójstronna nie miała jednak nic wspólnego z dialogiem. Kolejne 2 lata przerwy to potwierdziły.

Ale my nie stanęliśmy prze ten czas w miejscu. Nie czekaliśmy, aż rząd przejmie inicjatywą, bo ani rząd Donalda Tuska, ani potem Ewy Kopacz nie byli zainteresowani, by dialog kontynuować, naprawić, ożywić.

Jako związek zawodowy Solidarność przygotowaliśmy więc projekt ustawy. Potem z innymi związkami poprawiliśmy go. Były spotkania z pracodawcami, negocjacje. W marcu 2015 r. projekt został przedstawiony stronie rządowej.

A.G.: I tu był już sukces.

P.D.: Tak. Pracowaliśmy nad projektem ze stroną rządową niedługo. Widać było, że im też zależy. Może był to moment związany z nadchodzącymi jesiennymi wyborami parlamentarnymi? Może wykorzystaliśmy ten moment? Ale dla nas najważniejszy był sukces końcowy.

A.G.: I było jednomyślne głosowanie w Parlamencie.

P.D.: W lipcu 2015 r. Rzadko zdarza się, by wszystkie kluby parlamentarne głosowały "za". Potem zostało to potwierdzone w Senacie. Cała dyskusja nad projektem była merytoryczna, nie polityczna. Widać było, że dialogu brakowało.

Ustawa została wkrótce potwierdzona przez ówczesnego Prezydenta. Potem były już wybory parlamentarne, nowy rząd i powołanie przez prezydenta Andrzeja Dudę członków Rady. To ważna zmiana, że nie przedstawiciel rządu, też wchodzącego przecież w skład Rady, wręcza nominacje, ale prezydent, który z mocy Konstytucji sprawuje nadzór nad dialogiem społecznym.

A.G.: Przejdźmy zatem do kolejnej daty: 22 października 2015 r. Zostaje Pan pierwszym przewodniczącym Rady. Mówiło się wówczas, że jest potrzebny sprawny organizator, którego wesprze silna organizacja.

P.D.: Przez rok miałem zaszczyt pełnić funkcję przewodniczącego Rady. Wiele się od tego czasu zdarzyło. Jestem zadowolony, że mamy dobre narzędzie, a jak dialog funkcjonuje w praktyce, to już zależy od każdej ze jego stron.

A.G.: Ale faktem jest, że wszystko trzeba było zorganizować od początku. Była to bowiem nowa instytucja i całkiem nowa idea. Nie brakowało trudności.

P.D.: Zdecydowanie tak. Gdyby nie pomoc minister Elżbiety Rafalskiej i dyrektor CPS Dialog Iwony Zakrzewskiej byłoby o wiele trudniej. Budowaliśmy bowiem biuro Rady od początku. Trzeba było zatrudnić dyrektora, pracowników, przygotować wszystkie regulaminy: Prezydium, Rady, poszczególnych zespołów, w których toczy się rzeczywista praca.

Z drugiej strony, cała procedura opiniowania aktów prawnych nie stała w miejscu. Projektów ustaw na początku prac nowego Parlamentu było bardzo dużo. W Prezydium Rady panowała wyrozumiałość dla ewentualnych niedociągnięć. Starałem się jednak, jak najszybciej doprowadzić do tego, by biuro rozpoczęło pracę. I to się udało. Dziś, z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że zostawiam mojej następczyni, Pani prezydent Henryce Bochniarz biuro profesjonalnie przygotowane do swoich działań.

A przecież oprócz wszystkiego były też normalne prace związkowe. Jestem szefem Solidarności i zajmowałem się wieloma innymi sprawami. Był to więc bardzo trudny rok, ale rok wydajny, który przyniósł pozytywne owoce.

A.G.: Jak zatem po roku ocenia Pan prace merytoryczne w Radzie? Wiele rzeczy się udało.

P.D.: Na ostatnim posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego u Prezydenta mówiono, że mimo iż znamy się w Prezydium Rady od wielu lat, teraz poznawaliśmy się na nowo. I to jest prawda. Do dialogu podeszliśmy w sposób bardziej profesjonalny, ale też życzliwy. Dotyczy to zarówno strony związkowej, jak i pracodawców. Dlatego udało nam się wiele wspólnych rzeczy, jak np. stanowisko w sprawie minimalnej stawki godzinowej, zamówień publicznych czy dotyczące pakietu klimatycznego.

Dotychczas przez wszystkie lata funkcjonowania Komisji Trójstronnej nie udało się doprowadzić do konsensusu związków zawodowych, pracodawców i rządu w sprawie płacy minimalnej. Tutaj zespól wypracował rekomendacje co do stawki godzinowej. Bardzo ważne było też to, że pracodawcy zgodzili się, by do tej stawki nie wliczać dodatku nocnego. To jest kolejne 20 proc. Widać więc było zrozumienie, a to jest bardzo istotne.

My też podchodziliśmy ze zrozumieniem, jeśli chodzi o tzw. klauzule społeczne w ustawie prawo zamówień publicznych, bo widzimy, że chodzi tu od duże środki, z których powinni korzystać przedsiębiorcy przestrzegający polskiego prawa. Nie raz słyszałem, jak mówili, że za to, iż przestrzegają prawa pracy, prawa o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych, są karani - przegrywają kolejne przetargi, bo są niekonkurencyjni. To się zmieniło. Jest to też bardzo ważny element walki z tzw. ustawami śmieciowymi. Ci, którzy jeszcze je stosują muszą już kalkulować.

Od stycznia weszły przecież także w życie przepisy o oskładkowaniu umów zlecenia. A przypominam sobie złożenie, jeszcze w 2013 r., u premiera Tuska projektu w tej sprawie. Teraz, po 3 latach, zmiany weszły w życie, choć jest to tylko oskładkowanie od minimalnego wynagrodzenia, a nie od pełnego dochodu. A potem jest zdziwienie, że emerytura niewielka. Jeśli jednak płaci się składki od minimalnego wynagrodzenia, to przy systemie kapitałowym emerytury będą żenująco niskie.

A.G.: Wspomniał Pan o dialogu autonomicznym, który wskazywano jako bardzo ważny już na etapie prac nad ustawą. Przyjęto przez ten rok wiele uchwał jako skutek uzgodnień związków i pracodawców, np. dotyczących ochrony polskiego przemysłu.

P.D.: Uchwały dotyczące tzw. odwróconego VAT-u, przemysłu energetycznego, pakietu klimatycznego, co za kilkanaście lat może przecież dosięgnąć przeciętnego Kowalskiego, któremu zostaną podniesione koszty energii.

Widzieliśmy trudną sytuację polskich przedsiębiorców i wchodziliśmy sobie na przeciw. Działamy wspólnie, bo są ogromne problemy. Odbyłem np. spotkania w szeregu zakładów hutniczych. Ważne jest, że nam się udało zawrzeć porozumienia, a jest to efekt nowej formuły dialogu. Mamy narzędzie, z którego korzystamy mądrze. Jeśli się sprzeczamy, to merytorycznie.

Jak teraz wspominam wyjście z dialogu w 2013 r., kiedy była i złość, i żal, bo przecież chcieliśmy prowadzić dialog społeczny z każdym rządem nie na ulicy a przy stole negocjacyjnym, to jednak widzę, że dziś mamy sukces. Trzeba tu jednak podziękować i przedsiębiorcom, i panu prezydentowi, i wszystkim innym, którzy wspierają dialog w naszym kraju. Chodzi dialog instytucjonalny, społeczny, którego nie należy mylić dialogu z obywatelskim.

A.G.: Dialog społeczny czyli reprezentatywny, a przez to odpowiedzialny.

P.D: Właśnie tak. Tu trzeba się wykazać w sądzie określoną reprezentatywnością i to na niej rząd może się opierać. To właśnie Rada Dialogu, dzięki reprezentatywności partnerów, jest władna do wydawania odpowiedzialnych opinii. My nigdzie nie znikniemy. Nie stanie się tak, że dziś z jakimś środowiskiem projekt jest konsultowany, a jutro tego środowiska po prostu nie ma, bo jest to grupa niereprezentatywna.

A.G.: Ważnym uczestnikiem dialogu jest rząd. Jak przez ten rok układała się współpraca, bo wszyscy pamiętamy, że w Komisji Trójstronnej nie było z tym najlepiej?

P.D.: Na pewno ważnym elementem mobilizującym rząd do merytorycznego funkcjonowania w Radzie Dialogu Społecznego jest to, że w jej skład wchodzą ministrowie konstytucyjni. Nie ma zastępstw, jak to było w Trójstronnej Komisji. Np. minister finansów Jacek Rostowski przychodził tylko wtedy, gdy była dyskusja o budżecie i to na 10 minut.

A.G.: Do tego teraz mamy osobiste stawiennictwo ministrów w Radzie.

P.D.: I pani Beata Szydło stanęła na wysokości zadania, wskazując do Rady Dialogu Społecznego najważniejszych ministrów swojego rządu z wicepremierem Mateuszem Morawieckim, ministrami: zdrowia, edukacji, energii, MSWiA. To jest wartość dodana dialogu społecznego, choć oczywiście są też problemy. Na pewno najlepiej wypada tu minister rodziny Elżbieta Rafalska, ale już pewne trudności są z ministerstwem rozwoju czy finansów. Nie wszystko funkcjonuje tak, jak powinno. Przykładem jest protest Sekretariatu Zdrowia Solidarności wobec ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła.

Z drugiej jednak strony, dopiero budowaliśmy zespoły branżowe. Rada jest od rozwiązywania problemów systemowych. Nie dali byśmy rady zajmować się wszystkimi sprawami branż. Może stąd były problemy dotyczące dialogu sektorowego. Jednak dziś zaczyna się to zmieniać. Powołujemy kolejne zespoły branżowe, jak np. na ostatnim posiedzeniu bardzo ważny zespół ds. motoryzacji. Jestem przekonany, że współpraca na poziomie branż i poszczególnych ministerstw będzie coraz lepsza.

A.G.: Na ostatnim posiedzeniu Rady wskazał Pan jako wartość to, że w Radzie Dialogu udało się nie popaść w politykę, że dyskusje były merytoryczne.

P.D.: To wielka wartość, że w kłótni politycznej, polaryzacji polityków podzielonych na połowę, udało się nam w Radzie Dialogu Społecznego nie dopuścić, by politycy wdarli się w dyskusję i przenieśli konflikt do Rady. Była i jest to jednak także odpowiedzialność każdego z nas, tak mnie jako przewodniczącego, jak i wiceprzewodniczących ze strony pracodawców i związków zawodowych, ale też ze strony rządu.

Byliśmy wolni od polityki. Skupiliśmy się tylko na merytoryce i stąd są efekty po roku funkcjonowania Rady.

A.G.: Warto też powiedzieć o Wojewódzkich Radach Dialogu Społecznego. Funkcjonują one w nowej formule, w znacznie bliższej niż za czasów Komisji Trójstronnej relacji między centrum, a regionami. WRDS-y chcą działać, ale mają swoje kłopoty.

P.D.: Przez dwie kadencje byłem wiceprzewodniczącym Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego w Katowicach i pamiętam, że spotykaliśmy się co kwartał, żeby wypić kawę. Inaczej było tylko wtedy, gdy zaszła jakaś szczególna potrzeba, np. strajk. To było tylko ciało ustawowe. Teraz WRDS-y działają naprawdę prężnie. Po raz pierwszy przewodniczący Rady Dialogu Społecznego był zapraszany na spotkania do poszczególnych województw. Przewodniczący WRDS-ów zostali też zaproszeni na Prezydium Rady do Warszawy, gdzie mówili o swoich kłopotach. Podobnie było z zespołami branżowymi. Nie jest więc już tak, że każdy działa sobie, niezależnie.

Problemy są jednak z finansowaniem WRDS-ów. Niestety, gdy konsultowano ustawę, to wojewodowie poprzedniej kadencji podali kwoty, jakie były przeznaczone na funkcjonowanie WRDS-ów w latach 2013-2015. A przecież wtedy one nie działały, bo też były zawieszone. Jednak w ustawie o Radzie Dialogu Społecznego, w przepisach przejściowych znajduje się zapis, że po 24 miesiącach nastąpi jej rewizja. Mam nadzieję, że wtedy sprawy dotyczące WRDS-ów zostaną rozwiązane.

Marzy nam się też, by Radia Dialogu Społecznego miała większą autonomię niż dziś, by była instytucją taką jak Rzecznik Praw Obywatelskich czy Rzecznik Praw Dziecka.

A.G.: Był nawet taki pomysł na etapie pisania projektu ustawy.

P.D.: I jestem przekonany, że to zrealizujemy, bo warto.

Chciałem też zaznaczyć, że jako przewodniczący Rady Dialogu Społecznego miałem zaszczyt i przyjemność składać po raz pierwszy sprawozdanie z jej prac w Senacie. Teraz kolejne będzie w Sejmie, a złoży je już przewodnicząca Henryka Bochniarz.

Jest to bardzo ważne, bo parlamentarzyści dowiadują się, że jest taka instytucja i jakie ma zadania. Nie wszyscy bowiem o tym wiedzą.

A.G.: Przekazał Pan przewodnictwo w Radzie pracodawcom. Warto chyba podsumować ten rok słowami Henry ego Forda, które często padają, gdy mówimy o dialogu społecznym: "Połączenie sił to początek, pozostanie razem to postęp, wspólna praca to sukces". Dziś wiemy, że się udało.

Dziękuję za rozmowę.

(Powyższą rozmowę na antenie TVP Info można w całości wysłuchać pod adresem: )http://www.tvpparlament.pl/programy-telewizji-polskiej/tvp-info-debata-tvp-info/debata-tvp-info-22102016/27440807

Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.11.2016 20:52