Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Nadchodzi rok 2018
26.12.2017 09:35

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Nie trzeba być kabalistą czy astrologiem aby rozumieć, że 2018 to niezwykle ważny rok. Ważny dla Polski, ale również w rozmaity sposób dla świata. To rok okrągłych rocznic trzech niezwykle istotnych wydarzeń: Karol Wojtyła został wybrany papieżem, odzyskaliśmy państwowość i suwerenności w 1918 r. i po trzecie w 1968 r. miała miejsce antykomunistyczna rewolta studencka, która stanowiła wymówkę antyżydowskiej czystki w PZPR i organach władzy. Czystka była „sponsorowana” przez Moskwę w ramach kampanii antysyjonistycznej wywołanej zwycięstwem Izraela nad Arabami w wojnie sześciodniowej roku 1967.
Dla większości Polaków dwa pierwsze wydarzenia to powód do dumy, trzecie wręcz przeciwnie. Każde z nich domaga się odpowiedniej narracji, by ich doniosłość zrozumieli nie tylko rodacy nad Wisłą, ale i reszta świata.
Globalnie najważniejsze jest upamiętnianie inauguracji pontyfikatu św. Jana Pawła II Wielkiego. To on powiedział nam i reszcie ludzkości: "Nie lękajcie się" i "Niech zstąpi duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi." I zstąpił. I odnowił. Przestaliśmy się bać. Natchnieni, poszliśmy jak burza przeciw komunie. Wybuchła Solidarność. Godność ludzka odżyła też wszędzie indziej. Świat obudził się nadzieją i wolnością. Moc struchlała. "Wiatr z nieba" jak mawia moja żona. Rok 1978 był niezbędny dla odrodzenia Polski.
Dla Polaków rok 2018 oznacza, że przez sto lat od chwili odzyskania państwowości w 1918 r. do roku 2018 r., Polska cieszyła się niepodległością i suwerennością 51 lat. Ponad 20 lat wolności od listopada 1918 do września 1939 r., kiedy to Rzeczypospolitą zniszczyła III Rzesza i Związek Sowiecki (puryści powiedzą, że wolność trwała tylko 8 lat, bo potem było 12 dyktatury sanacji; jednak w porównaniu do tego co nastąpiło potem, etatyzm piłsudczykowski jawi się jako łagodniusieńki autorytaryzm, któremu nie udało się, a pewnie nawet nie chciał, stłamsić wolności). Potem Polska zniknęła pod ziemią, z władzami i wojskiem na Zachodzie, zapadła noc sowieckiej (1939-1941) i niemieckiej (1939-1944) okupacji.
W 1944 r. powrócili Sowieci i stworzyli państwo marionetkowe, tzw. demokrację ludową, w oparciu o swoje doświadczenia władzy nad Mongolią i Hiszpanią. Była to okupacja nie bezpośrednia, lecz przez swoich przedstawicieli, najpierw zarządzanych bezpośrednio przez Moskwę, głównie za pomocą POPów (Pełniących Obowiązyki Polaka) i tzw. doradców. Po 1956 roku reżim przekształcił się. Trzymany był przez Kreml na coraz dłuższej smyczy z coraz większym zakresem kompetencji powierzanych komunistom z tzw. Polskiej, tzw. Rzeczypospolitej i tzw. Ludowej - PRL. Mieliśmy więc do czynienia z sowiecką kolonią. Niepodległa legła w grobie, choć jej spadkobiercy kultywowali wolnościowe tradycje w podziemiu, w rodzinach, oraz w nielicznych organizacjach i instytucjach, takich jak Kościół.
Tak było do 1989 r., czyli 46 lat, kiedy to nastąpiła tzw. transformacja, a komunizm "upadł." W rzeczywistości komuniści spadli na cztery łapy. Dokooptowali do systemu władzy rozmaitych postępowców i kolaborantów, a na stanowiskach politycznych nadreprezentowana była UBecka agentura. System ten trwał przynajmniej przez 25 lat po "upadku" komuny. Ale rok 1989 r. - szczególnie upadek muru berlińskiego, otworzył szeroko wrota wolności i pole manewru dla Polaków znacznie się poszerzyło. Mogli przygotować się do obalania post-komunizmu, do przywracania polskości w post-PRL. W większości zajęli się sobą i odkuwaniem się po prawie pół wieku komunistycznej siermiężności. Gdyby im się chciało, mogli obalić post-komunizm zaraz już po 1989 r. Ale większości nie chciało się. Była wolność, ale jej nasienia musiały jeszcze długo dojrzewać.
W sensie odzyskiwania niepodległości i suwerenności sensu stricto punktem przełomowym dla Polski było wycofanie się ostatniego żołnierza Armii Czerwonej z Polski we wrześniu 1993 r. Władza sowiecka trwała 49 lat. Od tego momentu odzyskaliśmy suwerenność. Rzeczpospolita stała się wolna i niepodległa, chociaż państwo pozostawało w uściskach post-komunistycznej ośmiornicy, która napędzała patologię kapitalizmu politycznego. Ale wolność była, aby się temu przeciwstawić: nikt nie gnał do obozów koncentracyjnych i nie rozstrzeliwał. A to już coś. Przy tym dyktatura tolerancjonizmu, politycznej poprawności i marksizmu-lesbianizmu to małe piwo. Była to jednak mała doza korodującego kwasu, rozpuszczająca polskość powoli w oparach globalizmu.
Purysta się obrazi, że RP utraciła suwerenność po przystąpieniu do Unii Europejskiej w 2004 r. W Unii jesteśmy dla wygody i korzyści, nie z przymusu. Zawsze jest opcja Polexit. Pod Sowietem taka opcja nie istniała. A więc wolność jest i niepodległość też. NATO to nie Układ Warszawski. Jest się z czego cieszyć.
Martwią natomiast zagraniczne przygotowania do upamiętnienia marca 1968 r. Ma to być młot na Polskę, niwelujący wielkość i doniosłość 1918 i 1978 r. Wszystko zostanie zredukowane do "polskiego antysemityzmu." Ale o tym następnym razem.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 12 grudnia 2017
www.iwp.edu
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (51-52/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj
Globalnie najważniejsze jest upamiętnianie inauguracji pontyfikatu św. Jana Pawła II Wielkiego. To on powiedział nam i reszcie ludzkości: "Nie lękajcie się" i "Niech zstąpi duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi." I zstąpił. I odnowił. Przestaliśmy się bać. Natchnieni, poszliśmy jak burza przeciw komunie. Wybuchła Solidarność. Godność ludzka odżyła też wszędzie indziej. Świat obudził się nadzieją i wolnością. Moc struchlała. "Wiatr z nieba" jak mawia moja żona. Rok 1978 był niezbędny dla odrodzenia Polski.
Dla Polaków rok 2018 oznacza, że przez sto lat od chwili odzyskania państwowości w 1918 r. do roku 2018 r., Polska cieszyła się niepodległością i suwerennością 51 lat. Ponad 20 lat wolności od listopada 1918 do września 1939 r., kiedy to Rzeczypospolitą zniszczyła III Rzesza i Związek Sowiecki (puryści powiedzą, że wolność trwała tylko 8 lat, bo potem było 12 dyktatury sanacji; jednak w porównaniu do tego co nastąpiło potem, etatyzm piłsudczykowski jawi się jako łagodniusieńki autorytaryzm, któremu nie udało się, a pewnie nawet nie chciał, stłamsić wolności). Potem Polska zniknęła pod ziemią, z władzami i wojskiem na Zachodzie, zapadła noc sowieckiej (1939-1941) i niemieckiej (1939-1944) okupacji.
W 1944 r. powrócili Sowieci i stworzyli państwo marionetkowe, tzw. demokrację ludową, w oparciu o swoje doświadczenia władzy nad Mongolią i Hiszpanią. Była to okupacja nie bezpośrednia, lecz przez swoich przedstawicieli, najpierw zarządzanych bezpośrednio przez Moskwę, głównie za pomocą POPów (Pełniących Obowiązyki Polaka) i tzw. doradców. Po 1956 roku reżim przekształcił się. Trzymany był przez Kreml na coraz dłuższej smyczy z coraz większym zakresem kompetencji powierzanych komunistom z tzw. Polskiej, tzw. Rzeczypospolitej i tzw. Ludowej - PRL. Mieliśmy więc do czynienia z sowiecką kolonią. Niepodległa legła w grobie, choć jej spadkobiercy kultywowali wolnościowe tradycje w podziemiu, w rodzinach, oraz w nielicznych organizacjach i instytucjach, takich jak Kościół.
Tak było do 1989 r., czyli 46 lat, kiedy to nastąpiła tzw. transformacja, a komunizm "upadł." W rzeczywistości komuniści spadli na cztery łapy. Dokooptowali do systemu władzy rozmaitych postępowców i kolaborantów, a na stanowiskach politycznych nadreprezentowana była UBecka agentura. System ten trwał przynajmniej przez 25 lat po "upadku" komuny. Ale rok 1989 r. - szczególnie upadek muru berlińskiego, otworzył szeroko wrota wolności i pole manewru dla Polaków znacznie się poszerzyło. Mogli przygotować się do obalania post-komunizmu, do przywracania polskości w post-PRL. W większości zajęli się sobą i odkuwaniem się po prawie pół wieku komunistycznej siermiężności. Gdyby im się chciało, mogli obalić post-komunizm zaraz już po 1989 r. Ale większości nie chciało się. Była wolność, ale jej nasienia musiały jeszcze długo dojrzewać.
W sensie odzyskiwania niepodległości i suwerenności sensu stricto punktem przełomowym dla Polski było wycofanie się ostatniego żołnierza Armii Czerwonej z Polski we wrześniu 1993 r. Władza sowiecka trwała 49 lat. Od tego momentu odzyskaliśmy suwerenność. Rzeczpospolita stała się wolna i niepodległa, chociaż państwo pozostawało w uściskach post-komunistycznej ośmiornicy, która napędzała patologię kapitalizmu politycznego. Ale wolność była, aby się temu przeciwstawić: nikt nie gnał do obozów koncentracyjnych i nie rozstrzeliwał. A to już coś. Przy tym dyktatura tolerancjonizmu, politycznej poprawności i marksizmu-lesbianizmu to małe piwo. Była to jednak mała doza korodującego kwasu, rozpuszczająca polskość powoli w oparach globalizmu.
Purysta się obrazi, że RP utraciła suwerenność po przystąpieniu do Unii Europejskiej w 2004 r. W Unii jesteśmy dla wygody i korzyści, nie z przymusu. Zawsze jest opcja Polexit. Pod Sowietem taka opcja nie istniała. A więc wolność jest i niepodległość też. NATO to nie Układ Warszawski. Jest się z czego cieszyć.
Martwią natomiast zagraniczne przygotowania do upamiętnienia marca 1968 r. Ma to być młot na Polskę, niwelujący wielkość i doniosłość 1918 i 1978 r. Wszystko zostanie zredukowane do "polskiego antysemityzmu." Ale o tym następnym razem.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 12 grudnia 2017
www.iwp.edu
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (51-52/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.12.2017 09:35
Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Izrael versus Sowdepia
27.03.2018 19:41

Komentarzy: 0
Wspominałem, jak Stalin planował, że Izrael będzie jego demokracją ludową na Bliskim Wschodzie. Nie udało się, a Tel Awiw coraz bardziej grawitował w stronę Zachodu. Przełomem był 1956 r., gdy Izraelczycy zawarli tajną umowę z Francuzami i Brytyjczykami. Izrael miał zaatakować Egipt i przez Synaj zepchnąć jego wojska poza Kanał Sueski, a Francja i Wielka Brytania miały interweniować jako „neutralne” siły rozjemcze i odbić tę newralgiczną arterię wodną, ustanowiając ponownie zachodnią kontrolę nad nią. Żydzi pognali sprawnie Arabów, ale franko-brytyjska ekspedycja kiepsko wypadła, a potem zmuszona była wycofać się pod naciskiem USA i ZSSR. Od tego czasu stosunki dyplomatyczne Izraela ze Związkiem Sowieckim były w znacznym stopniu zamrożone, a z Ameryką natomiast zaczęły rozkwitać.
Czytaj więcej
Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Do niedawna funkcjonowały jedynie zohydzające narodowców stereotypy
20.03.2018 18:55

Komentarzy: 0
Na Wileńszczyźnie partyzanci AK nosili ryngrafy w czasie wojny i po niej. Dlaczego? No bo to polska partyzantka, tradycja rycerska, a na dodatek miejscowy kult Matki Boskiej Ostrobramskiej. W Polsce Centralnej i Zachodniej z ryngrafami na piersiach walczyli głównie narodowcy, m.in. Narodowa Organizacja Wojskowa i Narodowe Siły Zbrojne, a po 1944 r. – Narodowe Zjednoczenie Wojskowe. To byli narodowi chrześcijanie. Czy ktoś o tym pamięta?
Czytaj więcej
Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Saqaliba - po arabsku Słowianin. Jednocześnie synonim słowa niewolnik
13.03.2018 18:22

Komentarzy: 0
Saqaliba oznacza po arabsku Słowianin (lp: Siqlab). Jednocześnie jest synonimem słowa niewolnik. Prawdopodobnie jest to zapożyczenie z greckiego: Sklavinoi – Słowianie. Zresztą w każdym właściwie języku europejskim (germańskim, łacińskim) słowo Słowianin oznacza niewolnika (sclavus, slave, Sklave, schiavo, esclavo). Dlaczego? Ano dlatego, że we wczesnym średniowieczu większość niewolników wywodziła się ze słowiańskich stron. A potem słowo niewolnik-Słowianin nabrało generalnego znaczenia i stosowano go później ogólnie do wszystkich zniewolonych ludów Północy, a w końcu generalnie do Europejczyków.
Czytaj więcej
Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Papież i prezydent wypełniają Boski Plan
06.03.2018 18:54

Komentarzy: 0
Mój kolega Paul Kengor prosił, abym ostrym okiem rzucił na jego ostatnie dzieło: „A Pope and A President: John Paul II, Ronald Reagan, and the Extraordinary Untold Story of the 20th Century” (Wilmington, DE: ISI, 2017) [Papież i prezydent: Jan Paweł II, Ronald Reagan, i niezwykła nieznana historia XX wieku]. Paul to skarb. Konserwatywny katolik, pisze głównie o historii USA i świata w drugiej połowie XX w., szczególnie o prezydenturze Reagana. Główną tezą jego ostatniej książki jest to, że zarówno papież, jak i prezydent padli ofiarą zamachów, cudem przeżyli, a ze zdarzeń tych wysnuli wniosek, iż Bóg ocalił ich, aby mogli wypełnić Boski Plan: zniszczyć Związek Sowiecki i komunę, co było przepowiedziane w Fatimie.
Czytaj więcej
Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Roszczenia żydowskie. Trzeba się merytorycznie przygotować
28.02.2018 16:49
