[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Pogrzebać w polskiej ziemi
06.11.2018 21:20
![[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Pogrzebać w polskiej ziemi](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/1147f243-d0bb-415f-be2d-1dd0406f3070/25652.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Dziś trochę na poważnie. Ja ten felieton piszę w okolicach Wszystkich Świętych, a Wy przeczytacie go w numerze poświęconym Stuleciu Odzyskania Niepodległości. Tak więc zacznę zacznę bardziej po mojemu, a skończę bardziej po Waszemu.
Ogólnie, a ostatnio szczególnie, przytłacza mnie ta cała "nowoczesność". Zarówno w swoich aspektach niematerialnych, jak i materialnych. Cały ten błyszczący blichtr, który ma sprawić, że wszyscy będziemy szczęśliwi, w istocie ukrywa spotworniałe patologie. "Tolerancja", która dawno zatraciła swoje znaczenie i dzisiaj jest tylko cepem do okładania po głowie niepokornych, zabijanie dzieci w imię "wolności reprodukcyjnej kobiet" (nie wspomnę o wykorzystywaniu ich ciał w kilku przemysłach, bo mnie szlag trafi), "Tęczowe Piątki", które ktoś zapomniał uzgodnić z rodzicami, w imię filozofii, według której jest oczywiste, że heteroseksualni, zacofani rodzice nie zrozumieją ich idei, więc po co ich niepokoić. Jakoś nikt nie zadaje przy tym pytania, skąd się biorą ci homotęczoseksualiści, czy aby nie z tych "zacofanych" heteroseksualnych związków?
No i, co prawdopodobnie jest w większym stopniu subiektywnym odczuciem człowieka, który urodził się na wsi i kocha las, a los rzucił go na asfalty i betony Stolicy (z całym szacunkiem), z tymi asfaltami i betonami również sobie nie do końca radzę. Niby jako architekt powinienem, ale mam wrażenie, że mnie osaczają. Wieżowce, szkło, utwardzone nawierzchnie, supernowoczesne detale, stacje metra, wypasione fury i wygajerowane korpoludki. To też ma swoją drugą stronę, której nikt nie chce widzieć. Żebraków, bezdomnych, przeganiane zewsząd panie z przysłowiową marchewką na straganie, starszych ludzi potrącanych w tramwaju przez ubraną w markową odzież, wpatrzoną w smartfony młodzież, tłum na przejściu dla pieszych, który w ludziach z naprzeciwka nie widzi ludzi, tylko przeszkodę w dotarciu do krawężnika po drugiej stronie ulicy. No mam z tym problem, męczy mnie to, dusi, przytłacza. Jeśli normą jest większość, no a chyba jest, to prawdopodobnie trzeba mnie leczyć.
A kiedy już nie mogę wytrzymać, staram się znaleźć jakiś kawałek niewybetonowanej ziemi, dotknąć jej (tak, w Warszawie bywa to kompletnie niehigieniczne), a nawet trochę w niej pogrzebać, spojrzeć na niebo nad nią, poszukać między nimi korelacji i pomyśleć sobie, że co z tego, że są pokryte jakimiś liszajami, maskami, ich istota jest ta sama co zawsze, a nawet jeśli liszaje jutro znikną, to ta ziemia i to niebo nadal tu będą, takie jak zawsze. Nasza ziemia i nasze niebo.
To wydaje mi się nadzwyczaj istotne w tym, czego setną rocznicę odzyskania świętujemy. Niepodległości. Oczywiście ważne są naród, gospodarka, wizja przyszłości, ale nie mniej ważne, a być może i ważniejsze, to fundament, na którym stoimy i kantowskie "niebo gwiaździste nad nami".
Cezary Krysztopa
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (45/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
No i, co prawdopodobnie jest w większym stopniu subiektywnym odczuciem człowieka, który urodził się na wsi i kocha las, a los rzucił go na asfalty i betony Stolicy (z całym szacunkiem), z tymi asfaltami i betonami również sobie nie do końca radzę. Niby jako architekt powinienem, ale mam wrażenie, że mnie osaczają. Wieżowce, szkło, utwardzone nawierzchnie, supernowoczesne detale, stacje metra, wypasione fury i wygajerowane korpoludki. To też ma swoją drugą stronę, której nikt nie chce widzieć. Żebraków, bezdomnych, przeganiane zewsząd panie z przysłowiową marchewką na straganie, starszych ludzi potrącanych w tramwaju przez ubraną w markową odzież, wpatrzoną w smartfony młodzież, tłum na przejściu dla pieszych, który w ludziach z naprzeciwka nie widzi ludzi, tylko przeszkodę w dotarciu do krawężnika po drugiej stronie ulicy. No mam z tym problem, męczy mnie to, dusi, przytłacza. Jeśli normą jest większość, no a chyba jest, to prawdopodobnie trzeba mnie leczyć.
A kiedy już nie mogę wytrzymać, staram się znaleźć jakiś kawałek niewybetonowanej ziemi, dotknąć jej (tak, w Warszawie bywa to kompletnie niehigieniczne), a nawet trochę w niej pogrzebać, spojrzeć na niebo nad nią, poszukać między nimi korelacji i pomyśleć sobie, że co z tego, że są pokryte jakimiś liszajami, maskami, ich istota jest ta sama co zawsze, a nawet jeśli liszaje jutro znikną, to ta ziemia i to niebo nadal tu będą, takie jak zawsze. Nasza ziemia i nasze niebo.
To wydaje mi się nadzwyczaj istotne w tym, czego setną rocznicę odzyskania świętujemy. Niepodległości. Oczywiście ważne są naród, gospodarka, wizja przyszłości, ale nie mniej ważne, a być może i ważniejsze, to fundament, na którym stoimy i kantowskie "niebo gwiaździste nad nami".
Cezary Krysztopa
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (45/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.11.2018 21:20
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Urlop
14.07.2024 19:02

Komentarzy: 0
Generalnie pracuję dużo. W moim przypadku występuje to niebezpieczne połączenie pracy i zamiłowań. Lubię robić to, co robię. Być może ktoś uznałby to za wielkie szczęście i nawet miałby sporo racji, ale jednocześnie trzeba wiedzieć, że takie połączenie sprawia, że nigdy nie wiem, czy to, co robię, robię jeszcze dlatego, że naprawdę muszę, czy tylko dlatego, że już nie potrafię przestać.
Czytaj więcej
Cezary Krysztopa: Donald Tusk zjadł koalicjantów
09.06.2024 23:01

Komentarzy: 0
– Na naszym podwórku polskim takie wybory do Parlamentu Europejskiego to jest taki trochę sondaż i dzięki temu oraz obliczeniom Marcina Palade wiemy, że Donald Tusk odniósł sukces. On walczył o mijankę, dostał ją kosztem zjedzenia koalicjantów – powiedział redaktor naczelny Tysol.pl w studiu wyborczym TV Republika.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Pajęcze miasteczko
09.06.2024 20:34

Komentarzy: 0
Jako chłopiec byłem dość dobrotliwy, co pośród moich kolegów nie było zjawiskiem szczególnie powszechnym. W szkole przezywano mnie nawet „doktorem”, ponieważ zapłaciłem kiedyś 50 zł koledze, żeby nie dręczył żaby. Generalnie, zarówno kiedyś, jak i teraz przez wielu uznawany byłem za niegroźnego, ale dziwaka.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Krysztopa się popłakał
02.06.2024 22:32

Komentarzy: 0
Jest przedmiotem mojego nieustannego zadziwienia teza, którą słyszę już od trzydziestu paru lat, że „programy nauczania są przeładowane i trzeba je okrajać”. Jakoś nie tylko ja przeżyłem te „przeładowane programy nauczania”, ale też wielu moich kolegów, którzy byli później niezwykle cenionymi pracownikami na całym świecie. Cenionymi również ze względu na jakość wykształcenia ogólnego.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Ależ mam mądrego Syna…
26.05.2024 19:31
