loading
Proszę czekać...
Sąd nad prezesem Górnika. Nie uznał symbolicznego wyroku, więc prokuratura wniesie o surowszą karę
Opublikowano dnia 07.06.2018 22:51
Ledwo co Górnik Zabrze skończył świętować sukces w piłkarskiej Ekstraklasie i awans do europejskich pucharów, a tymczasem nad głową prezesa gminnego klubu Bartosza S. piętrzą się czarne chmury prawne. Jak potwierdziliśmy, Prokuratura Rejonowa w Zabrzu skierowała przeciwko niemu do sądu karnego akt oskarżenia, zarzucając mu popełnienie przestępstwa prowadzenia samochodu pomimo cofniętych uprawnień do kierowania w związku z przekroczeniem limitu punktów karnych. Zapadł już nawet pierwszy wyrok – nakazowy (a więc bez udziału stron i oskarżonego). Choć zabrzańska temida potraktowała go nadzwyczaj łagodnie, wymierzając jedynie grzywnę tysiąca złotych oraz roczny zakaz prowadzenia pojazdów (a groziły mu nawet dwa lata więzienia), Bartosz S. odwołał się od tego rozstrzygnięcia.

screen YouTube
Przypomnijmy, chodzi o styczniową – na pozór banalną stłuczkę – spowodowaną przez szefa Górnika. Bartosz S. prowadząc toyotę auris doprowadził nieopodal stadionu do kolizji drogowej i uszkodzenia dwóch prawidłowo zaparkowanych pojazdów. Pod wpływem interwencji wezwanej policji drogowej wyszło na jaw, że od lat ma cofnięte uprawnienia do kierowania samochodami z racji przekroczenia dopuszczalnej liczby punktów karnych za popełnione wykroczenia drogowe. Prokuratura uznała, że S. siadając za kierownicę dopuścił się przestępstwa. Jako radca prawny powinien doskonale zdawać sobie z tego sprawę.
- W trakcie prowadzonego postępowania pan prezes niewiele miał do powiedzenia, a jego szczątkowe wyjaśnienia nie zawierały szczegółowych elementów. Nie podał żadnych nadzwyczajnych okoliczności, które wyjaśniałyby jego zachowanie i powody takiego kroku. Zdaje sobie zapewne sprawę, że postąpił niewłaściwie, ale nie powiedziałbym, że wyraził skruchę 
– relacjonuje Krzysztof Garbala, szef zabrzańskiej prokuratury.

Akt oskarżenia w tej sprawie przesłano do sądu 23 kwietnia br., a już 9 maja sędzia Anita Hawranek - Keller wydała pierwszy wyrok, tzw. nakazowy (zaoczny): tysiąc złotych grzywny i rok zakazu prowadzenia pojazdów. Bartosz S. jednak się odwołał i wniósł o przeprowadzenie normalnego procesu karnego z udziałem stron i świadków. Wokandę, która ruszy już 29 czerwca, poprowadzi sędzia Bartosz Dobrzański. 
 
- Doprawdy trudno mi zrozumieć zakwestionowanie tego wyroku nakazowego przez oskarżonego, gdyż wydawał się on być nad wyraz łagodny. Tysiąc złotych grzywny przy jego zarobkach nie powinno stanowić żadnej trudności, a roczny zakaz prowadzenia pojazdów jest obligatoryjnym, minimalnym okresem, jaki sąd musi orzec wobec winnego zarzucanego mu czynu. Dziwię się tym bardziej, bo sprawa jest ewidentna i nie ma tu żadnych wątpliwości. Ale oczywiście miał prawo się odwołać i to uczynił. Przy czym my tym razem będziemy w takim razie wnosić o bardziej surowy wymiar kary do sądu 
– komentuje prokurator Garbala.

Jak dodaje, jeśli mimo ponownego, prawomocnego skazania, prezes nadal będzie lekceważył decyzje urzędów i organów państwowych siadając za kierownicę, czekać go będą jeszcze surowsze konsekwencje:
 
- Wtedy już wejdzie w grę zupełnie inny paragraf kodeksu karnego i w takich sytuacjach wnioskujemy już o kary bezwzględnego więzienia. Ale na razie oczywiście to tylko teoretyczne rozważania
– zastrzega prokurator.

Jaka w kontekście rychłej sprawy karnej rysuje się przyszłość prezesa w klubie? Na to pytanie niestety przedstawiciele władzy miejskiej nie spieszą z odpowiedzią. Raczej zwycięża wprowadzona tuż po samym zajściu metoda „ciszej nad tą trumną”.
 
- Trudno oczekiwać, by ktoś z urzędu miejskiego czy władzy miejskiej komentował tą sprawę. Od tego jest rada nadzorcza klubu i do jej przewodniczącego proszę się zwrócić o komentarz
– usłyszeliśmy od Sławomira Gruszki, rzecznika prasowego UM. Jednakże od czasu naszego bliższego zainteresowania się casusem Bartosza S., szef RN Górnika Roman Kusz zupełnie zerwał z nami kontakt. Wcześniej obiecywał, że wypowiadać się będzie po bardziej szczegółowym zapoznaniu się z okolicznościami zajścia i stanem prawnym. Słowa jednak nie dotrzymał. Także i tym razem nie odebrał telefonu i nie oddzwonił, choć rzecznik magistratu zapewniał co innego. 

Ponieważ sam prezes S. też nie był chętny do rozmowy na ten temat z naszą redakcją, ostatecznie próby ratowania wizerunku samorządu podjął się Dariusz Krawczyk, naczelnik Wydziału Kontaktów Społecznych UM w Zabrzu.
 
- Oczekujemy na stanowisko Rady Nadzorczej klubu, która po przeanalizowaniu prawnych aspektów sprawy, będzie musiała się do niej ustosunkować i coś zdecydować
– podkreśla Krawczyk. 

Niestety, mimo zakończenia śledztwa, opinia publiczna wciąż nie poznała odpowiedzi na kluczowe w sprawie pytania – do kogo należał samochód, kto i na jakich zasadach go udostępnił prezesowi, a także czemu nie sprawdzano przed użyczeniem go czy S. posiada prawo jazdy? A to jest z kolei chociażby warunkiem uznania ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej kierowcy w przypadku dokonania zniszczeń na skutek kolizji czy wypadku drogowego. Być może dopiero w trakcie procesu usłyszymy wyjaśnianie w tej kwestii.

Przypomnijmy bowiem, iż wspomniany szef Rady Nadzorczej Górnika początkowo wyjaśniał, iż według jego wiedzy klub nie posiada własnych samochodów. To jednak prawdopodobnie była tylko część prawdy. Klub dysponował wówczas pewnymi środkami transportu, choć w sensie formalno-prawnym do Górnika nie należały. Teoretycznie auto mogłoby być w leasingu. Tu jednak mamy prawdopodobnie z jeszcze inną sytuacją do czynienia.  
 
- Według naszych ustaleń samochód ten pozostawał w dyspozycji klubu, choć bardzo możliwe, iż został udostępniony czy użyczony przez jakiegoś partnera biznesowego Górnika
– potwierdzała w styczniu Agnieszka Żyłka z zabrzańskiej policji.

Samochód, który prowadził prezes mógł więc należeć do zabrzańskiego, autoryzowanego dilera Toyoty. Świadczą o tym dwa fakty: według potwierdzeń policji pojazd posiadał zabrzańskie rejestracje, a nadto ta właśnie dokładnie zabrzańska firma posiadała wówczas status oficjalnego „partnera biznesowego” Górnika. Bez trudu można było znaleźć informacje na ten temat na oficjalnej stronie klubu, podobnie jak logo zabrzańskiego dilera japońskiej marki wśród wymienionych „sponsorów premium”. Przedstawiciele dealera nigdy jednak nie wyrazili chęci rozmowy z dziennikarzem na ten temat, zaś po ujawnieniu przez nas tych informacji żadne oficjalne dementi nigdy do redakcji nie wpłynęło…

Przemysław Jarasz
„Głos Zabrza i Rudy Śl.”
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Resortowy
Renegat

Resortowy Renegat: Stefan W. miał siedzieć dłużej…
W niedzielny wieczór zdarzyła się rzecz potworna, podczas trwającego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na oczach setek widzów, a przed telewizorami o niebo więcej, został zamordowany prezydent miasta Gdańsk Paweł Adamowicz.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: Pocztówka z Pekinu
Obok salonu „Aston Martin” bogaty Chińczyk może też nabyć najnowszy model „Masserati” lub banalnego „Ferrari”. Pekin pyszni się swoim bogactwem, niczym Moskwa. Tyle, że jeszcze bardziej. Jeżeli bogaty obywatel ChRL ma umuzykalnione dziecko i chce inwestować w jego karierę to, proszę bardzo, firmowy sklep „Steinwaya” tylko czeka. Dla żony owego Chińczyka natomiast podwoje otworzył „Tiffany” i, tuż obok, „Cartier”. Są też ekskluzywne butiki „Luis Vuitton” czy „Chanel” i „Dior”. Co prawda mieszkańcy Pekinu ponoć nie noszą markowych ciuchów, tylko własne wyroby, ale jeśli nawet tylko kilka procent z 22 milionów obywateli stolicy Chin Ludowych (dane sprzed ... 3 lat) snobuje się na zachodnią modłę, to te sklepy będą mieć obroty do końca świata i jeden dzień dłużej.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Czy prezydenci miast powinni mieć ochronę?
To pytanie w oczywisty sposób pojawiło się w debacie publicznej po zabójstwie Pawła Adamowicza.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.