loading
Proszę czekać...
Ryszard Czarnecki: Globalny indeks korupcji: awans i problemy Niemiec
Opublikowano dnia 11.02.2020 15:43
Ogłoszony ostatnio przez znaną organizację „Transparency International” raport o skali korupcji w świecie jest interesujący. Po raz kolejny „Corruption Perception Index” uznał Europę za kontynent podatny na korupcję mniej niż inne.

pixabay.com
W pierwszej dziesiątce państw o najmniejszej korupcji są tylko dwa spoza Starego Kontynentu. Pierwsze-drugie miejsce ex aequo Danii i Nowej Zelandii jest potwierdzeniem dotychczasowych, z ubiegłych lat, tendencji. Nie dziwi również czwarte miejsce tradycyjnie mocnego w tej klasyfikacji Singapuru. Ciekawe, że spadek zanotowała Kanada, a także Wielka Brytania, które wypadły poza pierwszą dziesiątkę. Do tej „Top Ten” weszły natomiast Niemcy, które rok wcześniej były jedenaste. Teraz z Wielkim Księstwem Luksemburg zajmują ex aequo miejsce dziewiąte-dziesiąte.
Korupcja na świecie: Londyn i Ottawa w dół, Berlin w górę
Pod kątem roku 2019 przebadano aż 180 państw. Skoncentrowano się na sektorze publicznym, a więc w raporcie „Corruption Perception Index” nie wzięto zatem pod uwagę takich zjawisk, jak oszustwa podatkowe, korupcja w prywatnym biznesie, pranie brudnych pieniędzy i stosunek obywateli do korupcji. Skala korupcji w tej niemal dwusetce państw jest oceniana przez pryzmat  trzynastu niezależnie od siebie organizowanych badań, realizowanych przez dwanaście instytucji. Wśród nich są m.in. Bank Światowy, Afrykański Bank Rozwoju oraz niemiecka Fundacja Bertelsmanna. Wyniki ujmowane są w skali od zera (drastyczny poziom korupcji) do stu (korupcja niemal nieistniejąca). Zwycięzcy czyli Kopenhaga i Wellington mieli 87 punktów. Singapur z 85 punktami był na czwartym miejscu. Stabilny, ten sam poziom 80 punktów zachowała Republika Federalna Niemiec. Kanada straciła 4 punkty, a Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w przedbrexitowym roku 3 punkty – oba państwa wylądowały zatem na 77 punktach. Dzięki temu – a nie jakimś specjalnym legislacjom czy działaniom antykorupcyjnym – Niemcy przeskoczyły oba te kraje z osiemdziesiątką punktów. Zaletą Berlina jest niewątpliwie stabilność – nie ma takiej sytuacji, jak w szeregu innych państw, które tracą lub zyskują w skali roku bardzo wiele punktów i miejsc: Niemcy miały 78 punktów w 2013 roku, 81 punktów w roku 2015, 2016, 2017 i 80 w 2018 i 2019.
Niemieckie wpadki
Ogłoszenie w Berlinie pod koniec stycznie raportu „Corruption Perception Index” za 2019 rok było powodem lub pretekstem do przedstawienia przez prezesa niemieckiego oddziału „Transparency International” Hartmuta Baumera propozycji zmian w niemieckim prawie dotyczących finansowania partii politycznych oraz ograniczających możliwości „przekupstwa mandatariuszy”. Podkreślono przypadki nielegalnego finansowania kampanii wyborczych „Alternatywy dla Niemiec”, ale także aferę korupcyjną w Ratyzbonie, w którą uwikłany był burmistrz z ramienia SPD Joachim Wolbergs. Niemiecki oddział „Transparency International” zaproponował aż pięciokrotne obniżenie maksymalnej wielkości darowizn na rzecz partii politycznych: z 10 tysięcy euro do 2 tysięcy euro. Oczywiście te donacje wymagają publikacji. Zasugerowano też wprowadzenie maksymalnej granicy darowizny na rzecz partii w wysokości 50 tysięcy euro rocznie od jednego donatora.  Postulowano również zaostrzenie przepisów Kodeksu Karnego, aby można było w większym stopniu tropić korupcyjne uwikłania polityków. Powodem – czy pretekstem – próby zaostrzenia artykułu 108.E Kodeksu Karnego były odmowy wszczęcia dochodzenia przez Prokuraturą Generalną w Rostocku i Monachium dochodzenia przeciwko byłym posłom rządzącej CDU - CSU – chodzi o obecną posłankę CDU Karin Strenz oraz posła CDU Edwarda Lintnera. Specjalna komisja śledcza Rady Europy ujawniła otrzymanie przez nich pieniędzy z Azerbejdżanu i wykonanie lobbingu na rzecz władz w Baku. W efekcie Rada Europy z siedzibą w Strasburgu obu tych przedstawicieli Niemiec w Zgromadzeniu Parlamentarnym RE ukarała dożywotnim (sic!) zakazem wstępu do siedziby Zgromadzenia, a także przekazała sprawę do dalszego śledztwa przez władze RFN. Bundestag zajął się tą sprawą i uznał, że Karin Strenz nie zrobiła źle przyjmując darowiznę z Azerbejdżanu, ale źle dlatego, że zbyt późno ją zgłosiła… Posłanka CDU została ukarana grzywną w wysokości 20 tysięcy euro. „Transparency International” oburzyła się na sytuacje w której z jednej strony Rada Europy i Bundestag karzą sankcjami, a  z drugiej niemiecki wymiar sprawiedliwości nie reaguje. Skoro tak to prawo jest jak „bezzębny tygrys”. Okazało się, że konferencja i publikacja raportu miały  kolosalny wpływ na … przebieg postępowania w tej sprawie, skoro już tydzień później, 30 stycznia, Bundestag uchylił immunitet posłance Strenz, a prokuratura we Frankfurcie przeprowadziła rewizję jej biur. 
Co ciekawe, niemiecka filia „Transparency International” zasugerowała również stworzenie niezależnej jednostki do kontroli i finansowania partii politycznych, która umieszczona byłaby w Bundestagu, a także wprowadzenie – wzorem Parlamentu Europejskiego w Brukseli i Strasburgu – obowiązkowego rejestru lobbystów oraz zaostrzenie regulacji dotyczących dodatkowych zarobków posłów. Skądinąd brak rejestracji lobbystów w niemieckim parlamencie został skrytykowany przez GRECO czyli Grupę Państw przeciwko Korupcji, która funkcjonuje przy Radzie Europy.  Zarzut niemieckiej bezczynności w walce z korupcją pojawił się w raporcie GRECO z sierpnia 2019 roku, gdzie podkreślono, że w ciągu ostatniej dekady RFN zrealizowała jedynie 45% zaleceń GRECO. Trzeba jednak przyznać, że wprowadzono zapisy przeciwdziałające korupcji wśród prokuratorów i sędziów.   
Berlin: afery korupcyjne i... niezmiennie dobry wizerunek
Pomimo tych zastrzeżeń, Niemcy są w czołówce państw walczących z korupcją. Istnieje ona jednak w Niemczech, a opinią publiczną wstrząsają skandale korupcyjne. Ciekawostką jest, że Konwencja ONZ Przeciwko Korupcji została podpisana przez Niemcy w 2003 roku, ale ratyfikowana dopiero po 11 (!) latach, co uczyniło Niemcy ledwie 173 państwem wdrażającym to porozumienie. Ciekawostką jest, że Polska, tak przez polityków i dziennikarzy niemieckich krytykowana w różnych aspektach, ratyfikowała ową konwencję ONZ aż 8 lat wcześniej niż Niemcy – w roku 2006.
W obszarze działań antykorupcyjnych trwa w tej chwili przeciąganie liny miedzy CDU- CSU a SPD – a więc obu partnerów z koalicji rządowej. Chodzi o karanie przedsiębiorstw jako osób prawnych za łamanie prawa antykorupcyjnego. Do tej pory traktowane to było jako wykroczenie administracyjne. Minister sprawiedliwości z SPD Christine Lambrecht chce, aby karać przedsiębiorstwa czy korporacje, a CDU-CSU chce, aby było „jak było”. Ciekawe, że w umowie koalicyjnej, która legła u podstaw powołania po sześciu miesiącach od wyborów z jesieni 2017 niemieckiego rządu – jest zapis lansowany przez socjalistyczną minister sprawiedliwości. Była to odpowiedź na tzw. „aferę dieslowską” czyli „dieselgate” (zwana również „aferą Volkswagena”). Tyle, że póki co chadecja w tej sprawie nacisnęła pedał hamulca.
Mimo wszystko, niezależnie od „afery Kohla” (nielegalne finansowanie CDU), która pozbawiła go fotela kanclerza, afery Siemensa, czy afery związanej z budową lotniska w Berlinie, Niemcy uważane są za czołówkę państw efektywnie walczących z korupcją. Taki wizerunek to prawdziwy skarb...
*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" pod tytułem redakcyjnym "Wizerunkowy skarb Berlina" (10.02.2020)
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Zbigniew "Zebe"
Kula

Zbigniew "Zebe" Kula: Dlaczego jest "drogo"
Jednymi ze sztandarowych haseł opozycji, które są podnoszone w obecnej kampanii wyborczej są: wzrost cen i inflacja. Oczywiście jedno z drugim się łączy, gdyż inflacja rzeczywiście wpływa na wzrost cen, ale nie tylko ona. Głównym czynnikiem wzrostu cen jest… wzrost gospodarczy.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Czy Zjednoczona Prawica jest w kryzysie?
Jeszcze kilka lat temu Zjednoczona Prawica nie byłaby zagrożona nawet największymi ambicjami liderów tworzących ją ugrupowań.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Kidawa-Błońska weszła w buty Komorowskiego
Polecam Państwu lekturę mojego wywiadu, udzielonego tygodnikowi „Do Rzeczy”. Rozmowę przeprowadził Maciej Pieczyński

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.