loading
Proszę czekać...
[Tylko u nas] Marek Budzisz: Dla kogo pracuje czas? Od tego zależy wynik rozmów Ukraina – Rosja
Opublikowano dnia 10.12.2019 20:58
W dobie tabloidyzacji polityki, również w wymiarze międzynarodowym, szczyt tzw. formatu mińskiego nie dostarczył mediom odpowiedniej dozy emocji, aby móc na dłużej zająć miejsce w headlineach. Tym bardziej, a może właśnie z tego powodu, że nie było żadnych spektakularnych posunięć, kontrowersyjnych deklaracji, budzących zdziwienie opinii publicznej gestów. Wszystko przebiegło z grubsza w zgodzie z oczekiwaniami. Ukraiński prezydent Wołodymir Zełenski podkreślił i umocnił swój wizerunek bezpośredniego i prostolinijnego polityka, zarówno przyjeżdżając do pałacu prezydenckiego Renaultem (odmiennie niźli Putin, któremu ściągnięto z Moskwy samolotem transportowym limuzynę Aurus) jak i rozmawiając po konferencji prasowej późno w nocy z dziennikarzami na ulicy, a prezydent Putin ja zwykle się spóźnił, a jego sposób bycia trudno uznać za ujmujący.

screen YouTube Euronews
Ale pozostawiając z boku te szczegóły i smaczki warto zwrócić uwagę na innego rodzaju nie rzucające się w oczy drobiazgi, które pomogą ocenić to co się stało w Paryżu.

Warto zwrócić uwagę na to, że tzw. Formułę Steinmeiera wpisano do uzgadnianego przez kilkanaście tygodni poprzedzających szczyt komunikatu końcowego. Towarzyszyła temu deklaracja o tym, że uczestnicy rozmów będą, dążąc do zaprowadzenia pokoju na wschodzie Ukrainy trzymać się tzw. porozumień mińskich. Rosjanie odczytują to literalnie – trzeba realizować wszystkie zapisy, w takiej kolejności jak zostały one uzgodnione w Mińsku. Putin na konferencji prasowej wręcz zagroził, że próba renegocjacji tych zapisów może doprowadzić „do utraty wszystkiego”. W przeddzień rozmów w Paryżu „przeciek” (wydaje się, że kontrolowany) na temat stanowiska negocjacyjnego Moskwy opublikował, powołując się na swe źródła informacji na Kremlu, dobrze poinformowany dziennik ekonomiczny Kommiersant. Dzisiaj inny rosyjski dziennik – Nowaja Gazieta, napisał, że tym źródłem informacji Kommiersanta był Wladislaw Surkov „nadzorujący” z ramienia Kremla tzw. republiki ludowe w Donbasie, ale nie tylko bo również inne nie uznawane przez świat twory państwowe takie jak Osetia Pd. czy Abchazja. Z ujawnionych na Ukrainie dokumentów wynika, że Surkov był tym rosyjskim politykiem, który bezpośrednio organizował rebelię na wschodzie Ukrainy. Warto odnotować, że uczestniczył on w oficjalnej delegacji Rosji na rozmowy w Paryżu, co trzeba uznać za znaczący gest czy raczej sygnał pod adresem Kijowa (podobnie jak udział byłego ambasadora Rosji na Białorusi Andrija Babicza w trakcie niedawnych rozmów w Soczi). Komiersant opisał na czym polegała będzie linia negocjacyjna Moskwy w Paryżu, co zresztą potwierdził przebieg rozmów. W skrócie rzecz ujmując na domaganiu się literalnego odczytania i realizacji porozumień z Mińska.

To stanowisko Rosji jest o tyle istotne, że porozumienia z Mińska przewidują następującą sekwencję wydarzeń – amnestia dla tzw. bojowników, specjalny status dla wschodu Ukrainy w ukraińskim ustawodawstwie na poziomie konstytucyjnym, przedterminowe wybory, przekazanie kontroli nad granicą rosyjsko – ukraińską. Kijów nie chce się na takie odczytanie zapisów sprzed lat dziś zgodzić, uważając, skądinąd słusznie, że pozostawanie obcych wojsk i zbrojnych formacji na terenach Donbasu stawia pod znakiem zapytania uczciwość wyborów a po drugie, jeżeli zwyciężą w nich ci, którzy dziś rządzą w Donbasie, to objęcie kontroli nad granicą będzie w gruncie rzeczy iluzoryczne, bo to ich formacjom Rosjanie przekażą granicę. Putin powiedział na konferencji prasowej słowa, które przytoczyłem wcześniej, ale trzeba też odnotować brak stanowiska Macrona w tej materii i deklaracje kanclerz Merkel, że „zapisy porozumienia z Mińska nie są wykute w kamieniu” co należałoby interpretować jako dopuszczenie możliwości dyskusji na ich temat. Inne kwestie, czy raczej szczegóły są równie istotne. Po pierwsze Moskwa uważa, że zgodnie z zapisami porozumień mińskich wybory powinny być „przedterminowe” a Kijów nie chce się z tym zgodzić i deklaruje, że w Donbasie mogą się one odbyć jesienią, czyli wtedy, kiedy będą miały miejsce wybory lokalne na całej Ukrainie. Ta różnica jest znamienna. Rosja chce podkreślić odrębny status Donbasu, Kijów wręcz przeciwnie. Podobnie z zapisami końcowego komunikatu. Znalazło się tam sformułowanie, że szczególny prawny status Donbasu zostanie implementowany do ukraińskiego ustawodawstwa. Moskwa interpretuje to jako deklaracje umocowania na poziomie konstytucyjnym i dokładnie używając takich sformułowań pisze dziś cała rosyjska prasa, Kijów nie chce nawet o tym słyszeć. Zełenski kilkakrotnie podkreślał, że federalizacji Ukrainy nie będzie i gotów jest co najwyżej przedłużyć obowiązująca do końca tego roku (na kolejny) rok ustawę o szczególnym statusie quasi autonomicznym wschodnich części Ukrainy. Kolejna kwestia. Putin wielokrotnie podkreślał, również i na konferencji prasowej po spotkaniu, że trzeba rozmawiać w ramach tzw. grupy kontaktowej z Mińska. Jest to o tyle istotne, że wchodzą w jej skład przedstawiciele separatystów, a niedwuznacznym zamysłem Moskwy jest przedstawianie tego co się dzieje w Donbasie jako wewnętrznego problemu Ukrainy, a Rosji jako państwa, które w gruncie rzeczy opowiada się za pokojowymi rozwiązaniami i wypełniającego misję dobrych usług wobec dyskryminowanej mniejszości rosyjskojęzycznej na Ukrainie. Zełenski na konferencji prasowej postanowił „wykonać ruch do przodu”, mówiąc, że reprezentacja Donbasu winna obejmować również przedstawicieli tych, którzy po wybuchu konfliktu wyjechali na Ukrainę. Innymi słowy, na wezwania Putina odpowiedział – tak rozmawiajmy z reprezentacją Donbasu, ale reprezentacja winna być inna niźli obecnie.

Zełenski wyraził też niezadowolenie, że uzgodniono wycofanie wojsk tylko z kolejnych trzech punktów na linii frontu, mówiąc, że w tym tempie przyjdzie rozmawiającym stronom wdrażać pokój jeszcze jakieś 5-6 lat, co w jego opinii jest procesem zbyt powolnym. Tę wypowiedź trzeba odebrać jako próbę odebrania Rosji image’u „gołąbka pokoju”. Podobnie jak inna wypowiedź ukraińskiego prezydenta, który był niezadowolony z faktu, że nie starczyło czasu aby rozmawiać o Krymie, co znów trzeba odebrać, jako deklarację, że Ukraina, wbrew pojawiającym się coraz liczniej w europejskich i amerykańskich mediach wezwaniom, nie będzie rozmawiała w trybie Donbas za Krym.

Obecny w trakcie rozmów ukraiński minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow (wchodzący w skład ukraińskiego rządu również za czasów Poroszenki) powiedział po ich zakończeniu mediom, że „Zełenski nie zdradził”, co zresztą potwierdzili zwolennicy opozycji biwakujący w miasteczku namiotowym jakie pojawiło się kilka dni temu przed budynkiem administracji ukraińskiego prezydenta. Nawet w kwestiach tranzytu gazu, o czym też rozmawiano w Paryżu, Ukraina nie dała się skusić rosyjskim obietnicom, powtórzonym przez Putina, że porozumienie oznaczać może obniżenie ceny dostarczanego gazu o 25 %. Jedyną zmianą stanowiska Kijowa jest to, że dopuszcza wypłatę zasądzonych na swoją rzecz odszkodowań (3 mld dolarów) w postaci dostaw rosyjskiego gazu a nie w żywej gotówce.

Stanowisko Ukrainy było znane już kilka dni temu, po referacie Andrija Jermaka, doradcy Zełenskiego i głównego architekta polityki zagranicznej Ukrainy, w brytyjskim Chatham House. Powiedział on, że Ukraina nie ustąpi ze swych kluczowych pozycji – najpierw kontrola granicy, wspólne patrole (ukraińsko – OBWE – miejscowe siły) sił porządkowych, ustawodawstwo ukraińskie i wybory w których będą mogli uczestniczyć przedstawiciele wszystkich sił politycznych aktywnych na Ukrainie. O rezygnacji z Krymu też nie ma mowy. Jermak przedstawił również ukraiński Plan B, który określił mianem „rozwiązania izraelskiego”. Oznacza on budowę muru odgraniczającego Donbas od Ukrainy i zajęcie się własnymi sprawami. Kijów wystąpiłby też o międzynarodowe (chodzi o państwa Zachodu) gwarancje bezpieczeństwa. Niezależnie od tego czy ten scenariusz jest realistyczny trzeba go odczytywać w ten sposób, że Kijów poważnie liczy się z perspektywa zamrożenia konfliktu. Po paryskich rozmowach i po zarysowaniu się stanowisk stron w głównych kwestiach trzeba stwierdzić, że jest to perspektywa znacznie bardziej realna niźli sukces procesu pokojowego, niezależnie od tego ile rund rozmów będzie jeszcze miała miejsce. Z pewnością partia, którą teraz będziemy mogli obserwować trwać będzie jeszcze długo. Będzie się liczył czas i to czy i jak szybko słabła będzie pozycja i popularność Zełenskiego na Ukrainie oraz jak wielka pomoc międzynarodową uda się Kijowowi zmobilizować. Pozycja reżimu Putina, który na pierwszy rzut oka wydaje się o niebo mocniejszy niźli władze w Kijowie tez nie musi okazać się ze spiżu, zwłaszcza o ile uda się utrzymać sankcje Unii Europejskiej o zniesienie których najwyraźniej Kreml gra na drugim planie rozmów z Ukrainą.

Pozycja Ukrainy z pewnością ostatnio się wzmocniła. Chodzi nie tylko o stanowisko kanclerz Merkel, ale również o fakty, które miały miejsce w ostatnich dniach, a które wiele mówią o stanowisku Waszyngtonu. Po pierwsze Kijów zawarł porozumienie z Bankiem Światowym o wartości 5,5 mld dolarów (kredyt dla Ukrainy), po drugie amerykańska ambasada w Kijowie wsparła w sposób nie budzący wątpliwości twarde stanowisko negocjacyjne Ukrainy na rozmowy w Paryżu i po trzecie wreszcie, szef Pentagonu Mark Esper poinformował, że przyszłoroczny budżet jego resortu zawiera perspektywę pomocy wojskowej dla Ukrainy o wartości 300 mln dolarów. I to już wystarczyło aby stanowisko Kijowa się usztywniło i perspektywa „łatwego sukcesu” zniknęła z horyzontu Kremla. Zobaczymy na czyją rzecz pracował będzie czas.

Marek Budzisz
 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer

--> POBIERZ WYDANIE CYFROWE


Sprawdź w których placówkach Poczty Polskiej kupisz "TS": https://bit.ly/tysolnapoczcie

Związek
więcej
Wideo "Konstytucja dla obywateli, nie dla elit". Wywiad z Ewą Tomaszewską
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

Jarasz: Emeryt stracił pół miliona zł myśląc, że bierze udział w tajnej akcji policji i prokuratury
W tę historię aż trudno uwierzyć, ale powinna też ona dać do myślenia osobom starszym oraz ich dorosłym dzieciom. 71-letni zabrzanin stracił aż pół miliona złotych oszczędności życia po tym, gdy dał się przekonać grupie oszustów, że bierze udział w tajnej operacji policji przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej. Tak ogromną gotówkę najpierw partiami wypłacał z banku, a następnie w dwóch opakowaniach zdeponował… przy wiacie śmietnikowej! Teraz oszustów ściga prawdziwa policja, ale szanse na ich znalezienie nie są duże.
avatar
Graf
Zero

[Grafzero vlog] "Dzieci burzy" Magdalena Świerczek-Gryboś - recenzja
"Dzieci burzy" Magdaleny Świerczak-Gryboś to próba połączenia powieści science-fiction i motywów, które znamy z literatury fantasy. Czarnobyl, wymiary, podróże kosmiczne, emigranci, wielka polityka, potężne istoty, wiedźmy i... wiele wiele więcej. Co z tego wyszło? O tym w Grafzero vlog literacki.
avatar
Grzegorz Gołębiewski
(grzechg)

Opozycja przeciwko Polsce
Bojkot zaprzysiężenia prezydenta Andrzeja Dudy nie był przykładem niedojrzałości politycznej, był jak najbardziej wrogim wystąpieniem wobec polskiego państwa. Przyznaniem się, że nie będzie zgody na dialog i merytoryczną dyskusję o Polsce.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.