loading
Proszę czekać...
P. Jarasz: Kosztowna podróż Pendolino zamieniła się w kolejowy koszmar z kaskaderskimi wyzwaniami
Opublikowano dnia 22.11.2019 15:17
To miała być dla 69-letniego pana Krzysztofa (pełne dane do wiadomości redakcji) z Zabrza służbowa wyprawa do Warszawy połączona z delektowaniem się jazdą nowoczesnym Pendolino oraz zwiedzaniem stolicy kraju. W rzeczywistości z powodu niejasnych do dziś kłopotów technicznych całego składu, podróż zamieniła się dla niego w istny koszmar. Nie dość, że wydłużyła się o dwie godziny, to związana była nie tylko z jazdą w ogromnym ścisku i na stojąco, ale także z niemal kaskaderskimi wyzwaniami. A wszystko to za „jedyne” 150 złotych w drugiej klasie pociągu… - Awarie się zdarzają i nikt nie ma na nie wpływu, dla mnie jednak skandaliczna była organizacja sposobu radzenia sobie z usuwaniem ich skutków – mówi rozżalony zabrzanin.

fot. Koefbac - Wikipedia CC BY-SA 4.0
Sprawę opisał lokalny Głos Zabrza i Rudy Śl. Był wtorek, 29 października. Pan Krzysztof punktualnie o godz. 6.37 zameldował się w Pendolino na zabrzańskim dworcu (skład zmierzający do Gdyni). Jak wspomina, początkowo podróż odbywała się w ekskluzywnych wręcz warunkach: nowoczesne i dobrze wytłumione wagony, wygodne siedzenia, przestronne wnętrza i ilość podróżnych dopasowana do ilości siedzeń. Nagle, tuż po minięciu Zawiercia, dała się słyszeć jakby eksplozja. Pociąg natychmiast stanął w szczerym polu. 
- W dzisiejszych czasach zagrożeń terrorystycznych różnie bywa, więc się bardzo zaniepokoiłem. Ale niestety, nikt z obsługi pociągu nie chciał nam udzielić żadnych szczegółowych informacji. Lakonicznie tylko wyjaśniono, że doszło do awarii drzwi w jednym z wagonów i dalsza podróż jest niemożliwa. Nie wyjaśniono przyczyn owej wyraźnie słyszalnej „eksplozji”
– wspomina zabrzanin. 

Trochę się uspokoił, gdy upływający czas nie spowodował pojawienia się na miejscu żadnych ekip policyjnych czy ratowniczych. Nie było też słychać o jakichkolwiek osobach poszkodowanych czy rannych. 
– Optymistycznie zabrzmiał też komunikat, że z myślą o nas zostanie podstawiony inny pociąg tylko trzeba się uzbroić w cierpliwość 
– opowiada pan Krzysztof. 

Jak twierdzi, w oczekiwaniu na komunikacyjny ratunek obsługa pociągu serwowała kanapki i napoje. Jednakże tylko dla części pasażerów. 
– Do naszego wagonu nr 4 nic takiego nie dotarło. Nie wiem, albo zabrakło zapasów, albo czasu żeby do nas dotrzeć? 
– zastanawia się Czytelnik. 

W końcu, po godzinie oczekiwania, na sąsiednim torze pojawiło się wyczekiwane wybawienie. 
– Rzecz w tym, że to nie był żaden specjalnie podstawiony rezerwowy skład z myślą o nas i naszym komforcie podróży, tylko przejeżdżający akurat inny zwykły pociąg pasażerski, zresztą w dużej mierze już zapełniony 
– wspomina pan Krzysztof. 

Tymczasem okazało się, że przed zabrzaninem i jego współpasażerami, jest niemal ekstremalne wyzwanie wydostania się z pociągu i wejścia do drugiego. 
– W normalnych warunkach na peronie to oczywiście żaden problem. Tutaj jednak nie było żadnego peronu, na który można by bezpiecznie zejść, lecz trzeba było zeskakiwać z pewnej wysokości na usiane kamieniami nierówne torowisko. Schodki przecież są dopasowane do wysokości peronu, a nie podstawy gruntu. Dla ludzi młodych i sprawnych taka przesiadka w szczerym polu nie stanowi zapewne nadzwyczajnego problemu. Ale nie dla ludzi bardziej otyłych, starszych czy ograniczonych ruchowo. Widziałem wiele kobiet, które wywracały się i upadały wręcz siłą grawitacji na kolana. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie pomyślał nigdy o tym, by przynajmniej te jedne z najnowocześniejszych pociągów na świecie były wyposażenie w jakieś specjalne awaryjne drabinki – przystawki na takie jak ta, okazje? 
– dziwi się zabrzanin. 

Gdy w końcu mężczyzna „wgramolił” się do pociągu „ratunkowego” okazało się, że wszyscy są w nim upchani jak przysłowiowe sardynki. 
– Musieliśmy stać zgnieceni i stłamszeni w korytarzu, nie było żadnej mowy o jakiejkolwiek przestrzeni. Dlatego trochę jak z komedii Barei brzmiał komunikat, by udawać się do wagonu Warsu w celu otrzymania poczęstunku. A jakbym miał się do niego dostać? 
– pyta retorycznie rozgoryczony zabrzanin?

Nasz Czytelnik zapłacił właścicielowi linii Intercity za komfortowe dotarcie do stolicy w czasie 2 godz. 43 minut. W rzeczywistości jechał 4,5 godziny, w zdecydowanej większości czasu w skrajnie niekorzystnych warunkach. 
– Czy tak w dzisiejszych czasach powinno wyglądać rozwiązywania sytuacji kryzysowych w kolejnictwie. I to za nasze własne pieniądze? 
– pyta rozgoryczony mężczyzna.
O szczegółowe wyjaśnienia w tej sprawie redakcja zwróciła się do biura prasowego PKP Intercity w Warszawie. Zapytaliśmy m.in. o brak podstawienia rezerwowego pustego  składu i przede wszystkich o brak awaryjnego wyposażenia pomagającego ludziom starszym i mniej sprawnym na przesiadanie się z jednego składu do innego w tzw. „szczerym polu”. Niestety, zamiast odniesienia się do tych konkretnych pytań i spraw, w odpowiedzi otrzymaliśmy tylko lakoniczny komunikat, który w zasadzie nie poszerzył specjalnie naszej wiedzy wyniesionej z rozmowy z podróżnym:
 
„W trakcie jazdy pociągu EIP 4502 rel. Gliwice - Gdynia Główna doszło do uszkodzenia drzwi zewnętrznych pojazdu. Skład nie mógł kontynuować dalszej jazdy w kierunku Warszawy. Nikomu z podróżnych i załogi nic się nie stało. Pasażerowie zostali przelokowani do pociągu 41008 Comenius, zapewniającego najszybszą podróż do stacji Warszawa Wschodnia. W trakcie przemieszczania się pomiędzy składami nad bezpieczeństwem pasażerów czuwały drużyny konduktorskie wspomnianych pociągów. Osoby udające się w dalszą drogę mogły skorzystać ze specjalnie sformowanego składu zastępczego, który został podstawiony na stacji Warszawa Wschodnia. Pasażerowie otrzymali także poczęstunki, zarówno na pokładzie Pendolino, jak i składu zastępczego z Warszawy Wschodniej do Gdyni. Szczegóły zdarzenia bada obecnie specjalna komisja m.in. z udziałem przedstawicieli przewoźnika oraz producenta taboru.” – odpisał Piotr Mazur z biura prasowego PKP Intercity.
 
Jak zaznaczył, podróżni mają prawo i możliwość złożenia reklamacji. Wniosek taki można złożyć w jednej z wyznaczonych do tego kas biletowych, znajdujących się na największych stacjach w kraju, za pośrednictwem poczty lub formularza na stronie intercity.pl.
 
Przemysław Jarasz
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe drogą do społecznej gospodarki rynkowej" - Piotr Duda
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: "Wierzynek" nie dla prezesa Wisły
Jak to trzeba uważać, kiedy wchodzi się w koszulce swojego klubu do lokalu, którego właścicielem jest prezes innego.
avatar
Jerzy
Bukowski

Opłatek to nie towar
Wigilijny opłatek to nie jest zwykły towar, powinien być pobłogosławiony.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Rozhisteryzowani sędziowie
Spora część polskich sędziów jawnie sprzeniewierza się swojemu powołaniu wygłaszając jednocześnie górnolotne i pompatyczne hasła, co ich całkowicie kompromituje.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.