loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
[Nasz cykl "Bohaterowie na dole. Mordercy na górze"] Cz. 3. Płużański: Druga powązkowska „Łączka”
Opublikowano dnia 09.11.2019 00:05
Prezentujemy trzecią część specjalnego cyklu portalu Tysol.pl o bohaterach i ich oprawcach, spoczywających obok siebie na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

screen YouTube
Kwatera „Ł”. Tu komuniści zrzucili potajemnie do bezimiennych dołów śmierci ok. 300 polskich patriotów zamordowanych w ubeckiej katowni przy ul. Rakowieckiej. Bestialski mord miał na zawsze pozostać tajemnicą. Aby bohaterowie tej prawdziwej Polski nigdy nie zostali odnalezieni, zbiorowe jamy grobowe zasypano warstwą ziemi. W III RP, po długiej walce udało się ich jednak wydobyć, a niektórych – mimo zniszczenia szczątków - zidentyfikować. Obok, często w okazałych grobowcach, spoczywają komunistyczni dygnitarze i mordercy. To Cmentarz Wojskowy na Powązkach w Warszawie. Tu łączy się historia bohaterów i ich oprawców.

Prócz tragicznego końca życia polskich antykomunistów powinniśmy przypominać ich niezwykłe życiorysy – życiorysy obywateli najpiękniejszego polskiego pokolenia: pokolenia II Rzeczypospolitej, dla którego triada: Bóg, Honor, Ojczyzna nie były pustymi sloganami, tylko wartościami, za które walczyli i byli gotowi oddać życie. Przedstawiam sylwetki bohaterów wyklętych przez komunę, a dla nas niezłomnych. W kolejnych odcinkach pokażę zdrajców polskiej sprawy, których groby także znajdują się na Powązkach Wojskowych. To nie tylko Aleja Zasłużonych z Bierutem, Gomułką i Świerczewskim, nie tylko szef stalinowskiej bezpieki Radkiewicz, brutalna „Luna” Brystiger, czy szef wojskowej junty Jaruzelski, ale zastępy czerwonych morderców w mundurach i togach, krwawych sędziów, prokuratorów, śledczych UB, funkcjonariuszy KBW, agentów, donosicieli...

Aresztowali też mamę

Do bezimiennych dołów śmierci na „Łączce” trafiło wielu żołnierzy wileńskiej Armii Krajowej. Mjr Zygmunt Szendzielarz, ps. „Łupaszka”, ppłk Antoni Olechnowicz, ps. „Pohorecki”, por. Aleksander Tomaszewski, ps. „Al”. O nich pisałem w ubiegłym tygodniu.

Oficerem wileńskiej AK był również por. Zygmunt Szymanowski, ps. „Jezierza”. Przed wojną absolwent Akademii Handlu Zagranicznego we Lwowie i Politechniki Lwowskiej. Uczestnik wojny obronnej 1939 r., bronił m.in. twierdzy Modlin. Dwukrotnie uciekał z niemieckiej niewoli. W latach 1942-1944 kierownik komórki wywiadowczej ZWZ-AK zajmującej się koleją.

We wrześniu 1944 r. aresztowany przez NKWD i skazany za działalność w AK na 10 lat pozbawienia wolności. W marcu 1945 r. znów udało mu się uciec. Dzięki niemu Ośrodek Mobilizacyjny Wileńskiego Okręgu AK utrzymywał kontakt z polskim rządem w Londynie. Ukrywał się, aresztowany w Szklarskiej Porębie.

Zygmunta Barańska, córka Zygmunta Szymanowskiego: „W trakcie śledztwa był bity i torturowany. O tych sprawach przez lata nic z siostrami nie wiedziałyśmy, a mama nie chciała o nich mówić. Mama, która niestety też siedziała w więzieniu, i to prawie 6 lat, m.in. za współpracę z tatą, zawsze podkreślała, że ojciec był bardzo inteligentnym, oczytanym i zrównoważonym człowiekiem. Bardzo dobrze znał niemiecki, był bardzo elegancki. Mama była młodsza od niego o 10 lat, trafiła do więzienia mokotowskiego, gdy miała 28 lat i była w ciąży z trzecim dzieckiem. Pobyt w więzieniu był dla niej gehenną. Mama wróciła z gruźlicą do domu, nie mogła dostać pracy, a miała na utrzymaniu troje dzieci”.

Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu por. Zygmunt Szymanowski został skazany na karę śmierci (i tym razem przewodniczył morderca sądowy mjr Mieczysław Widaj), i stracony na Mokotowie 31 V 1950 r. Miał 40 lat. Przy jego szczątkach - co jest wyjątkiem – odnaleziono kawałek szczoteczki do zębów i grzebień.

W domu o tym nie mówiono

Kolejnym porucznikiem wileńskiej AK był Stefan Głowacki, ps. „Smuga”. Żołnierz zawodowy II RP, w wojnie obronnej walczył w okolicach Augustowa i Suwałk. Dowódca podrejonu AK w Wilnie. W kwietniu 1945 r. jako repatriant przyjechał do Wrocławia, gdzie związał się z ppłk Olechnowiczem. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 13 VI 1949 r. Miał 46 lat.

Hanna Planda, córka Stefana Głowackiego, wspomina, że ojciec współpracował też z Aleksandrem Tomaszewskim, z którym został znaleziony potem w jednym dole na „Łączce”: „Mama po 8 latach dowiedziała się po raz pierwszy, że tata nie żyje. Pamiętam ze swoich dziecinnych lat, że mama z babcią siadały przy radiu, gdy czytane były listy emigrantów wracających ze Związku Sowieckiego. Łudziły się, że być może tatę również wywieziono gdzieś na Syberię. 1957 r. rozwiał te złudzenia. Mama miała problemy, bo nigdzie nie mogła dostać pracy. Skończyła technikum księgarskie i pracowała później jako kierownik księgarni. Wiem, że w domu głośno nie mówiło się o tym, co się z ojcem stało. Ojciec miał po wojnie możliwość wyjechania z kraju. Już nawet miał załatwione miejsce na statku do Anglii, czy innego kraju. Nie zgodził się jednak na wyjazd z Polski, nie chciał zostawić mamy samej z maleńkimi dziećmi”.

Morderca Pileckiego

Żołnierze Niezłomni byli potajemnie grzebani także w innych częściach Powązek Wojskowych, m.in. w kwaterach F i E. Szacuje się, że w tamtejszych dołach śmierci – określanych jako druga powązkowska „Łączka” - spoczywa ponad 150 polskich bohaterów. A nad nimi stalinowscy zbrodniarze, komunistyczna generalicja, w tym ci, którzy wprowadzali w Polsce stan wojenny, członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego.

Tu przedstawię życiorysy wybranych czerwonych kacyków, którzy cały czas są chowani na górze.

Pierwszy to płk Józef Badecki (zmarł w 1982 r.). Krwawy stalinowski sędzia wojskowy, przed wojną absolwent prawa na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie. We wrześniu 1939 r. dowodził plutonem w batalionie marszowym 5 Pułku Strzelców Podhalańskich, następnie nauczyciel i aplikant adwokacki w Lublinie i Przemyślu.

Po wejściu Sowietów zgłosił się do LWP i piął się po szczeblach kariery. W latach 1948-1949 zastępca szefa Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie. Orzekł co najmniej 29 kar śmierci wobec polskich patriotów, m. in. w listopadzie 1948 r. wobec słynnego cichociemnego mjr Hieronima Dekutowskiego „Zapory”.

„Byliśmy dla niego morituri...”

Współoskarżony Władysław Siła-Nowicki, inspektor Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość na Lubelszczyźnie, wspominał: „przewodniczący składu Józef Badecki znany jest z bardzo uprzejmego prowadzenia rozpraw i bardzo surowych wyroków. Istotnie, sędzia Badecki, zimny morderca był cały czas bardzo grzeczny. Od początku zresztą wszyscy byliśmy dla niego morituri...”. Zwłoki zamordowanego 7 marca 1949 r. „Zapory” odnaleziono latem 2012 r. na warszawskiej „Łączce”.

W marcu 1948 r. przed stołecznym WSR skazał na śmierć rtm. Witolda Pileckiego i jego współpracowników: Tadeusza Płużańskiego (mojego Ojca) i Marię Szelągowską. 25 maja 1948 r. rotmistrz Pilecki został zamordowany strzałem w tył głowy w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Do dziś szczątki rotmistrza są identyfikowane…

CDN

Tadeusz Płużański





Grób mordercy rtm. Pileckiego Józefa Badeckiego

 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Ryszard
Czarnecki

Kenia czyli 1,6 miliona ludzi z wirusem HIV
Tutaj na tym alternatywnym szczycie rozmawiałem z taką amerykańską działaczką pro-life Sharon Slater autorką książki „.Stand for the Family ”. W tej książce cytuje ona bardzo ciekawe dane, dotyczą one także Polski. Polska jest krajem „numer jeden” w Europie, pod względem procentowym który uznaje, że naturalnym miejscem dla dzieci jest rodzina – i to rodzina z ojcem i matką. 95% Polaków, podkreślam 95% Polaków uważa, że to jest rzecz naturalna. Jesteśmy pod tym względem rekordzistami w Europie.
avatar
Jacek
Matysiak

Jacek Matysiak: Impeachment, globalistyczni fanatycy kontra Trump
Trzeba przyznać, że dzięki Trumpowi ważne zmiany zachodzą w sądownictwie, gdzie Trump mianuje wielu sędziów, którzy pozostaną tam kiedy jego już nie będzie, pozwoli to na przywrócenie pewnej równowagi między lewicą, a prawicą w US. W swojej kampanii prezydenckiej Trump zapowiadał zakończenie bezsensownych, kosztownych wojen. W takim Afganistanie po 18 latach interwencji Talibowie są z każdym rokiem silniejsi, a biznes eksportu opium kwitnie w bezpiecznym cieniu amerykańskich żołnierzy. Można powiedzieć, że Trump chce dowieść, że US może utrzymywać stosunki dyplomatyczne z innymi krajami bez konieczności okupacji...
avatar
Kamil
Grover

Kamil Grover: Targowicka Fala dotarła za ocean - czyli o wystąpieniu Bolka w Kongresie USA
Amerykańscy obserwatorzy polityczni doskonale wiedzą, że w Polsce toczy się wojna ideologiczna i kulturowa niezwykle zbliżona do tej jaka rozgrywa się w Stanach. Wiedzą, że Trumpowi i jego zapleczu chodzi o przebudzenie i odrodzenie narodowe, o powrót do wartośći/etosu Ameryki, który zagwarantował wielkość tego kraju (sprawdzona etyka, patriotyzm i wiara) oraz że formacja PISowska walczy o to samo w Polsce

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.