loading
Proszę czekać...
[Tylko u nas] Waldemar Biniecki: Jest nas 60 milionów
Opublikowano dnia 09.10.2019 20:50
Piszę ten felieton w pendolino relacji Kraków – Warszawa Centralna, aby potem przez Helsinki dostać się do Chicago i stamtąd wrócić do Kansas. Byłem Na II Światowym Forum Mediów Polonijnych w Krakowie. Pewnie zapytacie: „Po co tam pojechałem?”. Wyjaśniam pospiesznie, że powody były zasadniczo dwa.

screen YouTube
yPierwszy z nich to wesprzeć kampanię medialną Stowarzyszenia Wspólnoty Polskiej: „Jest nas 60 milionów”, którą przedstawiał Prezes Dariusz Piotr Bonisławski. Istotą jej jest budowanie mostów pomiędzy Polonią i Polakami mieszkającymi za granicą a Polakami w Polsce. Kampania pod patronatem Senatu RP została zapoczątkowana przez media publiczne kilka tygodni temu, a w Krakowie została zaproponowana mediom polonijnym. Ostatnie badania, czy to Instytutu Polonika z Warszawy, czy innych instytucji, zajmujących się Polonią pokazują niewielką wiedzę w Polsce na temat polskiej diaspory. Upowszechnianie polskości i wiedzy o polskości za granicą jest więc strategiczne dla polskiej racji stanu. Miejmy nadzieję, że temat ten zagości częściej w polskich mediach i ułatwi kontakty pomiędzy nimi. Drugim powodem, dla którego pojechałem do Krakowa, było odświeżenie kontaktów z dziennikarzami polonijnymi z wielu krajów i pozyskanie nowych. Musimy sobie zdać z tego sprawę, że polska diaspora posiada media w takich krajach jak Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Kanada, Argentyna, Brazylia, Francja, Niemcy, Szwecja, Dania, Austria, Grecja Turcja, Mołdawia, Rosja, Ukraina, Litwa, Łotwa, Kazachstan czy Australia. Ważne jest więc, aby w sposób ponadpartyjny umieć wznieść się ponad podziałami, jak to zrobił Pan Bonisławski i tworzyć projekty nie dla PiS-u ani dla PO lub SLD, tylko dla Polski. Potencjał mediów polonijnych jest ogromny, a wojna polsko-polska kiedyś się skończy, więc poszukiwanie platform porozumienia i umiejętność znajdowania kanałów komunikacyjnych pomiędzy polskimi środowiskami jest wręcz niezbędna. Ważna jest też profesjonalizacja polonijnych mediów, zainteresowanie się ich polityką, aby pomóc lokalnym przedstawicielom polonijnym w udziale w życiu politycznym danego kraju. Trzeba być ślepcem, aby nie zauważyć budzenia się polskiego żywiołu na Litwie, gdzie mamy 2 polskich przedstawicieli w samym rządzie, w Wielkiej Brytanii, gdzie mamy polskich przedstawicieli w brytyjskim parlamencie, czy polskich kandydatów w wyborach austriackich, amerykańskich i w wielu innych krajach. Tak więc kiszczakowska teza, że Polonia nie powinna zajmować się polityką, zaczyna odchodzić do lamusa historii, a Ci, którzy ją ciągle lansują, dalej błądzą w oparach absurdu, który sami tworzą. Kwestią, którą chciałbym mocno podkreślić, jest biznes. Przysłuchiwałem się ze zdumieniem, że tylko kultura jest godna upowszechniania w mediach polonijnych. Moim zdaniem, warunkiem rozwoju tych mediów jest ich dwujęzyczność, polegająca nie tylko na docieraniu do polskojęzycznych odbiorców. Podstawową zaletą mediów polonijnych jest ich usytuowanie w strategicznych krajach dla Polski. Po prostu istnieje tam infrastruktura, propolski czynnik ludzki w postaci dziennikarzy i zagraniczny odbiorca łaknący obiektywnych informacji o Polsce, o tym, co się w niej naprawdę dzieje, jaki jest jej rzeczywisty obraz, czy warto tam pojechać i zainwestować swoje pieniądze.

Waldemar Biniecki
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Adam Andruszkiewicz [K'15]: Głosowałem w obronie ministra Macierewicza i już tłumaczę dlaczego
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy bukowski: Wielkie wyzwanie dla Budki
Nikt rozsądny nie oczekuje od Borysa Budki sformułowania rzucającego na kolana nowego programu, ponieważ siłą i zarazem słabością PO jest właśnie brak wyrazistości.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Rosja: zmiana premiera i brak zmian w polityce zagranicznej i wewnętrznej
Polecam lekturę zapisu mojego radiowego wywiadu, którego udzieliłem ze studia PE w Strasburgu - PR 24. Rozmowę ze mną przeprowadził red. Antoni Opaliński.
avatar
Jacek
Matysiak

Jacek Matysiak: Putin miał ryknąć, ale skończyło się na kichnięciu...
Wydaje się, że Putin przemawiając w Yad Vashem ostro i rewizjonistycznie zaatakował Stalina ubolewając, że współpracownicy Hitlera (ewidentnie Pakt Hitler Stalin) byli często gorsi od Niemców. Dobrze, że wziął się mołodiec za historię może wreszcie doczyta się PRAWDY! Pojawiają się też niewygodne pytania w stosunku do naszych starszych braci z prezydenckiego banku krwiodawstwa. Jeśli w armiach Hitlera (w tym we wrześniu 1939 r.) walczyło ok. 150,000 niemieckich Żydów, to kto powinien zapłacić rodzinom ofiar za ich niewątpliwie zbrodnicze czyny?

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.