loading
Proszę czekać...
Ryszard Czarnecki: Polityczne scenariusze po wyborach europejskich
Opublikowano dnia 10.05.2019 19:20
Wyniki wyborów w kolejnych krajach i to zarówno starej Unii, jak i nowej Unii wskazują, że coraz więcej narodów na Starym Kontynencie ma dosyć unijnego establishmentu i chce uważniej patrzeć na ręce unijnym instytucjom.

screen yt

Wyborcy w Polsce jako jedyni w Unii Europejskiej nie wpuścili lewicy do parlamentu, Węgrzy spowodowali, że trzy razy z rzędu triumfował eurorea-listyczny Fidesz. Wyborcy w Czechach zdecydowali, że eurorealiści od premiera Andreja Babisza (choć formalnie członkowie międzynarodówki liberałów) odsunęli od władzy znacznie bardziej euroentuzjastycznych socjalistów. We Włoszech ster rządów przejęły dwie partie stricte eurosceptyczne, w Słowenii wygrała eurorealistyczna prawica, choć nie z taką przewagą, aby stworzyć rząd. Wyborcy w Holandii, którzy przesądzili o zwycięstwie liberałów – euroentuzjastyczny wilk nagle w kampanii przebrał się w owczą skórę eurorealizmu, aby nie dać się zdystansować antyunijnej i antyimigracyjnej partii Gerta Wildersa. Henryk IV Burbon rzekł, że „Paryż wart jest mszy”, a holenderski premier Mark Rutte uznał, że ponowne zdobycie Hagi – do wyborów przystępował jako urzędujący szef rządu – warte jest zagrania na dwóch frontach: eurorealistycznym (by nie powiedzieć więcej) oraz na drugim – bardzo sceptycznym wobec imigrantów.

Europejskie elity i zimny prysznic eurorealizmu

Ten sam manewr zastosował później w Austrii najmłodszy szef MSZ w Europie Christian Kurtz i dzięki temu stał się najmłodszym premierem na Starym Kontynencie. Jego Austriacka Partia Ludowa, bądź co bądź członek chadeckiej międzynarodówki, raptownie zaczęła bębnić w tarabany antyimigracyjne i eurorealistyczne. Skutecznie. Ba, austriaccy wyborcy (szczególnie ci młodsi) mocno poparli Wolnościową Partię Austrii Heinza-Christiana Strachego, którego stosunek do unijnej polityki był jeszcze bardziej negatywny – o jego usprawiedliwianiu trzeciej Rzeszy i naprawdę ostrej polityce antyimigracyjnej nie wspomnę. Jeżeli ktoś by pomyślał, że tym samym spalił się w oczach establishmentu i zamknął sobie drogę na salony, to się bardzo myli. Wolnościowcy Strachego zostali bowiem zaproszeni do rządu Kurza. I jakoś austriackiej chadecji i 31-letniemu wówczas jej liderowi nie spadł włos z głowy, nikt z tego powodu nie zrobił debaty w Parlamencie Europejskim, nikt medialnie z tego tytułu nie wieszał psów i fałszywie nie rozdzierał szat.

We Francji co prawda wygrał liberał Macron, który wcześniej chodził w garniturze czerwonej burżuazji, ale eurosceptycy od Marine Le Pen osiągnęli najlepszy wynik w historii. Teraz są na pierwszym lub drugim miejscu w sondażach przed wyborami europejskimi, choć ich sondażowe poparcie osłabił nieco – paradoksalnie lub nie – ruch żółtych kamizelek.

Wreszcie Hiszpania, w której prawicowa, chrześcijańska, antyaborcyjna, antyimigracyjna partia VOX Santiago Abascala najpierw z przytupem weszła do parlamentu regionalnego Andaluzji, a teraz idzie po co najmniej sześć mandatów w europarlamencie (na całe Królestwo Hiszpanii do tej pory przypadały 54 mandaty, a po brexicie ma ich być 59).

Europarlamentarna układanka po 2 lipca 2019 r.

Stąd też oczekiwania, że wybory w Dniu Matki, czyli w ostatnią niedzielę maja, mogą zmienić geografię polityczną Unii Europejskiej, są w dużej mierze uzasadnione.

Wybory do parlamentu w Brukseli i Strasburgu rozpoczną się w niektórych krajach 23 maja w czwartek, a zakończą trzy dni później, ale europarlament ukonstytuuje się tradycyjnie dopiero w lipcu.

O jakiej większości możemy mówić? W grę wchodzą trzy scenariusze.

Scenariusz numer 1: eurorealiści w przymierzu z eurosceptykami, tradycjonalistami i nawet euronegatywistami uzyskują niewielką większość. Byłby to pierwszy taki przypadek w historii Parlamentu Europejskiego. A przypomnijmy, że w tym roku mija czterdzieści lat od chwili, gdy po raz pierwszy członkowie europarlamentu zostali wybrani w normalnych wyborach w krajach członkowskich wtedy jeszcze Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) – wcześniej składał się on po prostu z przedstawicieli poszczególnych parlamentów narodowych. To zresztą przewaga PE nad Komisją Europejską, która działa, nie mając przecież demokratycznego mandatu. Scenariusz eurorealistycznej większości uważam za najmniej prawdopodobny, chociaż całkowicie nie można go odrzucać. Mimo że eurorealiści będą czarnym koniem wyborów europejskich 26 maja A.D. 2019, chociaż znacznie powiększą liczbę szabel w Brukseli i Strasburgu, to stworzenie przez nich funkcjonującej, stabilnej większości może okazać się niełatwe.

Scenariusz numer 2 to przejęcie władzy w PE przez tęczową koalicję – od chadeków, czyli Europejskiej Partii Ludowej poczynając, przez socjalistów, liberałów aż po komunistów i Zielonych. Swoiste odtworzenie dotychczasowej wielkiej koalicji w europarlamencie, czyli tego, co w Niemczech praktykowane jest od lat jako Grosse Koalitzion, jest wręcz niemożliwe: głosów chadeków i socjalistów będzie po prostu zdecydowanie za mało. Skądinąd przez długi czas wielka koalicja była normą w Austrii i Luksemburgu. Ten scenariusz teraz w Brukseli/Strasburgu jest wręcz mission impossible.

Ale nawet biorąc pod uwagę hipotetyczną koalicję trzech, czyli EPL plus socjaliści plus liberałowie, to też może na taki „trójkąt” zabraknąć mandatów. To z kolei może oznaczać antyprawicową koalicję na zasadzie „kupą, mości panowie”. Byłoby to takie eurofederalistyczne „pospolite ruszenie”. A ponieważ zgodnie z teorią marksizmu i leninizmu walka klasowa zaostrza się w miarę przebiegu rewolucji, to taka koalicja, mając jako jedyne spoiwo niechęć do prawicy i eurorealizmu (eurosceptycyzmu), uczyniłaby Parlament Europejski niewiele mniej (?) zideologizowanym niż teraz.

PE: realny kompromis czy krucjata ideologiczna?

Scenariusz numer 3: nowy Parlament Europejski jest, jeśli chodzi o władzę, reprezentatywny dla wszystkich większych europejskich nurtów politycznych. To znaczy, że w prezydium PE (przewodniczący i 14 wiceprzewodniczących oraz pięciu kwestorów, czyli, powiedzmy, skarbników, ale bez prawa głosu) będą przedstawiciele różnych, ale wszystkich (sic!) opcji. Zatem chwilowa większość nie przegłosowuje chwilowej mniejszości. Co więcej, oznaczać to może powrót do źródeł, czyli do czasów, kiedy EWG i UE podejmowały decyzje, może w wolniejszym procesie decyzyjnym, ale z prawem weta. W praktyce oznaczało to cierpliwe budowanie konsensusu państw członkowskich, obojętnie czy było ich sześć (1959–1973), czy też dziewięć (1973–1981), dziesięć (1981–1986) czy dwanaście (1986–1995) i wreszcie piętnaście (1995–2004).

Czy taki scenariusz realnego kompromisu i podziału władzy w PE między wszystkie (!) frakcje jest możliwy? Tak, jest prawdopodobny. Na pewno bardziej niż ten pierwszy z wyraźną większością realistyczną. I chyba mniej prawdopodobny niż ten drugi z ideologicznie zawziętą większością.

*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (25.03.2019)

 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Adam Andruszkiewicz [K'15]: Głosowałem w obronie ministra Macierewicza i już tłumaczę dlaczego
Blogi
avatar
Ryszard
Czarnecki

Instynkt samozachowawczy: zwierzęta go mają - politycy nie zawsze...
Polecam lekturę zapisu telewizyjnego wywiadu, jakiego udzieliłem red. Emilii Pobłockiej z TV „Republika” - tuż po „dealu” między Londynem a Brukselą ws. warunków Brexitu, a przed jego odrzuceniem przez Izbę Gmin.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Sadzenie lipy
Określenie „sadzić lipę” ma w naszym języku dosyć pejoratywne znaczenie.
avatar
Prawy
Sierpowy Mikroblog

Dramat powyborczy
Kiedy opozycja przerżnęła kolejne wybory do Sejmu bardzo się ucieszyła, że dzięki paktowi senackiemu może blokować Sejm.\nTymczasem zaistniało kilka okoliczności które zaczęły burzyć poczucie radości. Tak bardzo zburzyły że pewnemu politykowi pomyliła się rola parlamentarzysty z rolą ojca chrzestnego. A na dokładkę dziś zostały wniesione do sądu protesty wyborcze z kilku okręgów. Przedstawienie dopiero się rozpoczyna, aktorzy już trenują swe kwestie. Kurtyna w górę!

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.