loading
Proszę czekać...
[Tylko u nas] Monika Lewczuk dla Tysol.pl: "Mam muzyczny plan, który staram się realizować"
Opublikowano dnia 25.03.2019 19:50
Spełniam się i jestem zadowolona z miejsca, w którym jestem, ale wciąż jest przede mną bardzo wiele wyzwań – mówi Monika Lewczuk, wokalistka w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem.

Materiały prasowe
– Wyobrażasz sobie życie bez muzyki?
– Nie wyobrażam i nawet nie chce wyobrażać (śmiech).


– Jesteś zadowolona z miejsca, w którym obecnie się znajdujesz, czegoś Ci brakuje, jesteś spełniona zawodowo?
– Myślę, że gdybym uznała, że jestem spełniona zawodowo, mogłabym od razu zacząć szukać innego zajęcia. Spełniam się i jestem zadowolona z miejsca, w którym jestem, ale wciąż jest przede mną bardzo wiele wyzwań.



 
 – Były momenty w twoim życiu kiedy coś lub ktoś ciebie ograniczało?
– Nie chciałabym mówić, że ktoś mnie ograniczał, bo staram się zawsze brać 100% odpowiedzialność za swoje decyzje. Natomiast na pewno były momenty, kiedy czułam, że muszę coś zmienić, by móc pójść dalej, by móc się rozwijać. 
 
 
– Potrafisz toczyć wojny o swoje racje?
– Chyba mam sporo szczęścia, bo nie muszę toczyć z nikim wojen o swoje racje. Szanuję ludzi z którymi mam kontakt, a oni myślę, że szanują mnie i moją opinię, więc rozmawiamy zawsze na partnerskich zasadach. 

 
– Singiel "Z Tobą Lub Bez Ciebie" zapowiada Twoją najnowszą płytę. Czym ona się będzie różnić od Twoich poprzednich dokonań?
– Pierwszą główną różnicą będzie to, że płyta będzie dwujęzyczna. Drugą, że współpracowało przy niej znacznie więcej osób, niż przy pierwszej - osób z wielu różnych zakątków świata, więc wymiana inspiracji i doświadczeń była czymś niesamowicie inspirującym i ekscytującym. 
 
 
– "Z Tobą Lub Bez Ciebie" ma zamiar podbić polskie kluby i dyskoteki. Skąd taka zmiana stylistyczna w Twojej twórczości?
– Nie wiem, skąd takie stwierdzenie, że piosenka ma podbić dyskoteki (śmiech). Piosenka jest dedykowana wszystkim osobom, które lubią nowoczesną muzykę, natomiast tekst przede wszystkim ma dodawać skrzydeł i pewności siebie kobietom, ale też wszystkim osobom, które poczuły, że utknęły w jakimś martwym miejscu. 



 
– Zdarzały się sugestie, żebyś zmieniła swój wizerunek dla potrzeb rynkowych? 
– Odkąd mam kontrakt w wytwórni i pracuję ze swoim menagementem, nigdy nie pojawiły się takie sugestie. Każda potrzeba zmiany wizerunku wynikała ze mnie i była dla mnie czymś naturalnym. 
 
– Czy masz ciągle w głowie jakiś plan?
– Rozumiem, że jest to nawiązanie do tekstu piosenki #tamtam (śmiech). Tak - cały czas mam muzyczny plan, który staram się realizować. 



– Za produkcję twojego najnowszego utworu odpowiada Coco, rumuński producent. W jakich okolicznościach się zapoznaliście?
– Z COCO poznaliśmy się podczas międzynarodowego campu muzycznego, który co roku organizuje moja wytwórnia we współpracy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Zaiksem. Pracowaliśmy przez jeden dzień razem z Patrykiem Kumorem i od razu złapaliśmy ze sobą bardzo fajną energię i porozumienie. 
 
– Ze względu na współpracę z Constantinem Bodea planujesz podbić rumuński i mołdawski rynek muzyczny?
– Nie myślałam o tym (śmiech). Piosenka z Coco była raczej jednorazową współpracą. 
 
–Jesteś współkompozytorką i współautorką tekstów. Kiedy nadejdzie moment, że z tego pytania usunę przedrostek współ?
–Lubię pracować z innymi osobami i jak na razie nie mam potrzeby by to zmieniać. Zawsze ekscytuje mnie możliwość wymiany energii, która pojawia się podczas takich wspólnych sesji muzycznych. 
 
Rozmawiał: Bartosz Boruciak
/k






 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Prawy
Sierpowy Mikroblog

PiS jak dobry wujek
Polityka jest nieprzewidywalna, a po wynikach wyborów do Euro parlamentu z 26 maja wiemy również, że wyborcy potrafią zaszokować. Albowiem, któż by się spodziewał tak wysokiej frekwencji i tak wysokiej wygranej Prawa i Sprawiedliwości?
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: Pięciu Mohikanów i „Parszywa dwunastka”
Poszły konie po brukselskim betonie. Na trzecim piętrze skrzydła budynku Parlamentu Europejskiego, którego patronem jest węgierski premier Jozsef Antall (skądinąd przyjaciel Polaków), kłębi się tłum nowo wybranych posłów, którzy w siedmiu różnych punktach załatwiają formalności związane ze swoją pięcioletnią pracą w tej instytucji. Ja spędziłem tutaj ze 130 minut przed przerwą obiadową i z pół godzinki po niej, choć ci „starzy-nowi” mieli załatwiać sprawy szybciej niż „nowi-nowi”.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Wyliniały lis
Nie jest to już polityk tryskający energią, zarażający optymizmem i prowadzący swoje ugrupowanie od zwycięstwa do zwycięstwa.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.