loading
Proszę czekać...
Świadectwo amb. Magierowskiego w Jerusalem Post: Co powiedziałyby moje babcie nt. "polskiego udziału"
Opublikowano dnia 26.02.2019 09:18
Marek Magierowski, ambasador Polski w Izraelu na łamach „The Jerusalem Post” napisał przejmujący artykuł przedstawiający historię swojej rodziny. Poniżej prezentujemy przetłumaczone fragmenty tekstu.

YT, print screen

Znam historie moich babć. Maria, mieszkała w małej wiosce we wschodniej Polsce, obecnie należącej do Ukrainy. Przeżyła wojnę, ale po tym, jak Polska została zdradzona na konferencji w Jałcie i sprzedana Sowietom, została repatriowana do tak zwanych "ziem odzyskanych". Jej rodzina została wykorzeniona, straciła własność i część swojej tożsamości. Niemniej jednak moja babcia pozostała wesołą i radosną aż do jej ostatnich dni.
(...)
Moja druga babcia, Henryka, była bardziej powściągliwa. Stała się sierotą w czasie wojny w wieku 13 lat i musiała sama wychować swoją czteroletnią siostrę.
(...)
Babcia mojej żony Ireny została wdową w czerwcu 1944 r. Jej mąż był żołnierzem w polskiej podziemnej Armii Krajowej. Został rozstrzelany przez Niemców w 1944 r. Wraz z około 100 mieszkańcami wsi, jako odwet za operację dywersyjną przeprowadzoną przez oddział AK (wysadzili pociąg z niemiecką bronią na stacji kolejowej). Irena została z dwoma małymi chłopcami w wieku siedmiu i dwóch lat. Nigdy nie wyszła ponownie za mąż. I nigdy nie odwiedzała grobu jej męża. Nikt nie wie, gdzie dokładnie mężczyźni zostali zabici i pochowani .
(...)
TRZY kobiety miały co najmniej dwa wspólne cechy - nie były szczególnie zainteresowane opowiadaniem swoich wojennych historii. Prawdopodobnie przeżyły za dużo traumy. A w rzadkich okazjach wspominały horror okupacji niemieckiej, nigdy nie używali słowa "naziści". Przypuszczam, że nie znały tego terminu.
(...)
Powraca do mnie, nieprzyjemna myśl, której nie mogę się pozbyć. Co powiedziałyby moje babcie, gdyby żyły i usłyszały te oburzające uwagi na temat "polskiego współudziału" w ludobójstwie zorganizowanym i popełnionym przez Wehrmacht, Waffen-SS, Gestapo?
(...)
Moje babcie nigdy nie były mściwe. Nigdy nie wymagały przeprosin ani rekompensaty za to, co Niemcy zrobili im i ich rodzinom. Umarły w pokoju.
(...)
Kiedy usłyszałem niesławny cytat o "polskim mleku", nie byłem wściekły, nawet nie zdenerwowany. Było mi smutno. Miałem gorzkie uczucie, że wszystkie moje wysiłki zmierzające do pojednania i lepszego zrozumienia między naszymi narodami zostały spuszczone w błoto w trzy sekundy. Od kiedy przybyłem do Izraela siedem miesięcy temu, wielokrotnie mówiłem i pisałem o naszej wspólnej historii, nie ukrywając żadnych niejasnych rozdziałów ani żadnych zbrodni popełnionych przez moich rodaków przeciwko Żydom. I nigdy nie oczekiwałem przebaczenia. Spodziewałem się uczciwej, ale uczciwej debaty. Ta debata jeszcze się nie rozpoczęła.



Źródło: Jerusalem Post
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

P. Jarasz: Pospolite ruszenie serc. Tysiące osób złożyło się na ratowanie śmiertelnie chorego chłopca
Sytuacja była naprawdę dramatyczna, więc rzesze internautów ruszyły w społecznej akcji na finansowy ratunek 9-letniemu zaledwie Bartusiowi Hąbkowi z Zabrza. Dziecko walczy o życie ze śmiertelną chorobą, gdyż glejak - guz w jego głowie z każdą godziną się rozrastał i czynił kolejne spustoszenia w organizmie małego zabrzanina. Lekarze z niemieckiej kliniki w Tubingen zgodzili się podjąć próby niezwykle skomplikowanej i niestety kosztownej operacji. To była jedyna szansa na dalsze leczenie i życie dzielnego wojownika! W publiczną zbiórkę organizowaną na portalu www.siepomaga.pl zaangażowało się w ciągu zaledwie tygodnia aż 5100 osób, wpłacając ponad 280 tysięcy złotych. Wielu zabrzan na licznych grupach społecznościowych w Internecie rozpropagowywało tę zbiórkę. Nadto znajomi, przyjaciele i rodzice dzieci z klasy Bartka w SP 14 w Zabrzu organizowali liczne i różne przedsięwzięcia, w tym bazarki i warsztaty. Wczoraj chłopczyk przeszedł już tę niezwykle skomplikowaną operację i powoli wraca do zdrowia.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Polityczni wędrownicy
Trzeba dobrze zapamiętać nazwiska cyników usiłujących uchodzić za ludzi honoru, którego są całkowicie pozbawieni, aby na nich nie zagłosować 13 października
avatar
Marcin
Brixen

Marcin Brixen: Suwaczki
Do dramatycznych, mrożących krew w żyłach, mocz w nerkach i żółć w woreczku doszło, kiedy siostra Łukaszka wraz ze swoim chłopakiem wracała z koncertu. Koncert miał miejsce w Osiedlowym Domu Kultury i występowała na nim młodzieżowa piosenkarka Garretam.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.