loading
Proszę czekać...
[Tylko u nas] Radomski Czerwiec. Ministrant ks. Kotlarza opowiada o jego męczeństwie: "Bili go po cichu"
Opublikowano dnia 25.06.2019 00:12
– Ksiądz mi powiedział: „Widzisz, lecą bomby i spadają, o patrz, w moje plecy trafiają”. I zrzucił energicznie sutannę, pokazał te plecy, które były sine, zbite, takie czarne. Poszedłem potem do taty i mówiłem, że przecież bomby lecą w Wietnamie, a nie u nas w kościele. Nie rozumiałem, co się wtedy wydarzyło – opowiada Tomasz Świtka, ministrant i uczeń księdza Romana Kotlarza, w rozmowie z Robertem Wąsikiem.

Fot. arch. Kurii Diecezji Radomskiej
Śmierć ks. Kotlarza związana jest z wydarzeniami radomskiego Czerwca ’76. 25 czerwca w Radomiu z powodu drastycznych podwyżek cen żywności rozpoczęły się strajki i doszło do zamieszek. Ks. Roman dołączył do protestujących i ze schodów kościoła pw. Świętej Trójcy pobłogosławił ich. Później w kazaniach bronił uwięzionych robotników. Za tę postawę przyszło mu słono zapłacić: był wzywany na przesłuchania i dotkliwie bity przez tzw. nieznanych sprawców. W wyniku szykan i pobicia 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia NMP, zasłabł podczas sprawowania Mszy św. Trafił do szpitala, gdzie po trzech dniach zmarł.
 

Znałem go już jako kilkuletnie dziecko. Gdy zmarł, nie miałem nawet 17 lat. Był otwarty, łatwo się z nim rozmawiało, chciało się go słuchać, był dobrym nauczycielem i wychowawcą. Dziś powiedzielibyśmy o nim, że to „swój człowiek”. Był autorytetem, miał posłuch, chociaż też jako ministranci potrafiliśmy go zdenerwować


- mówi w rozmowie z "TS" Tomasz Świtka. 
 

Religii wtedy nie było w szkole, więc uczyliśmy się jej na plebanii. Dawał różne ćwiczenia, organizował wycieczki, wyjazdy, pielgrzymki, kupił nam piłkę. Pierwszą, taką prawdziwą, w czarne sześciokąty, taką, jaką Liverpool grał z Górnikiem Zabrze. Mówił: „Grajcie, grajcie, byle was noc nie zastała”. Był dla nas autorytetem, wychowawcą, nauczycielem z prawdziwego zdarzenia 


- podkreśla. Zapytany, czy ministranci widzieli ślady pobicia na jego ciele, odpowiada:
 

Raczej nie, z tym widzeniem bywało różnie. To nie jest tak, że miał podbite oko czy rozbity łuk brwiowy. (...) Pobicia UB to nie były walki jak kibiców czy nawet protestujących, ale robiono to po cichu. A ksiądz był bity, bo widziałem jego pobite plecy, jednak nie bardzo dzielił się tymi rzeczami. Mówił mojemu tacie: „Cóż mi mogą zrobić? Wy macie rodziny, dzieci, żony. A mnie co mogą zrobić?”. 


- opowiada. Wspomina, że ks. Kotlarz żył bardzo blisko parafian.
 

Znał wszystkich, od małego do dużego, od kołyski do deski grobowej. Kiedy zostały ogłoszone podwyżki, to ksiądz powiedział do mojego taty, że może Śląsk, Gdańsk czy Warszawa to wytrzyma, ale ten biedny Radom nie. I te słowa były prorocze. Trochę mnie ściska w gardle, nie jest mi łatwo. Wiele jest tych historii


- dodaje. Opowiedział także o śmierci księdza Romana.
 

To było 15 sierpnia, w święto Matki Bożej Zielnej, w parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Pelagowie-Trablicach, w której ks. Kotlarz posługiwał już 15 lat. Nie byłem na tej mszy, ale parę dni wcześniej przyszedłem służyć. Przed eucharystią spotkałem go, zeszliśmy do przybudówki, w której nauczał religii. Powiedział mi: „Widzisz, lecą bomby i spadają, o patrz, w moje plecy trafiają”. I zrzucił energicznie sutannę, pokazał te plecy, które były sine, zbite, takie czarne. Poszedłem potem do taty i mówiłem, że przecież bomby lecą w Wietnamie, a nie u nas w kościele. Nie rozumiałem, co się wtedy wydarzyło. No i dwa tygodnie po tym była ta ostatnia msza, gdzie się przewrócił i upadł. Zdążył tylko powiedzieć: „Matko, ratuj”. Upadł i już nie odzyskał przytomności. Trafił do szpitala na 3 dni i… koniec. 


Zapytany, czy w ministrantach była świadomość, że ks. Roman umarł za wolną Polskę, odpowiada:
 

Chyba tej świadomości jednak nie było. Ksiądz był bardzo ostrożny. Jak kiedyś miałem ochotę iść do szkoły wojskowej, to mi odradził, mówił, że nie jest tam łatwo, że to nie dla mnie. Ale nie mówił wprost, nie podburzał, choć np. wiedział, że mnie dyrektor wyrzucił ze szkoły za to tylko, że zapytałem na historii, czy to prawda, że 17 września na Polskę napadł Związek Radziecki. Opowiadał o historii, o powstaniach, o obozach koncentracyjnych, łagrach. Nie namawiał, by brać kamienie, stawać i coś zmieniać. Nie. Raczej tłumaczył, żeby zrozumieć właściwą stronę


- mówi pan Tomasz.  

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo gen. Komornicki: Rosjanie przygotowują się do wojny na dużą skalę
Blogi
avatar
Chłodny
Żółw

Mazurek, czyli... ludzie listy piszą!
Robert Mazurek - dziennikarz, którego dawno temu wpisałem na osobistą czarną listę.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Dziwny romans polityczny
Nie dziwię się tym członkom Platformy Obywatelskiej, dla których zawieranie koalicji ze spadkobiercami komuny jest nie do przyjęcia,
avatar
Jacek
Matysiak

Jacek Matysiak: Świat Trumpa przed wyborami...
Uwidacznia się wyraźny brak równowagi między Polską, a Izraelem. W Polsce jeśli jakiś polityk, bądź partia polityczna mówi z niepokojem o nadmiernych i niebezpiecznych wpływach Izraela (czy zakusach jak S 447 JUST) na rodzimą politykę, dotychczas traci wpływy w wyborach. Inaczej jest w Izraelu, gdzie nawet plucie i bezpodstawne oskarżanie Polaków o rzekome zbrodnie w II w. ś. jest popularnym sportem i przynosi polityczny sukces. choć trzeba przyznać, że i Żydzi mają swoich Petru do jasnej potęgi. Niejaki Rafi Peretz, ale jednak minister edukacji w Izraelu wyraził dość rasistowskie przekonanie, że w ostatnich 70 latach asymilacja Żydów w krajach osiedlenia, szczególnie w US i małżeństwa z gojami spowodowały, że Żydzi przeżyli “drugi holokaust” i stracili następne 6 milionów…

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.