loading
Proszę czekać...
avatar
Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz: Fejk raport o Polsce? Niekończąca się historia
16.03.2018
To się nie zaczęło w styczniu 2018 roku, lecz lekko licząc sto lat wcześniej. Nie było jeszcze Państwa Izrael, tylko diaspora, czyli społeczność o rozgałęzionej strukturze sieciowej, rozumiejąca wagę szybkiego transferu informacji oraz pieniędzy; co więcej, społeczność dysponująca skutecznymi do tego narzędziami.

Pixabay.com/ CC0 Creative Commons
Mówiąc krótko i wprost, mocno spóźniona próba penalizacji haniebnych oszczerstw uporczywie ponawianych wobec Polski i Polaków jest raczej skutkiem niż przyczyną faktycznego stanu relacji polsko-żydowskich oraz polsko-izraelskich, które choć mistyfikowane w czasach PRL-u i pudrowane po roku 1989, nigdy nie były dobre. Przynajmniej z punktu widzenia polskiego interesu narodowego.  
 
Lemberg infidelis
Żeby nie szukać daleko: podczas sprowokowanych przez Austrię oraz berliński Ostmarkenverein polsko-ukraińskich walk o Lwów w listopadzie 1918 roku, postawa miejscowych Żydów – formalnie wprawdzie deklarujących neutralność, lecz praktycznie po prostu wrogich Polsce – doprowadziła do zrozumiałych w tej sytuacji rozruchów antyżydowskich.

Co gorsza, część światowej diaspory żydowskiej, fałszując genezę, charakter, a zwłaszcza skalę pożałowania godnych zresztą zajść, próbowała je wykorzystać przeciwko Polakom starającym się o restytucję własnego państwa. Pisał o tym Franciszek Salezy Krysiak, dziennikarz z Wielkopolski i znawca kulis wschodniej polityki Prus, który znalazłszy się wtedy w mieście nad Pełtwią, rzeczowo przedstawił przebieg zdarzeń (Z dni grozy we Lwowie, Kraków 1919, Rzeszów–Rybnik 2003).

Należy sądzić, że oprócz istotnych szkód wizerunkowych dotkliwych dla narodu, który po 123 zaborów latach starał się o odzyskanie swej państwowości, skutecznie wypromowana w światowej prasie ‘gęba antysemityzmu’ skutkowała m.in. narzuceniem Rzeczypospolitej tzw. małego traktatu wersalskiego. Dokument ten, zaaplikowany krajom Mitteleuropy, ale np. Republice Weimarskiej już nie, zapewniając swoiste przywileje mniejszościom narodowym i religijnym, w tym diasporze żydowskiej, z możnością bezpośredniego odwoływania się do Ligi Narodów włącznie, stanowił formę zewnętrznej ingerencji w suwerenność objętych nim państw.
 
Raport: „Żydzi w wyzwolonej Polsce”
„Dokument z 1946 roku ujawnia, że Polacy traktowali Żydów równie źle jak Niemcy” – grzmi tytuł portalu „Jerusalem Post” z 1 marca 2018.  A lead nie pozostawia żadnych złudzeń: „W raporcie czytamy, że po wojnie wielu Żydów wolało uciekać (z Polski – ) choćby do Niemiec”, z czego należy wnioskować, że Polacy po zakończeniu wojny byli dla Żydów jeszcze gorsi niż Niemcy podczas jej trwania.

Portal tego oczywiście nie eksponuje, ale w raporcie informacja zostaje doprecyzowana: żydowscy uciekinierzy z Polski kierują się do amerykańskiej strefy okupacyjnej, co zmienia chyba wymowę faktów.   Przyjrzyjmy się jednak dokładniej dokumentowi, zaprezentowanemu przez Centrum Wiesenthala izraelskiej gazecie.
   
W cytowanych fragmentach „raportu wywiadu”, datowanego na 15 maja ‘46 i odtajnionego w roku 1983, zamiast faktów mamy głównie do czynienia z ogólnikami o charakterze perswazyjnym: że powojenne manifestacje antyżydowskie w Polsce stanowią kontynuację aktywności przedwojennych grup prawicowych, kiedy antysemityzm miały w swych programach nawet partie, jakbyśmy dziś powiedzieli, mejnstrimowe. Że takie antysemickie akcenty w polityce II RP mogły ułatwić Polakom przyjęcie rasistowskich teorii nazistów i że jest sprawą oczywistą, iż Polacy dręczyli Żydów z równą zawziętością jak Niemcy podczas okupacji. Wreszcie, że propaganda antysemicka w polskich kręgach emigracyjnych nasilała się jeszcze przed wyzwoleniem kraju.

Po wstępnym ostrzale pojawia się wreszcie w raporcie coś na kształt konkretu, do którego można próbować się odnieść. Według autora / autorów raportu, rosnący antysemityzm w Armii generała Andersa, „skłonił wielu żydowskich żołnierzy do opuszczenia tej formacji i szukania sobie miejsca w innych alianckich ugrupowaniach”...
 
Panie kapitanie, melduję, że jutro zdezerteruję!
Podobno im kłamstwo bardziej bezczelne, tym skuteczniej działa. Ale akurat o tym wiemy już wystarczająco wiele, żeby się z politowaniem uśmiechnąć. Owszem, dezercje Żydów, którzy dzięki Armii Andersa, utworzonej w Związku Sowieckim na mocy układu Sikorski-Majski, przedostali się do Palestyny, zaczęły się latem 1943 roku. W krótkim czasie polskie oddziały opuściło aż kilkuset żołnierzy pochodzenia żydowskiego. Część z nich uprzedzała zresztą o planowanym odejściu swych bezpośrednich dowódców, którzy rozumiejąc czym mógłby skutkować ewentualny konflikt lojalności, życzyli im powodzenia.

Działo się to za cichym przyzwoleniem polskiego dowództwa, mimo iż Hagana, w której znalazła się większość zbiegów z Drugiego Korpusu, walczyła przeciw Brytyjczykom, sprawującym w Palestynie oficjalny mandat. Trudno więc Haganę czy Irgun, do którego wstąpił m.in. kapral podchorąży Mieczysław Biegun, uznać za „inne alianckie ugrupowania”, jak kłamliwie napisali autorzy przywołanego przez „Jerusalem Post” raportu.

Z kapralem Biegunem, który jeszcze w Polsce był członkiem Bejtaru, a później w Palestynie stanął na czele Irgunu, było jednak inaczej: on nie zdezerterował, lecz uzyskał oficjalne zwolnienie z przysięgi wojskowej. Lepiej znany jako Menachem Begin, pierwszy prawicowy premier Izraela, odegrał znaczną rolę w dziejach swego narodu. Szacuje się, że z około 4,5 tys. żołnierzy pochodzenia żydowskiego 2,5 do 3 tys. zdezerterowało wtedy z Armii Andersa.

Warto jednak dodać, że oprócz czynnych żołnierzy, w strukturach dowodzonego przez Andersa korpusu znalazło się jeszcze co najmniej dwa tysiące osób pochodzenia żydowskiego. I nawet po dezercji tak znacznej liczby pobratymców, nie spotkały ich żadne szykany czy utrudnienia, a przysługujące każdemu zaopatrzenie otrzymywali, podobnie jak wszyscy inni. Taki to był ‘antysemityzm’.
 
Czy Sobieski uprawiał antyturkizm?   
Rabin Marvin Hier, założyciel i dziekan Centrum Szymona Wiesenthala w Los Angeles, oświadczył, że ujawniony dokument zadaje kłam używanej często przez stronę polską argumentacji, że antysemityzm pozostaje konsekwencją komunizmu. Wskazał też na fragmenty raportu, w których omawia się ów „szalejący antysemityzm i traktowanie Żydów jako obywateli drugiej kategorii zanim jeszcze komuniści objęli w Polsce władzę, także sporo przed wojną, kiedy to przywódcy religijni, liderzy partii politycznych oraz oficjele wysokich i niskich szczebli propagowali i praktykowali antysemityzm”.

Nie ma co, mocne słowa. Szalejący antysemityzm za Piłsudskiego? Poszukajmy może innych analiz, też amerykańskich, bo rabin Hier mocno podkreślał, że o wiarygodności prezentowanego raportu świadczy zwłaszcza jego ‘amerykańskość’.

„KPP popierała Związek Radziecki w wojnie polsko-rosyjskiej 1919–1920 i radziecką inwazję w 1939 roku. Uznała granicę z ZSRR w 1939 roku i była względnie obojętna wobec wymordowania przez Sowietów w trakcie II wojny światowej polskich jeńców wojennych, podczas gdy rząd na uchodźstwie w Londynie zajmował w tych sprawach stanowisko narodowościowe” – tłumaczy względną ‘niepopularność’ Komunistycznej Partii Polski wśród Polaków Kevin MacDonald (Kultura krytyki, Ewolucjonistyczna analiza zaangażowania Żydów w XX-wieczne ruchy intelektualne i polityczne, Warszawa 2012, s. 195).

Kropkę nad i stawiają dwaj inni badacze, pisząc: „Z jednej strony przez długi okres swego istnienia KPP walczyła nie tylko z państwem polskim, lecz z całą wspólnotą polityczną, w tym z legalnymi opozycyjnymi partiami lewicowymi. Z drugiej strony w oczach ogromnej większości Polaków KPP była obcą, wywrotową agenturą moskiewską dążącą do przekreślenia z trudem wywalczonej niepodległości i włączenia Polski do Związku Radzieckiego. Nazywana „agenturą radziecką” i „żydokomuną”, uchodziła za niebezpieczny i zasadniczo niepolski spisek na rzecz unicestwienia suwerenności narodowej i przywrócenia w nowym przebraniu panowania Rosji” (John Coutouvidis, Jaime Reynolds, Poland 1939–1947, 1986, s. 115).
 
Wiedza o konsekwentnie antypolskiej aktywności KPP utrudnia przyjęcie perspektywy, jaką proponuje rabin Hier: to nie Polacy kultywowali w międzywojniu jaskrawy antysemityzm; przeciwnie, to wyobcowana etnicznie, politycznie i kulturowo partia, należąca do Kominternu, praktykowała agresywny wymierzony w Kościół, naród i państwo antypolonizm.
 
(Nie)porządki w zdradzonej Polsce   
Według omawianego raportu, w połowie roku 1944 antysemityzm mocno rozprzestrzenił się w Lublinie i na innych obszarach Polski. Od kwietnia 1945 napłynęły „nowe dane o dwunastu polskich miastach, w których Żydzi ponieśli śmierć z rąk członków Armii Krajowej, formacji zbrojnej posłusznej rozkazom rządu na uchodźstwie”.

Jak widać, autor czy zespół autorów raportu nie zdołał powiązać tych alarmujących „doniesień” z faktem, że 1 sierpnia ’44 w Lublinie został zainstalowany tzw. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, samozwańczy i marionetkowy organ władzy wykonawczej z nadania Moskwy, a konkretnie tow. Stalina. Ani z tym, że przejąwszy zamek lubelski po Niemcach, którzy przed opuszczeniem Lublina zgładzili 300 więzionych tam osób, Sowieci zorganizowali w nim podległe NKWD i UB więzienie karno-śledcze, w którym w latach 1944–1954 przetrzymywano ok. 35 tys. Polaków, opierających się totalitarnemu zniewoleniu.

Jak zauważył w swych wspomnieniach pierwszy po wojnie ambasador USA, urzędujący w naszym kraju w latach 1945–1947: „Obeznani z radzieckimi metodami koledzy z departamentu Stanu ostrzegali mnie, że w miarę posuwania się Armii Czerwonej od wschodu, radziecka tajna policja (NKWD) będzie szybko i systematycznie organizować w Polsce wewnętrzny system policyjny” (Arthur Bliss Lane, Widziałem Polskę zdradzoną, Warszawa, brw., s. 217)

W służbowym liście, z 1 marca 1946 roku, Bliss Lane pisał do H. Freemana Matthewsa z Departamentu Stanu m.in.: „Reżim Bieruta pozostaje u steru tylko dzięki Armii Czerwonej i podporządkowanej NKWD Służbie Bezpieczeństwa, stosującej wspomniane wyżej metody represji i terroru. (...) Naturalnie rodzi się pytanie, jaka powinna być nasza polityka”. (tamże, s. 262, 263)
 
Ciągniony rachunek krzywd
Analizując pracę Jaffa Schatza (Generation: The Rise and Fall of the Jewish Communists of Poland, Berkeley, 1991) MacDonald zauważa: “Podobnie jak powojenne Węgry (...) Polska została rozdarta przez zasadniczo żydowską klasę rządzącą i administracyjną popieraną przez resztę ludności żydowskiej i radzieckie siły zbrojne, która wystąpiła przeciwko ogromnej większości miejscowej ludności nieżydowskiej. (...) Chociaż tej zdominowanej przez Żydów władzy próbowano nadać polskie oblicze, nie było to łatwe z powodu braku godnych zaufania Polaków, którzy mogliby zająć stanowiska w partii komunistycznej, administracji rządowej, w wojsku i aparacie bezpieczeństwa wewnętrznego. Przy awansach faworyzowano Żydów, którzy zerwali formalnie ze społecznością żydowską, zmienili nazwiska na polsko brzmiące i dzięki powierzchowności lub z powodu braku akcentu żydowskiego mogli uchodzić za Polaków (Kultura krytyki, str. 198). Itd. itp.

A to przecież daleko nie wszystko, raczej dopiero początek. Może więc warto byłoby wyjść z tego klinczu? ‘Internety’ w swej mądrości znalazły już sposób w żartobliwym sformułowaniu brzmiący tak: Przestańcie kłamać na nasz temat, to my nie będziemy się napraszać z niechcianą prawdą na wasz.
 
Waldemar Żyszkiewicz
 
Pierwodruk w Obywatelskiej. Gazecie Kornela Morawieckiego nr 162
140
Nasi partnerzy
(76 artykułów)
Waldemar Żyszkiewicz: Fejk raport o Polsce? Niekończąca się historia
Waldemar Żyszkiewicz: MOJE TYPY 2018
Waldemar Żyszkiewicz: "Nasi spekulanci. Rzecz nie o gospodarce"
Waldemar Żyszkiewicz: Gromki, gnostycki manifest Waltera Ch.
Waldemar Żyszkiewicz: Macron i teoria pajacowania
Wydarzenia
więcej
reklama_pionowa Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.