loading
Proszę czekać...
Mikrozus – pomysł szkodliwy i niesprawiedliwy
Opublikowano dnia 05.06.2017 16:40
Zaproponowany przez Ministerstwo Rozwoju projekt ustawy w sprawie tzw. mikrozusu, czyli obniżonej składki na ubezpieczenie społeczne dla najmniejszych przedsiębiorców, jest – w opinii związków zawodowych - niesprawiedliwy dla pracowników, którzy „muszą płacić składki od każdej zarobionej złotówki”. Zachęca do „wypychania” pracowników na samozatrudnienie, skazuje prowadzących mikrofirmy na bardzo niskie emerytury czy wręcz na korzystanie w przyszłości z opieki społecznej. Taką opinię wyraziły wszystkie centrale związkowe w zespole ubezpieczeń społecznych Rady Dialogu Społecznego.

www.pexels.com

Celem ustawy jest dostosowanie wysokości obciążeń finansowych ponoszonych przez przedsiębiorców z tytułu składek na ubezpieczenie społeczne oraz Fundusz Pracy do ich możliwości finansowych” - uzasadnia swój projekt Ministerstwo Rozwoju. Dodaje, że nie odnosi się on do składki na ubezpieczenie zdrowotne, która pozostaje na dotychczasowym poziomie, ok. 300 zł miesięcznie.

 

Zgodnie z obecnymi przepisami, minimalna wysokość składek na ubezpieczenie społeczne wynosi w 2017 r. 812,61 zł miesięcznie. Dodatkowo obowiązują składki na Fundusz Pracy - 62 ,67 zł miesięcznie. W sumie, prowadzący działalność gospodarczą płaci z tych tytułów ponad 10 tys. 500 zł rocznie.

Co istotne, takie składki trzeba płacić nawet, gdy osiągany realne przychód jest niższy. Ale jednocześnie, można je płacić, gdy w grę wchodzą zarobione miliony.

Według danych MR, przeciętny dochód przedsiębiorców o przychodach poniżej 50 tys. zł w latach 2006-2015, zawierał się w przedziale 4205- 5850 zł. To oznacza, zdaniem ministerstwa, że „poziom obciążeń daninami publicznymi przedsiębiorców o niskich przychodach jest nieadekwatny do ich możliwości finansowych”.

 

W opinii resortu, wysokość składek na ubezpieczenie społeczne wpływa na decyzje o zaprzestaniu prowadzenia działalności gospodarczej ok. 24 miesiąca, czyli w chwili, gdy przestaje obowiązywać tzw. preferencyjny ZUS dla nowych firm. Chodzi o 7-10 tys. podmiotów rocznie. Działalność zamyka prawie 23 proc. przedsiębiorców, którzy uzyskali roczny przychód poniżej 60 tys. zł.

 

Według ministerstwa, projekt w sprawie tzw. mikrozusu ma to zmienić. Warunkiem skorzystania z niego, będzie nie przekraczanie rocznego limitu przychodów w wysokości 30-krotności minimalnego wynagrodzenia czyli ok. 5 tys. zł miesięcznie. Wielkość ta byłaby corocznie waloryzowana. W takim wypadku, składka nie byłaby już ryczałtowa, ale dostosowana do wielkości przychodu. Najniższa wyniosłaby 32 zł. Z tego rozwiązania miałoby skorzystać ok. 180 tys. mikroprzedsiębiorców. Nie dotyczyłoby to jednak rozliczających się w formie karty podatkowej, gdyż nie prowadzą odpowiedniej ewidencji przychodów.

 

Jak przekonuje resort rozwoju, po wdrożeniu proponowanych rozwiązań, „spodziewać należy się wzrostu liczby mikroprzedsiębiorstw ze względu na poprawę ich przeżywalności, szczególnie po 2 latach działalności”. Wskazuje też na wychodzenie takich firm z szarej strefy. Gdyby zdecydowało się na to 36 tys. firm, wyrównałyby się koszty wprowadzenia mikrozusu, szacowane na 200 mln zł.

 

Według propozycji MR, ustawa miałaby wejść w życie od 1 stycznia 2018 r. Jednak po dyskusji w zespole ubezpieczeń społecznych RDS, wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz zadeklarowała dalsze prace nad projektem i odniesienie się do uwag zgłoszonych przez partnerów społecznych.

 

Do projektu, krytycznie odniosły się przede wszystkim związki zawodowe. W opinii OPZZ, „rząd, zamiast ucywilizować składki, różnicuje obywateli z korzyścią dla pracodawców”. Jak podkreślali przedstawiciele związku, już dziś oni mogą deklarować kwoty przychodu, a pracownik płacić składki od każdej złotówki.

Mamy system kapitałowy ile uzbierasz tyle będziesz miał. Liczy się też okres składkowy wymagany do emerytury. Przy bardzo niskich składkach może być tak, że 4 lata składkowe będą traktowane jak 1 rok, a wtedy nigdy nie uzbiera się wymaganego okresu stażu składkowego.

 

OPZZ przypominał, że Rada Nadzorcza ZUS projekt oceniła negatywnie zaznaczając, że spowoduje on ogromny ubytek wpływów.

To będzie kolejna fala wypchania ludzi na samozatrudnienie, bo pracodawcy zawsze szukają oszczędności w kosztach pracowniczych” - argumentowała wiceprzewodnicząca związku Wiesława Taranowska.

 

Odniosła się też do progu 60 tys. zł rocznie, twierdząc, że nieuczciwi przedsiębiorcy nigdy go nie przekroczą, nie wystawiając części faktur.

Ludzie nie będę mieli emerytur. Całe rodziny mogą prowadzić takie biznesy, więc nie będzie miał kto ich utrzymać. Takie osoby pójdą po wsparcie do opieki społecznej, po dofinansowanie do utrzymania mieszkania. A to wszystko utrzymuje się z podatków, co oznacza że wszyscy będą musieli składać się na niskie emerytury mikroprzedsiębiorców. Przy tym projekcie zabrakło długofalowego spojrzenia” - dowodziła.

 

Pytała też, dlaczego politykę emerytalną kreuje ministerstwo rozwoju, zamiast ministerstwa rodziny, do którego kompetencji to należy. To samo dotyczy Funduszu Pracy, z którego miałaby być finansowana projektowana ustawa, przynajmniej w części dotyczącej zasiłku dla bezrobotnych. Przewidziano bowiem, że mikroprzedsiębiorca dostanie go nawet wtedy, gdy nie opłacał składek na ubezpieczenie społeczne od najniższego wynagrodzenia. W opinii związku, aby mieć do niego prawo, powinien opłacań je co najmniej przez 12 z ostatnich 18 miesięcy działalności. Według OPZZ, nad projektem MR można byłoby się zastanawiań, gdyby ograniczyć czas jego obowiązywania, np. do 3 lat.

 

Zdaniem Barbary Surdykowskiej z NSZZ „Solidarność” , projekt nie zawiera żadnych zabezpieczeń związanych z tym, że zwiększy się skała fałszywego samozatrudnienia. Powstanie bardzo silny wabik ekonomiczny, aby przechodzić na taki system.

 

A na razie niestety nie można zmieniać kwalifikacji takich umów, choć związki zawodowe oczekują, że PIP będzie miała takie kompetencje. To byłoby ewentualnie zabezpieczenie” - wyjaśniała.

Druga kwestia, podkreślana przez Solidarność w zespole RDS, dotyczyła tego, że w projekcie niesprawiedliwe jest to, że nadal miałby pozostać ryczałtowy ZUS dla firm o bardzo wysokich przychodach.

Kolejny problem dotyczy samego statusu emeryta, który powinien być określony na początku, przed dyskusją o wysokości składek i świadczeń dla poszczególnych grup.

Wiceprzewodniczący FZZ Waldemar Lutkowski poparł dwie związkowe centrale dodając, że na pracowników ZUS nakładane są coraz nowe obowiązki, ale bez dodatkowych nakładów finansowych.

Jak zaznaczył, „projekt MR nie by konsultowany z ZUS i ministerstwem rodziny, a jedynie z niektórych organizacjami pracodawców nie zrzeszonych w RDS”. W jego opinii, gdyby wszedł w życie, „kiedyś byłoby 180 tys. osób, które zgłoszą się po wsparcie socjalne, do czego wszyscy podatnicy będą dokładać”.

 

Do projektu ustawy sceptycznie nastawiony jest też ZRP. Jego przedstawicielka Elżbieta Lutow przychyliła się do opinii związkowych. Zaznaczyła też, że w rzemiośle wiele firm rozliczających się na podstawie karty podatkowej prowadzi ewidencję na potrzeby VAT. Stąd, wykluczenie ich z preferencji byłoby nieuzasadnione.

 

Łukasz Kozłowski z organizacji Pracodawcy RP poparł kierunek proponowanych zmian, choć wskazał wątpliwości dotyczące np. składki zdrowotnej, która dziś stanowi 37 proc. obciążeń płaconych przez firmy korzystające z preferencyjnych składek ZUS. Pozostawienie jej na dotychczasowym poziomie, jego zdaniem, „jest nielogiczne i osłabia efekt proponowanych zmian”.

 

Skutki finansowe proponowanych zmian dla FUS nie będą tak duże jak obniżenie wieku emerytalnego, więc obaw nie widzę szczególnych obaw” - powiedział Kozłowski.

 

Według Jeremiego Mordasewicza z Konfederacji Lewiatan, „ustawa przyniosłaby więcej korzyści niż ma wad”.

Skoro przedsiębiorcy płacący małe składki, będą dostawali niskie świadczenia, a jeżeli nie będą płacić składek co najmniej od minimalnego wynagrodzenia, ich emerytury będą minimalne lub żadne, to jest to zgodne z zasadą proporcjonalności” - stwierdził ekspert.

 

Inaczej jest, jego zdaniem, ze składkami na FP. Tu podmiot, który ich nie płaci, nie powinien mieć zasiłku dla bezrobotnych.

 

Mordasewicz dodał, że obecnie znacznie większe niż do ewentualnych emerytur mikroprzedsiębiorców, są dopłaty do składek górników czy rolników, którzy powinni płacić wyższe składki. Zdaniem Mordasewicza, można zastanowić się na rozwiązaniem, że przedsiębiorca płaci składki tylko od faktycznych dochodów, a nie od inwestycji kapitałowych. Porównał to do sytuacji osoby pracującej na etacie i wynajmującej mieszkanie, które nie płaci składek ubezpieczeniowych od wynajmu, a tylko od pracy.

 

Odpowiadając partnerom społecznym wiceminister Jadwiga Emilewicz stwierdziła, że faktycznie ta dyskusja to „spór o naturę człowieka”. O to, „czy kieruje się on tylko żądzą zysku czy dąży do doskonałości, żeby zapewnić jak najlepsze warunki sobie i innym”.

 

My wyszliśmy z założenia, że każdy, kto nie jest przestępcą, jest powodowany dobrymi pobudkami. Ulżenie pewnej grupie jest zatem wartością” - powiedziała. Nie zgodziła się z tym, że celem podejmowanych przez resort działań jest w tym przypadku „rozsypanie ZUS”.

 

Chodzi raczej o dosypanie do niego środków , których obecnie tam nie ma” - powiedziała.

Wiceminister rozwoju odniosła się też do adekwatności obciążeń między pracownikiem a przedsiębiorcami. Mówiła, że w działalności przedsiębiorcy bywają złe okresy, a że „wartością jest to, iż ktoś przez lata płacił do budżetu, płacił na solidarny system ubezpieczeń, to warto dań mu czas karencji, ulgi, po którym wróci do zasad powszechnych”. W jej opinii, 2 lata małego ZUS jest niewystarczające, bo raczej po ok. 5 latach firmy stają się wydolne finansowo.

Przedstawiają analizę problemu wypychania do samozatrudnienie, wiceminister mówiła, że resort analizował sytuację pomocy domowych, fryzjerek itd., którzy „dziś nie płacą składek, ale może wejdą do systemu ubezpieczeniowego, jeżeli będą miały mały ZUS”.

 

Warto zaryzykować taki eksperyment. Nie jest on taki, żeby zdemolować system ubezpieczeń społecznych” - podsumowała.

Wiceminister rozwoju zaznaczyła, że być może warto jednak zastanowić się nad wprowadzeniem czasowej granicy stosowania mikrozusu.

 

Przypomniała też argumenty z uzasadnienia projektu, że po 24 miesiącach tzw. małego ZUS-u wielu przedsiębiorców zawiesza działalność gospodarczą, inni np. przepisują firmy na rodziną, żeby tylko wydłużyć korzystanie z tej preferencji. Podała, że według szacunków, takie działania stosuje ok. 63 proc. z nich, po czym przechodzą do szarej strefy.

A nam chodzi o to, żeby nie wypadali z systemu i ewentualnie potem musieli do niego wracać” - podkreślała Emilewicz.

 

Janusz Cieszyński, dyrektor Departamentu Małych i Średnich Przedsiębiorstw w MR przyznał w dyskusji na posiedzeniu zespołu RDS, że przechodzenie na fałszywe samozatrudnienie jest niekorzystnym zjawiskiem. Dlatego zaproponowano bezpiecznik, polegający na solidarnej odpowiedzialności pracodawcy z pracownikiem wypchniętym na samozatrudnienie za składki na ubezpieczenie społeczne. Jak zauważył, obecnie ciężar wyrównania nie zapłaconych składek ponowi wyłącznie samozatrudniony. Tę odpowiedzialność należy więc podzielić.

 

Pozytywnie odniósł się też do pomysłu, by mikroprzedsiębiorca miał prawo do

świadczeń związanych z Funduszem Pracy, jak zasiłek dla bezrobotnych, tylko wtedy, gdy w ciągu 18 miesięcy poprzedzających bezrobocie, przez rok płacił składki na ten Fundusz odpowiadające co najmniej składkom od minimalnego wynagrodzenia.

 

Dalsze prace nad projektem mają być prowadzone – jak podkreślali przedstawiciele MR – bez nadmiernego pośpiechu.

 

Anna Grabowska

 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
.
Rosemann

Rosemann: Smoleńscy beneficjenci
Sakiewicz ma pretensje, że Andrzej Duda się wyłamuje z powinności stania po określonej stronie konfliktu o Smoleńsk, konkretnie stania „murem za Antonim”, choć przecież jest z niego bez dwóch zdań „beneficjent sprawy smoleńskiej”. Jednym słowem daje Sakiewicz do zrozumienia, że podnoszenie Smoleńska nie wynika z jakiegoś idealistycznego przekonania, że to sprawa ważna, że tragedia straszna a wyjaśnienie tego to po prostu fundament. Wynika natomiast z tego, że się na tragedii Smoleńskiej jakoś skorzystało.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Jaki pomnik powinien stanąć na krakowskim placu Inwalidów?
Apeluję do Rady Miasta Krakowa o powrót do tej ważnej dla sędziwych weteranów sprawy.
avatar
Maciej
Michalski

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowy rysunek Michalskiego: 500+
Ten i więcej rysunków w najnowszym "Tygodniku Solidarność" dostępnym również w aplikacji mobilnej.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.