loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Świat potrzebuje misjonarzy. Opowieści z krańców świata [GALERIA]
Opublikowano dnia 01.05.2017 18:01
Rozsiani są po całym świecie – od wysokogórskich wiosek Ameryki Łacińskiej, przez gorące kraje Afryki, po najodleglejsze wyspy Oceanu Spokojnego. Misjonarze, bo o nich mowa, głosząc Dobrą Nowinę, często narażają swoje życie, lecz mimo to obdarzają innych miłością.

Tygodnik Solidarność
- Uderzające gorąco, które wręcz uniemożliwiało oddychanie. To pierwsze, co zapadło mi w pamięć po przybyciu na miejsce – rozpoczyna naszą rozmowę Marta Różycka z Warszawy. Młoda, energiczna i nieustannie uśmiechnięta dziewczyna do tej pory posługiwała w Albanii i na Filipinach. Jak zaznacza: na tym jednak nie koniec. Marta przyznaje, że decyzja o tym, by zostać wolontariuszką misyjną, była impulsem. Jej przygoda rozpoczęła się w lutym 2015 roku. Wówczas dołączyła do Wolontariatu Misyjnego Salvator.

– W grudniu 2014 roku zaczęłam szukać w internecie możliwości wyjazdu na wolontariat zagraniczny. Z jednej strony lubiłam podróżować, ale jednocześnie chciałam oddać swój czas drugiemu człowiekowi, pomóc ludziom z innego kraju. Wiedziałam jednak, że organizacja, do której chcę dołączyć, musi być prowadzona przez grupę katolicką, ponieważ to oznaczało dla mnie bezpieczeństwo i sens tego, czym mam się zajmować. W ten sposób z chęci pomagania innym, czyli pracy w wolontariacie, oraz z potrzeby robienia tego w imię Boga, czyli misyjności, dołączyłam do wolontariatu misyjnego – wspomina.


Do Albanii wyjechała w sierpniu 2016 roku. Przez miesiąc wraz z grupą sześciu wolontariuszek prowadziła zajęcia dla dzieci i młodzieży przy parafii salwatoriańskiej. Misja znajduje się w niewielkiej wiosce w północnej Albanii. Oprócz zajęć z dzieciakami Marta wraz z innymi wolontariuszkami musiały wykonywać prace fizyczne. Żyjąc we wspólnocie, dzieliły się codziennymi obowiązkami domowymi. Marta zaznacza, że wolontariat w Albanii był łatwiejszy niż w kolejnym miejscu, do którego wyjechała. Skrajności Manili Na Filipiny przybyła w sierpniu 2016 roku. Podkreśla, że pobyt i posługa w stolicy kraju, Manili, była większym wyzwaniem niż Albania. Stolica Filipin jak typowa metropolia jest niespokojna, hałaśliwa, bardzo ruchliwa. Szkoły, nawet te publiczne, są płatne, więc nie wszystkie dzieci stać na naukę. To powoduje, że wielu rodziców biega od pracy do pracy, byle związać koniec z końcem. Dużym problemem są narkotyki. Szczególnie zaplątani w nie są młodzi ludzie, którzy nie widzą przed sobą perspektyw.
 

– Co gorsza, w handel narkotykami uwikłani są także policjanci – wyjaśnia Marta.


Wskazuje, że ogromną rolę na Filipinach odgrywają katoliccy misjonarze.

– Tam nieustannie brakuje księży. Wraz z koleżanką byłyśmy u salwatorianina, który założył fundację „Puso sa puso”. Zajmuje się edukacją dzieci, młodzieży, a także dorosłych, którzy nie ukończyli szkoły średniej. Zapewnia im kompleksową opiekę: psychologiczną, duszpasterską i zdrowotną. To bardzo ważne, aby dać im możliwość wyjścia z ubóstwa, ze slumsów i dać nadzieję – dodaje.




Fot. arch. M. Różyckiej / Misjonarze edukują i wychowują dzieci i młodzież



Tym, co uderzyło wolontariuszkę, jest wszechobecne cierpienie.

– Chodziłyśmy tamtejszymi slumsami, gdzie w dramatycznych warunkach żyją ludzie. Mieszkają w śmietnikach – mówi.


Kłopotliwe japonki

W posłudze na Filipinach Marta napotkała wiele trudności. Nie wiązały się one jedynie z prowadzeniem zajęć, funkcjonowaniem w odmiennej od polskiej kulturze. Prozaiczne czynności, takie jak przygotowanie posiłków, rosły do rangi wielkiego problemu. Inną wydawać by się mogło prostą czynnością, z którą dziewczyny miały kłopot, było chodzenie w klapkach, tzw. japonkach.

– Byłyśmy tam w porze deszczowej: ciągle padało i wszędzie było bardzo dużo błota. Chodziłyśmy tam praktycznie tylko w japonkach i przez to błoto zawsze miałyśmy brudne nogi. Dziwiłyśmy się, że Filipińczycy chodzą w identycznym obuwiu i są czyści. Muszę tu podkreślić, że im bardzo przeszkadza bycie brudnym. Ciągle musiałyśmy myć nogi, a oni byli zdziwieni, że chodzimy brudne. Wtedy też dowiedziałyśmy się, że… nie potrafimy chodzić w japonkach – wspomina z uśmiechem Marta.


Fot. arch. M. Różyckiej / Marta ze swoimi małymi podopiecznymi z Filipin


Największą radość sprawiały jej zajęcia z dziećmi, a szczególnie ich radość, którą dawał wspólnie spędzony czas.

– Były to takie bezwarunkowe uśmiechy. Największe szczęście wywoływało poczucie, że gdy wychodzimy do kogoś z miłością, on również odwdzięcza się tym samym – życzliwością i pokojem. Ta miłość otrzymywana od drugich była siłą, która pomagała rano wstawać, starać się, dawać z siebie jeszcze więcej – podkreśla dziewczyna.




Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe drogą do społecznej gospodarki rynkowej" - Piotr Duda
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

Koniec psychozy strachu wśród kobiet w Zabrzu. Policja wytropiła zboczeńca
Koniec horroru i życia w strachu kobiet w śródmieściu Zabrza. Mężczyzna, który w okolicy podziemnego przejścia pod torami kolejowymi przy ul. Damrota (nieopodal stadionu Górnika Zabrze) napadał na kobiety, został wytropiony i zatrzymany przez zabrzańskich policjantów. Na wniosek prokuratury sąd wysłał go za kraty na co najmniej trzy miesiące. Jednakże za usiłowanie zgwałcenia trzech kobiet i doprowadzenia ich do tzw. innej czynności seksualnej, mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia. Kara ta może zostać zwiększona o połowę, gdyż podejrzany działał w warunkach recydywy. Zaledwie w 2015 roku opuścił mury więzienia, gdzie odsiadywał wyrok również za przestępstwa na tle seksualnym.
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Michael Bartsch [TAZ]: "..."Różaniec do granic" został Euroregionowi Nysa oszczędzony"
"Przed 20 laty gdy powołane zostało do życia "Europejskie Miasto Görlitz/Zgorzelec", w pewnej niemieckiej kawiarni wywieszony był napis w języku polskim "Tutaj się nie kradnie"
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Kolejne pieniądze na krakowski pomnik gen. Kuklińskiego
Przedstawiający pękający mur berliński i wygięte w łuk ostrze szabli jako symbol oficerskiego honoru monument ma stanąć - jak niedawno informowałem - wiosną br.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.