loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Maciej Witucki: Oprócz Solidarności nie ma chętnych, by pomóc pracownikom budżetówki
Opublikowano dnia 03.10.2018 19:26
– To bardzo ważne, że Solidarność walczy o podwyżki dla pracowników budżetówki. Sfera budżetowa przez wiele lat borykała się bowiem z zamrożeniem płac, co w efekcie wywołało wyraźne dysproporcje z prywatnym sektorem. Dziś w wielu urzędach spotykam bardzo kompetentnych ludzi, ale wiem, że borykają się oni z nadmiarem zadań, a ze względu na deficyty kadrowe i mało atrakcyjne warunki zatrudnienia, nie ma zbyt wielu chętnych, by ich wspomóc – mówi Maciej Witucki, prezes zarządu Work Service S.A., w rozmowie z Marcinem Koziestańskim.

Fot. materiały prasowe

Zapowiedziana podwyżka płacy minimalnej [będzie wynosiła 2250 zł, co oznacza wzrost o 150 zł w stosunku do bieżącego roku-red.] mieści się w warunkach rynkowych. Od ponad 10 miesięcy średnie wynagrodzenie rośnie w tempie zbliżonym do 7 proc. rok do roku, więc utrzymanie porównywalnej dynamiki w przypadku płacy minimalnej należy uznać za neutralne


- mówi w rozmowie z "TS" Maciej Witucki. Podkreślił, że gdy przyjrzymy się zatrudnieniu w obszarach o niskich poziomach bezrobocia, to tam coraz rzadziej można spotkać się z wynagrodzeniem minimalnym. 
 

Oczywiście rynek pracy jest mocno zróżnicowany i w tym kontekście sztywne stosowanie jednej miary minimalnego wynagrodzenia bywa mocno nieadekwatne. Szczególnie wyraźnie to widać w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, gdzie możliwości wzrostu produktywności są ograniczone, a to utrudnia rokroczne podnoszenie podstawowych stawek płacowych


- wskazuje ekspert. W jego opinii pracownicy tzw. budżetówki to grupa niedofinansowana w Polsce.
 

Uważam, że to bardzo ważne, że Solidarność walczy o podwyżki dla pracowników budżetówki. Sfera budżetowa przez wiele lat borykała się bowiem z zamrożeniem płac, co w efekcie wywołało wyraźne dysproporcje z prywatnym sektorem. Jako obywatel patrzę z niepokojem na to zjawisko, bo służby publiczne spełniają bardzo ważną rolę m.in. w zakresie opieki zdrowotnej, która prędzej czy później dotyczy każdego. Jako przedsiębiorca chciałbym mieć do czynienia ze sprawnym systemem administracyjnym. Dziś w wielu urzędach spotykam bardzo kompetentnych ludzi, ale wiem, że borykają się oni z nadmiarem zadań, a ze względu na deficyty kadrowe i mało atrakcyjne warunki zatrudnienia nie ma zbyt wielu chętnych, by ich wspomóc


- powiedział. Jego zdaniem Polacy widzą i czują dobrą koniunkturę na rynku pracy. 
 

Gdy wychodzą z domu, wchodzą do sklepów, przeglądają gazety czy serwisy internetowe, zewsząd docierają do nich informacje o tym, że firmy poszukują pracowników. Popyt na pracę osiągnął niespotykane w ostatnich dekadach poziomy, a to przekłada się siłą rzeczy na większe poczucie stabilności zatrudnienia. To dobra informacja z punktu widzenia gospodarki, bo stabilne zatrudnienie przekłada się na większą skłonność do konsumpcji, a ta napędza już od wielu kwartałów wzrost PKB


- ocenił. Dodał, że Polacy chcą maksymalizować korzyści wynikające z obecnej koniunktury, a do tego jako punkt odniesienia traktują warunki życia panujące w zachodniej Europie.
 

Ten dystans jest jednak bardzo wyraźny i jest związany z ogromnymi zaszłościami historycznymi. Musimy jednak pamiętać, że obecne trendy nie będą panować wiecznie, a podwyżki na dotychczasowych poziomach mogą być trudne do utrzymania w kolejnych latach


- zastrzegł Maciej Witucki. Rozmowa dotyczyła także Polaków, którzy wyemigrowali na Zachód w poszukiwaniu lepszych zarobków.
 

Wielu z 2,5 miliona Polaków, którzy przebywają na emigracji, tam się odnalazło i zakorzeniło. Z biegiem lat ich kompetencje rosną, a to daje większe możliwości poprawy sytuacji zawodowej i materialnej


- mówił. Na pytanie, jak zachęcić ich do powrotu do kraju, odpowiedział:
 

Za wyższe wynagrodzenia odpowiadają rentownie działające przedsiębiorstwa (...) Czesi mają niżej niż w Polsce ustawioną płacę minimalną, a przy tym średnie płace u nich są o kilkanaście procent wyższe niż u nas. A co jeszcze ważniejsze, w tym kraju poziom aktywności zawodowej jest o niemal 10 punktów procentowych wyższy niż w Polsce, która pod tym względem znajduje się w ogonie Europy. Wracając zaś do powrotów, to wydaje się, że potrzebne są zachęty fiskalne. Nasze raporty migracyjne pokazują, że to pieniądze są głównym powodem podejmowania decyzji o wyjazdach, więc również ten sam czynnik może stymulować powroty. Dobrze to widać w ostatnim raporcie NBP, który z jednej strony mówi, że 49 proc. emigrantów nie planuje powrotów. Z kolei ci, którzy dopuszczają taką ewentualność, wskazują na wynagrodzenie na poziomie 5000 zł netto jako ten dolny limit zachęcający do podjęcia decyzji o przeprowadzce do kraju


- podsumował Maciej Witucki.



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Greg
Zabrisky

Greg Zabrisky: Gdańszczanie, obudźcie się
Druga tura wyborów na prezydenta Gdańska to "być albo nie być" dla jego mieszkańców.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Wyborczy rekord PiS
Wszystkie 15 mandatów w radzie gminy Bukowina Tatrzańska zdobyli kandydaci z Prawa i Sprawiedliwości.
avatar
Dariusz
Łaszyca

Dariusz Łaszyca: Halloween – dobry obyczaj czy nadużycie obyczajowe
Jak co roku 31 października, niektórzy z nas będą celebrować tzw. Halloween. Zanim przebierzemy swoje dziecko w kościotrupa, śmierć lub ducha, zastanówmy się w czym tak naprawdę pozwalamy naszym dzieciom uczestniczyć.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.