loading
Proszę czekać...
Kacper Płażyński: To grupy interesów mają decydujący wpływ na Gdańsk. Adamowicz stracił kontrolę
Opublikowano dnia 26.06.2018 19:25
„Uwikłanie” – takim słowem mecenas Kacper Płażyński określa prezydenturę Pawła Adamowicza. Jego zdaniem to silne grupy interesów mają obecnie decydujący wpływ na kierunek rozwoju miasta, a sam prezydent stracił kontrolę nad tym, co się dzieje. Z kandydatem PiS na stanowisko prezydenta miasta Gdańska rozmawia Robert Wąsik.

Kacper Płażyński, fot. Robert Wąsik
– Panie mecenasie, gdyby miał pan jednym słowem określić prezydenturę Pawła Adamowicza, co to byłoby za słowo? 
– Hm… trochę mnie Pan zaskoczył tym pytaniem (śmiech). Cóż… myślę, że uwikłanie. Paweł Adamowicz jest uwikłany w różnego rodzaju relacje z silnymi grupami interesów, które z czasem zaczęły odgrywać decydujący wpływ na to, w jakim Gdańsk podąża kierunku. Adamowicz trochę stracił kontrolę nad tym, co się dzieje. Przejął stery miasta w szczególnym okresie, kiedy ten samorząd się w dużej mierze tworzył. To był trudny czas i pan prezydent po latach dał się wpleść w pewną sieć powiązań, które go w jakiś sposób ubezwłasnowolniły. Czasem wystarczy jedna zła decyzja, która wpływa na całą karierę polityka, i tutaj chyba z takim przykładem mieliśmy do czynienia. 

– Jakie grupy interesu ma pan na myśli?
– Jeśli popatrzymy na sposób rozwoju Gdańska, gdzie można zarobić najwięcej pieniędzy, to tak jak w każdym mieście, najcenniejsze są tutaj nieruchomości. Polityka przestrzenna w Gdańsku nie tyle kuleje, co w zasadzie nie istnieje. Dziesiątki, a nawet setki planów zagospodarowania przestrzennego są tworzone ad hoc dla jakichś drobniutkich działeczek tylko po to, by zadowolić konkretnych, znanych z imienia i nazwiska inwestorów. Obserwujemy rozciąganie się miasta bez jednoczesnej budowy infrastruktury, takiej jak tereny zielone, sportowe, zapewnienie transportu publicznego. To wszystko powoduje, że Gdańsk się bardzo szybko urbanizuje, co jest dobre, ale ta urbanizacja polega na tym, że zamiast dzielnic zapewniających mieszkańcom realizację ich podstawowych potrzeb tworzymy w Gdańsku jedynie sypialnie.

– Kto na tym zyskuje?
– Deweloperzy. Oni mogą na tym bardzo dobrze zarobić, ale nie przejmują się kosztami społecznymi, infrastrukturalnymi, które będą potem obciążać miasto. W polityce przestrzennej od lat nie stawia się na jakąś równowagę pomiędzy interesem mieszkańców a deweloperów, dla których jedynym celem jest zarobienie na inwestycji. I tutaj pan prezydent dał chyba zbyt dużą swobodę. Nasuwa się pytanie, czy to brak zrozumienia, czy działanie intencjonalne. Nie chcę ferować wyroków, ale posłużę się powiedzeniem: „Jaki jest koń, każdy widzi”. Można sobie samemu wyrobić opinię, czy pan prezydent był narzędziem nieświadomym, czy jednym z rozgrywających tę nieuczciwą partię szachów. 

– Zwolennicy prezydenta twierdzą, że dzięki niemu miasto się rozwija.
– Udało się kilka rzeczy: powstały potrzebne inwestycje infrastrukturalne czy drogowe, ale każde z tych przedsięwzięć było też okupione tym, że koszt pierwotnego projektu nijak miał się do ostatecznej ceny wykonania tych inwestycji. Wspaniale, że powstał tunel pod Martwą Wisłą, ale kosztował on kilkaset milionów więcej niż cena, którą zaproponował inwestor na przetargu. Podobnie było ze stadionem. I tak samo jest ze zdecydowaną większością dużych inwestycji w Gdańsku. Z jednej strony chciałoby się za te inwestycje pochwalić, ale widać, że za tym też kryje się drugie albo trzecie dno. 

– Jakie jeszcze problemy trapią Gdańsk rządzony przez Pawła Adamowicza?
– Brakuje sprawiedliwego podejścia do przedsiębiorców. Szczególnie tych małych, którzy nie mają równego dostępu do urzędu miasta. Jest towarzystwo wzajemnej adoracji, które rozwija się wokół pana prezydenta, faworyzowane ich kosztem. Polityka komunalna również niestety leży. Działania wobec najbiedniejszych zmierzają do tego, żeby wykurzyć ich z mieszkań, a w tych miejscach wybudować nowe, deweloperskie. Tylko dlatego, że mieszkają od urodzenia w tzw. atrakcyjnych lokalizacjach. A to nie tylko kwestia wyrywania drzew z korzeniami, ale niszczenia naszego gdańskiego dziedzictwa historycznego. Te mieszkania komunalne, te budynki, które płoną… wszystkie są w atrakcyjnych lokalizacjach, to piękne, zabytkowe, przedwojenne kamienice. Trudno mi uwierzyć, że Gdańsk jest ostatnio jakimś zagłębiem pożarów i nie da się nad tym zapanować. A władze miasta, nie wiedzieć czemu, od kilkunastu lat nie dbają o to dziedzictwo, nie robią żadnych remontów. I to tak wszystko gnije w tym Gdańsku...



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
reklama_pionowa
Wideo gen. Komornicki: Rosjanie przygotowują się do wojny na dużą skalę
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Uprzejma motornicza i nieczuli pasażerowie
Ta historia, którą pochwaliło się na Facebooku Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Krakowie ma dwa oblicza: radosne i smutne.
avatar
europoseł Zbigniew
Kuźmiuk

Zbigniew Kuźmiuk: Nigdy po roku 1989 nie było tak dużej pomocy dla rodzin wychowujących dzieci
Już ponad 2 lata realizowany jest program Rodzina 500 plus, rusza właśnie program wyprawki szkolnej dla wszystkich uczących się dzieci w wysokości 300 zł wypłacanej corocznie przed rozpoczęciem roku szkolnego, realizowane jest także finansowanie darmowych podręczników w szkołach podstawowych i w ostatniej już klasie gimnazjum, co oznacza, że wsparcie państwa dla rodzin wychowujących dzieci jest obecnie najwyższe w naszej najnowszej historii po roku 1989.
avatar
Marek
Budzisz

Marek Budzisz: Rosja i Zachód. Kto słabnie, kto rośnie?
W jakim stanie jest Rosja? Kwitnie, znajduje się w stagnacji, czy wręcz upada? Nie ma, co do tego zgody na świecie. Są tacy badacze, nawet bardzo znani i prominentni, jak np. Joseph Neye Jr. z Harvardu, autor i badacz kategorii soft i smart power, którzy uważają, że w XXI wieku nasz wschodni sąsiad znajduje się w zmierzchowym stadium swej potęgi, a może wręcz upada. Inni, wśród których znajdują się autorzy amerykańskiej strategii bezpieczeństwa narodowego wręcz odwrotnie, są zdania, że Rosja jest światową potęgą nr 2, która rzuca właśnie wyzwanie pozycji Stanów Zjednoczonych i w związku z tym Waszyngton winien odpowiednio zmodyfikować swoją politykę. Wreszcie nie brak i takich, jak Andrew Kuchins z Georgtown University, którzy uważają, że obydwa te poglądy są uprawnione, bo Rosja w niektórych obszarach się wzmacnia i jest silniejsza a w innych, odwrotnie, słabnie.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.