loading
Proszę czekać...
Tomasz Bagiński: Historia jest niewdzięczna dla kina, jest bezduszna i bezwzględna dla jej uczestników 
Opublikowano dnia 19.06.2018 19:50
– Najlepsze filmy historyczne to opowieści o ludziach, którzy na swojej drodze muszą podjąć duży wysiłek. Wydarzenia historyczne są dla nich tłem. Sama historia jest niewdzięczna dla kina, jest bezduszna i bezwzględna dla jej uczestników – zdradza Tomasz Bagiński, rysownik, animator i reżyser, w rozmowie z Mateuszem Kosińskim.

fot. Marcin Żegliński, Tygodnik Solidarność
– Gdzie leży granica między popkulturą a kulturą wyższą, sztuką pisaną przez duże „S”?
– Jeśli chodzi o tę granicę, to nie jestem w stanie tego wyznaczyć. To wymaga chyba większej wiedzy. Pytanie, czy ten podział jest naturalny? Podejrzewam, że ludzie z tym mają kłopot od momentu, gdy istnieje sztuka. Zapewne pojawiały się pytania: Co to jest sztuka, jaka jest jej gradacja? Co jest sztuką wyższą, a co popularną? Czy sztuka wyższa nie ma prawa być popularna? Nie wiem, czy w ogóle istnieje odpowiedź na te pytania. 

– A może masowość? Popkultura ma trafiać pod strzechy, a sztuka w przeszłości trafiała do elity. 
– Oczywiście, wynikało to z podziałów klasowych. Ale gdzie wyznaczymy granice? Czy sztuka masowa to ta, która trafia do 10 tysięcy osób, miliona, dziesięciu milionów? Gdzie leży ta granica?

– Czyli nie możemy postawić granicy między „Katedrą” a „Legendami Polskimi”?
– To oczywiście dwa inne projekty. Zawsze mi zależało na tym, żeby moja grupa docelowa była jak najszersza, żeby to, co robię, było uniwersalne i możliwe do odczytania przez ludzi na różnym poziomie edukacji kulturalnej. By moja twórczość mogła docierać do różnych grup. Może dlatego nie potrafię na to pierwsze pytanie odpowiedzieć. 

– Nawiązałem do „Legend Polskich”, bo one mają w sobie taką – kolokwialnie mówiąc – „amerykańskość”. Spotkałem się z teorią, że o poważnych tematach umiemy mówić albo na baczność, albo wcale, i nie mamy tego luzu, który charakteryzuje sztukę amerykańską. Na przykład Tarantino nakręcił „Bękarty wojny”, mało poważny film o poważnej sprawie, jaką był Holokaust...
– Nie mam takiego wrażenia. Uważam, że jest głód tego typu treści, o czym może świadczyć sukces „Legend Polskich”. To, że takich treści nie ma, to efekt wielu czynników. Stwierdzanie, że Polacy są ponurakami, nie ma nic do rzeczy. Mamy po prostu troszkę inaczej skonstruowany rynek artystyczny, filmowy. Zajmują się nim od wielu pokoleń ludzie o innym tle kulturowym niż widz filmów popularnych. To powoli zanika, pojawiają się nowe nazwiska, nowe treści. Czynnikiem poluzowującym kino jest internet. Ludzie o najróżniejszych poglądach mają możliwość wyrażenia ich. Do tego dochodzi również wysokość budżetu. Drożej się robi kino gatunkowe niż dramaty obyczajowe. Siłą rzeczy takie produkcje są trudniejsze. Nie widzę u widzów szczególnego przechyłu w stronę kina poważnego. Ludzie tak samo chcą się bawić jak gdzieś indziej na świecie. 

– A twórcy? Bo mam wrażenie, że „Legendy Polskie” jednak są czymś zupełnie nowym. Na dzisiaj nie stworzyliśmy chociażby polskiego superbohatera. 
– Jeszcze nie. Ale tak jak mówiłem, to wynika z ograniczeń związanych z polskim kinem. Budżety są ciasne, kino gatunkowe jest drogie. Gdy poznaje się ten świat, to okazuje się, że łatwiej zrobić dramat obyczajowy o poważnych problemach, niż męczyć się 10 lat z finansowaniem czegoś bardziej rozrywkowego. Nie sądzę, żeby twórcy nie chcieli tego robić, czasem są przymuszani przez warunki. Faktycznie jest przymus środowiskowy każący uznawać kino gatunkowe za to pośledniejszej wartości. Należy się cofnąć do poprzedniej epoki i zauważyć, że spora część twórców filmowych wywodzi się z tamtego klimatu. To trochę inne myślenie o tworzeniu, o filmie. Często w branży pracują również ich dzieci, siostrzeńcy i siostrzenice (śmiech). Rynek filmowy jest tym obciążony. Ja jestem jednak trochę człowiekiem spoza tego establishmentu filmowego. Wszedłem do kina kuchennymi drzwiami przez kino animowane. Może dlatego mam inne spojrzenie.

– Podkreślił pan, że „jeszcze” nie mamy polskiego superbohatera. Czy jest szansa, że będzie nim Wiedźmin Geralt? A może będzie to nawet słowiański bohater na rynku amerykańskim? Cykl książkowy jest przecież bardzo przesiąknięty klimatem Słowiańszczyzny… 
– Wiedźmin już jest superbohaterem słowiańskim. Książki są dostępne na całym świecie, tak samo gra, która udowodniła swoją skuteczność, jeśli chodzi o kulturę popularną. To już jest załatwione. Serial, który powstaje w Netflixie, tylko tę pozycję umocni. A kolejni superbohaterowie pojawią się… 

– Twardowsky?
– Tak, Twardowsky. Ale jestem też wielkim fanem innego superbohatera w wersji wymyślonej przez pisarza Jakuba Ćwieka – Czarnego Zawiszy, który jest nietypowym polskim bohaterem, ale moim zdaniem ciekawym. Jest kilka tematów, do których można się odnieść i mogą stanowić bazę dla historii superbohaterskich. Ale jak mówiłem – to zajmie trochę czasu, pokolenia się zmieniają, przychodzą nowe, które są bardziej otwarte na tego typu rozrywkę. Prędzej czy później do tego dojdzie...



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Adam
Zyzman

Adam Zyzman: Kraków - 37 rocznica wprowadzenia stanu wojennego
Kraków - 37 rocznica wprowadzenia stanu wojennego.
avatar
Grzegorz Gołębiewski
(grzechg)

Grzegorz Gołębiewski: Wojna już trwa, więc niech to PiS w końcu zauważy
Polskość nie ma dla nich żadnego znaczenia, ponieważ tkwią w aberracyjnym przekonaniu, że są częścią zachodnich liberalnych elit. Tyle tylko, że te elity mają ten sam lekceważący stosunek do Polski podobnie jak 40 lat temu i jedyne co się zmieniło, to możliwość ich olbrzymiego oddziaływania na sytuację w naszym kraju.
avatar
Elżbieta
Połomska

Elżbieta Połomska: Krótkie nogi okrągłych stolców
A na drugim biegunie skromna i prawa pani poseł Jolanta Szczypińska, której historia choroby nieodmiennie mnie porusza. Gdy zachorowała kilkanaście lat temu na raka, w solidarności z normalnymi pacjentami podjęła świadomie decyzję, że nie będzie się leczyć po celebrycku, tylko stanie ostatnia w kolejce. I to zrobiła.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.