loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Mieczysław Gil dla "TS": Logika siły
Opublikowano dnia 14.06.2018 18:21
Rocznica wyborów do tzw. Sejmu Kontraktowego skłania do przyjrzenia się narracji przeciwstawnych obozów politycznych. Obie budzą moje wątpliwości. Nadużyciem jest zarówno lekceważenie doniosłości tamtych wydarzeń, jak i bałwochwalcze ich głoszenie. 

I posiedzenie Sejmu PRL X kadencji - 4.07.1989, screen YT
Przykładanie optyki roku 2018 do sytuacji politycznej sprzed 29 lat niebezpiecznie prowadzi w rejony iluzji, a nie faktów. A te były takie, że nie tylko komuna chwiała się na nogach, choć oczywiście nikt z nas nie wiedział, jak bardzo. Trzeba pamiętać, że „Solidarność” mocno przetrzebiona 8 trudnymi latami stanu wojennego była kolosem na glinianych nogach. Nie przypominała tej z 1981 r., choć logika siły roku ’89 predestynowała ją do wiodącej roli pośród ówczesnych ugrupowań i organizacji opozycyjnych. 

Krytycy, dziś znacznie liczniejsi niż ci z roku ’89, zdają się nie pamiętać społecznej euforii. „Drużyna Wałęsy”, bo tak mówiło się o kandydatach Solidarności, w ramach dostępnej jej puli 35 proc. uzyskała 160 na 161 mandatów. W Senacie również chwała. Późną nocą 4 czerwca odebrałem telefon. Były już wstępne wyniki z krakowskich lokali wyborczych. „Niemal czysty spirytus!” – usłyszałem w słuchawce entuzjastyczny komentarz do osiągniętego wyniku. Dziś akcentuje się nikłą, 62-procentową frekwencję wyborczą z 4 czerwca 1989 r. Tak szybko zapomnieliśmy o zastraszaniu i szykanach SB? O manipulacjach i fałszerstwach wyborczych w PRL? Zapomnieliśmy, że wcale nie byliśmy pewni, czy znów komuna nas nie pozamyka?

Niesława nastąpiła 2 dni później. Partnerzy społecznego dialogu reprezentowani przez Adama Michnika i Bronisława Geremka ze strony solidarnościowej, biskupa Bronisława Dąbrowskiego i ks. Alojzego Orszulika ze strony kościelnej i Stanisława Cioska, Andrzeja Gdulę i Czesława Kiszczaka z rządu omawiali zaistniałą sytuację. I od tego momentu możemy mówić o blamażu opozycji, która nie zanegowała uprzednio ustalonego podziału mandatów. Zgodzono się, by Rada Państwa wydała dekret zmieniający ordynację wyborczą tak, by w II turze wyborów PZPR i jej akolici mogli uzyskać gwarantowane wcześniej 65 proc. mandatów w Sejmie. 

Nie jest przypadkiem, że II turę tych wyborów, tę z 18 czerwca 1989 r., pokrywa zmowa milczenia. Bo i nie ma się czym chwalić. Przy 25-procentowej frekwencji przepchnięto partyjnych kandydatów. Co znamienne, złamanie prawa już u zarania budowy nowego państwa nie wzbudziło protestów. Przeciwko „majstrowaniu” przy ordynacji wyborczej w trakcie wyborów nie protestowała ani p. Ewa Łętowska, wtedy Rzecznik Praw Obywatelskich, ani prof. Tomasz Strzębosz, ani Andrzej Rzepliński, ani Jerzy Stępień. Krzysztof Łoziński nie założył KOD-u, a Adam Michnik był współarchitektem tej koncepcji. 

Mieczysław Gil

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (24/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
reklama_pionowa
Wideo gen. Komornicki: Rosjanie przygotowują się do wojny na dużą skalę
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Mamy charyzmatycznego premiera
Premier zawiesił bardzo wysoko poprzeczkę w kampanii samorządowej nie tylko liderom opozycji, ale także własnemu obozowi politycznemu.
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Deutschlandfunk tłumaczy dyplomatyczną zdradę Niemiec
Niedawno przyjmowany był w Berlinie (w sposób nieomal tajny) rosyjski szef sztabu, Gierasimow, człowiek objęty zakazem wjazdu do Unii, a wczoraj gościł u naszych niemieckich "przyjaciół" sam Putin. Ciekawe są komentarze niemieckich mediów mainstreamowych, które wyczuwają co prawda, że coś jest nie tak, że to wszystko wygląda na niemieckie sobiepaństwo, na - jak to oni nazywają - "Alleingang" i przytaczają nawet z pewną troską głosy zaniepokojonej zagranicy, skąd padają nawet tak śmiałe supozycje, jak "dyplomatyczna zdrada". Zawsze jednak bardzo szybko znajdują usprawiedliwienie dla owego niemieckiego "Alleingangu", wszak Angela, jak przystało na przywódczynię Europy, rozmawia z Putinem nie w imieniu Niemiec, lecz całego kontynentu.
avatar
Marcin
Brixen

Marcin Brixen: Kanapki
Kiedy dwie kobiety przebywają blisko siebie dłuższy czas, zawsze dochodzi pomiędzy nimi do rywalizacji na jakiejś płaszczyźnie. I nieważne czy są te kobiety sobie zupełnie obce, czy też to najlepsze przyjaciółki, czy w ostateczności rodzina. I to jest po prostu faktyczny fakt.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.