loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Piotr Olbryś: Gdyby kadencyjność była przez cały czas, dzisiaj Solidarność mogłaby wyglądać inaczej 
Opublikowano dnia 17.05.2018 06:52
– Uważam, że pomysł kadencyjności (ograniczenie funkcji przewodniczącego do dwóch kadencji – przyp. red.) na szczeblu regionalnym, branżowym i krajowym jest bardzo dobry. Moim zdaniem, gdyby kadencyjność była przez cały czas, to dzisiaj związek zawodowy Solidarność mógłby wyglądać inaczej – mówi Piotr Olbryś, przewodniczący organizacji międzyzakładowej NSZZ Solidarność w Volkswagen Poznań, w rozmowie z Barbarą Michałowską. 

fot. Marcin Żegliński, Tygodnik Solidarność
– Za Panem trudny okres wyborczy w Volkswagenie. Jak przeprowadza się wybory w tak dużej organizacji związkowej?
– Proszę sobie wyobrazić, że na przykład tylko w jednym dziale montażu pracuje około tysiąca członków związku. Każdy z pracowników ma w sumie półgodzinną przerwę wliczaną do czasu pracy, ale w tym czasie nie jest zainteresowany, żeby głosować. W tej kadencji w tym dziale mieliśmy 43 miejsca mandatowe, a zgłosiło się 57 kandydatów. Przeprowadzenie wyborów na jednym takim obszarze, gdzie produkcja biegnie na trzy zmiany, trwa kilkanaście dni. Przeprowadzenie wyborów w całym zakładzie, zgodnie z naszą ordynacją i ze statutem, jest trzymiesięcznym wyrwaniem z życiorysu kilkunastu pracowników, nie wspominając o kosztach.

– Może należałoby zmienić ordynację wyborczą?
– Sposób prowadzenia wyborów, szczególnie w tak dużych organizacjach, powinien być zmieniony. Być może powinna być zwiększona dobrowolność w przeprowadzaniu wyborów w organizacjach zakładowych, chociażby przy wyborze delegatów. Na samym zebraniu powinna być zachowana bezwzględna większość oraz frekwencja ponad 50 procent.

Zmiany muszą być przeprowadzone tak, żeby zostały zachowane demokratyczne zasady. Ale doświadczamy tego, że jeżeli członkowie związku nie są zainteresowani zmianami w swojej organizacji, to nie chcą poświęcać czasu na głosowanie na delegatów. Jest to dla nas wręcz upokarzające, żeby wyciągać pracowników i na siłę kazać im głosować po to, żeby tylko mieć frekwencję. W Komisji Krajowej toczy się również dyskusja nad wydłużeniem kadencji do 5 lat, ale też ograniczeniem do dwóch kadencji przewodniczenia na szczeblu ponadzakładowym. Muszę powiedzieć, że popieram te rozwiązania. 

– Kiedy zapisał się Pan do Solidarności?
– W 1996 roku rozpocząłem pracę w Volkswagen Poznań. Od razu, pierwszego dnia, wówczas jeszcze według tzw. obiegówki, poszedłem do związku zawodowego, do Solidarności, i tam nie trzeba było mnie długo przekonywać, żebym się zapisał. Szczególnie, że wcześniej pracowałem w małym, prywatnym zakładzie, gdzie prawa pracy nie były przestrzegane. Cały 1996 rok był dla mnie przełomowy, bo wstąpiłem do Solidarności, w styczniu wziąłem ślub, a później urodził się mój syn.

– Praca, żona, mały syn. Miał Pan czas na to, by działać w związku?
– Rozpocząłem pracę w dziale montażu. Wówczas produkowaliśmy Volkswagena T4. Właściwie nie była to jeszcze fabryka produkująca samochody, a montownia. Jednocześnie zainteresowałem się tym, jak działa związek zawodowy. Zacząłem upominać się o różne rzeczy, które mogłyby pomóc pracownikom i poprawić nasze warunki pracy. Pamiętam, jak walczyliśmy o to, aby na produkcji mogły grać radia. M.in. dzięki tym działaniom zostałem zauważony przez kolegów ze związku. Przy kolejnych wyborach zostałem przewodniczącym koła montażu. Wybrano mnie też do komisji międzyzakładowej i zaproponowano miejsce w prezydium. Natomiast w 2003 roku zostałem oddelegowany do pełnienia funkcji związkowej w biurze związku. 

– Dziś szefuje Pan największej organizacji związkowej w Polsce. Jak udaje się Panu utrzymać tak wysoki poziom uzwiązkowienia w firmie?
– W 2001 roku wizyta w naszym biurze Solidarności przestała być obowiązkowa, już nie było takiego punktu w karcie obiegowej, jednak nadal rozmawiamy z nowo zatrudnionymi pracownikami i przekonujemy ich do związku. Od 2009 roku mamy podpisaną w koncernie Volkswagena tzw. Kartę Stosunków Pracy, która rozszerza prawa przedstawicieli pracowników również o prawo do współdecydowania. Dzięki temu możemy uczestniczyć w procesie rekrutacji jako największa reprezentatywna organizacja związkowa. Rozmawiamy również z uczniami, którzy pobierają kształcenie zawodowe. Najistotniejsze, żeby pracownicy widzieli działania związku.

– Jakie to są działania?
– Przede wszystkim negocjacje płacowe, które są u nas prowadzone zwykle co dwa, trzy lata. Od kwietnia 2010 roku jestem przewodniczącym komisji międzyzakładowej. W drugiej połowie 2010 roku mieliśmy pierwsze negocjacje płacowe, które prowadziłem. Musieliśmy również po raz pierwszy w historii Volkswagena Poznań przeprowadzić manifestację pod oknami zarządu na terenie zakładu. Tamte negocjacje zakończyły się podpisaniem bardzo dobrego porozumienia...




/k
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
reklama_pionowaNajnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe drogą do społecznej gospodarki rynkowej" - Piotr Duda
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Kukliński patrzy na defiladę
Marzę, aby w roku 100-lecia odzyskania przez naszą Ojczyznę niepodległości śp. generał Ryszard Kukliński został wreszcie zaliczony w poczet kawalerów jej najwyższego odznaczenia - Orderu Orła Białego.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukoski: Chwilowa zgoda narodowa
Związek Harcerstwa Polskiego nie będzie narażony na wplątanie go w żenującą rozgrywkę prowadzoną przez reprezentantów dwóch zwaśnionych obozów politycznych.
avatar
Marek
Budzisz

Marek Budzisz: Konwencja w sprawie Morza Kaspijskiego, czyli jak Rosja rozgrywa Iran.
12 sierpnia na szczycie w kazachskim porcie Aktau podpisano konwencję regulującą status Morza Kaspijskiego oraz zasady współpracy 5 państw mających doń dostęp. Negocjacje trwały 22 lata, odbyło się 5 szczytów liderów państw, setki spotkań na niższych szczeblach i negocjacji eksperckich, a do ostatniej chwili nie było wiadomo czy umowa zostanie podpisana. Irańskie media oceniały, przed szczytem, że szansa jej zawarcia wynosi 50 na 50. Już to, że rozmowy trwały tak długo i ostatecznie doszło do zawarcia jakiejś formy porozumienia każe przyjrzeć się temu, co się stało, z większą uwagą. Przede wszystkim z tego powodu, że kształt kompromisu odbija jak w zwierciadle zmieniający się układ sił w regionie oraz zamierzenia i interesy głównych graczy.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.